fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Na jak długo ZUS bez głowy

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Artur Grabek
Bartosz Marczuk
Przez pierwsze trzy tygodnie kwietnia w ZUS nie będzie prezesa. Może się jednak okazać, że taka sytuacja potrwa do końca roku.

31 marca z ZUS odchodzi jego prezes Zbigniew Derdziuk. Do wtorku do resortu pracy wpływały kandydatury na następcę. W środę komisja konkursowa zbierze się pierwszy raz i po południu przedstawi listę osób starających się o to stanowisko. Muszą mieć m.in. odpowiednie doświadczenie i wykształcenie.

Według naszych informacji kandydatury nie zgłosi żaden z obecnych wiceprezesów ZUS ani jego była szefowa Aleksandra Wiktorow. Związany z BCC Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS, który był wymieniany jako kandydat, zaprzecza, by starał się o tę posadę. Podobnie w rozmowie z nami wypowiada się Zbigniew Banaszkiewicz, obecny wiceprezes ARiMR, który był wymieniany jako kandydat premier Ewy Kopacz.

Co czeka chętnych na zastąpienie Derdziuka?

– Na 7 kwietnia zaplanowany jest test pisemny – mówi nam wiceminister pracy i polityki społecznej Marek Bucior odpowiadający za konkurs. Tłumaczy, że później komisja sprawdzi kompetencje menedżerskie kandydatów i przeprowadzi z nimi rozmowy kwalifikacyjne.

– Przewiduję, że 15, może 17 kwietnia zaproponujemy ministrowi Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi trzy kandydatury – mówi Bucior.

Później minister zarekomenduje jedną z tych osób premier, która może, ale nie musi, powołać ją na stanowisko. Do tego czasu w ZUS będzie rządzić albo p.o. prezesa, albo członkowie zarządu. Wewnętrzny regulamin zakładu przewiduje, że podczas nieobecności prezesa decyzje podejmuje trzech członków zarządu.

Może się jednak okazać, że stan tymczasowy potrwa dłużej. Z naszych informacji wynika, że w konkursie może zabraknąć poważnych kandydatów. Problemem jest głównie kalendarz wyborczy. Każdy, kto będzie się starał o to stanowisko, musi się liczyć z tym, że po jesiennych wyborach, w razie zmiany władzy, zostanie odwołany. Porzucić dotychczasową pracę po to, by po kilku miesiącach stracić funkcję – to spore ryzyko.

Ponadto sama procedura konkursowa nie zachęca do złożenia aplikacji. Osoby znane i doświadczone mogą się obawiać, że ze względu np. na sposób doboru pytań do testu przegrają rywalizację z mało znanymi kandydatami. A to może być dla nich wizerunkowy kłopot.

Szef ZUS zarządza 46 tys. pracowników i administruje budżetem wynoszącym 202 mld zł rocznie. Zarabia 19,9 tys. zł miesięcznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA