fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Małżeństwo z cudzoziemcem: wychowanie w pełnej rodzinie to prawo dziecka

Antonim Szymańskim, socjolog, członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski
archiwum prywatne
Rozmowa z Antonim Szymańskim, socjologiem, członkiem Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski

Rzeczpospolita: Obcokrajowcy coraz częściej zawierają małżeństwa z Polakami, by uzyskać zezwolenie na pobyt czasowy. Czy można to wiązać ze spadającym znaczeniem małżeństwa w ogóle?

Antoni Szymański: W moim pokoleniu małżeństwo było poważną sprawą. Zawierano je często w wieku 22–23 lat i na ogół te związki były trwalsze niż te zawierane obecnie. Dziś małżeństwo nie jest już tak ważne. Stąd łatwość wykorzystywania instytucji małżeństwa do rozmaitych celów.

Dlaczego dzisiaj później zawieramy małżeństwa?

To skutek wydłużenia życia, powszechnego podejmowania studiów wyższych, a następnie poszukiwania swojego miejsca na trudnym rynku pracy. Dopiero potem podejmuje się decyzję o małżeństwie. Następuje też zmiana wzorców kulturowych, życie bez zobowiązań coraz częściej uznawane jest za dobre, wielu uważa też, że szybka stabilizacja nie jest konieczna.

Związków małżeńskich też jest z roku na rok mniej...

Rośnie za to liczba konkubinatów. Taki model kreuje kultura masowa, która pokazuje, że konkubinat jest równie dobry jak małżeństwo. Na dodatek sprzyjają temu rozmaite rozwiązania w polityce społecznej.

Jakie?

Dla wielu osób wychowujących dziecko ważną sprawą jest, by dla ich pociech znalazło się miejsce w żłobku czy przedszkolu. A tam osoba wychowująca dziecko samotnie ma pierwszeństwo. Dlatego wiele par nie formalizuje związków. Innym uprawnieniem, które mają tylko osoby samotnie wychowujące dzieci, jest możliwość rozliczenia z dzieckiem podatku dochodowego. Takie rozwiązania sprzyjają temu, by rangę instytucji małżeństwa obniżać i skutecznie do niego zniechęcać.

Ale dlaczego konkubinaty miałyby być gorsze od małżeństw?

Im więcej nieformalnych związków i im instytucja małżeństwa słabsza, tym trudniejsza będzie nasza sytuacja demograficzna. Ogromna łatwość uzyskania rozwodów również nie chroni wspólnoty małżeńskiej. Za mało uwagi zwraca się tu na dobro dziecka, które do prawidłowego rozwoju potrzebuje matki i ojca. Zbyt często zapominamy, że wychowanie w pełnej rodzinie to fundamentalne prawo dziecka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA