Blogi

Chłopcy z Tennessee biorą TVN

Bogusław Chrabota
Rzeczpospolita
Możliwość kupienia na europejskim rynku dojrzałej, rozwiniętej i osadzonej komercyjnie stacji telewizyjnej to rzadkość.

Procesy konsolidacyjne zaszły tu tak daleko, że grono liczących się grup medialnych jest niewielkie i w niewielkim stopniu się zmienia. Dlatego tak dobrym towarem był TVN, o który zabiegali ważni gracze zarówno z Europy, jak i USA. Ostatecznym zwycięzcą w tych zawodach jest grupa Scripps, relatywnie mało znana w Europie i nieporównanie mniejsza od amerykańskich gigantów, takich jak Time Warner. Jednak to właśnie jej oferta była najlepsza. Koncern zapłacił za pakiet kontrolny akcji TVN 580 mln euro i wziął na siebie zadłużenie. Dużo czy mało? Trudno powiedzieć. I pewnie nie to jest najważniejsze. Znacznie istotniejsze wydaje się, że właśnie w ten sposób grupa Scripps realizuje scenariusz budowania obecności globalnej. Tu cena jest sprawą mniej ważną od statusu. Eksperci branży wiedzą doskonale: w świecie współczesnych mediów pierwsza liga to gracze ponadnarodowi. Jeśli chce się do niej należeć, trzeba przejmować na całym świecie, a to kosztuje.

Czy zakup TVN to dobry interes? Trudno mieć wątpliwości. Mimo że jego właściciele inwestowali mało ostrożnie i wiele ich biznesowych projektów szło na rozkurz (TVN Gra, Religia.tv), to jednak podstawowe kanały nadawcy są liderami rynku. Perły to oczywiście TVN i TVN 24. Mają solidne udziały, niezły repertuar i dobrą pozycję komercyjną. Od samego początku skupiały się na upmarkecie i dzięki temu ich sytuacja reklamowa jest wciąż bardzo dobra. Pewną słabością jest fakt, że TVN pozbył się portalu Onet i platformy cyfrowej. Z tej perspektywy jest mniej kompletny od konkurencyjnego Polsatu, ale nowy nabywca ma świadomość, ile tu jest do zrobienia.

Czy Scripps pasuje do koncernu z Augustówki? Tak i nie. Co prawda należące do niego kanały tematyczne mają również upmarketowego odbiorcę, ale grupie brakuje know-how w dziedzinie operacji uniwersalnej telewizji naziemnej i kanałów informacyjnych. Będzie więc zmuszona do korzystania z doświadczeń wypracowanych przez TVN. Jeśli przyjmie inną strategię i zacznie „grzebać" przy programingu, nadawca może ponieść niepowetowane straty. Rozsądek podpowiada, że to się nie wydarzy, co jest dobrą informacją dla dotychczasowego managementu programowego TVN.

Co jednak na pewno czeka kolegów z Augustówki, to perfekcyjne prześwietlenie finansów i pozbycie się z ekskluzywnego okrętu, jakim jest TVN, niepotrzebnych kosztów. To pewne, bo w tych kwestiach Amerykanie są bezwzględni, i dla niektórych, zwłaszcza zbyt sowicie opłacanych, gwiazd może być bolesne. Mogą też zniknąć niektóre z lokalnych formatów na rzecz produkcji „sieciowej". Jaka będzie polityka programowa nowego właściciela, nie wiemy. Pewne jest jednak, że wiele się zmieni, a Polsat i TVP zyskały bardzo poważnego przeciwnika.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL