fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

"Polskie obozy koncentracyjne", a dobra osobiste

www.sxc.hu
W ostatnich tygodniach w polskich sądach zapadły dwa wyroki w sprawach obywateli, którzy poczuli się dotknięci użyciem przez niemieckie media określenia „polskie obozy koncentracyjne” i „polskie obozy zagłady”. W obu przypadkach powództwa oddalono.

Szerokim echem w polskich mediach odbiło się szczególnie drugie z orzeczeń, które ogłoszono w ubiegły czwartek w Sądzie Okręgowym w Warszawie (sygnatura akt: II C 10/11). Orzeczenie opisywał na łamach "Rzeczpospolitej" Marek Domagalski ("Walka z „polskimi obozami" niezakończona").

Poszanowanie prawdy historycznej

Sąd ten oddalił pozew mieszkańca Świnoujścia Zbigniew Osewski, którego jeden dziadek zmarł w obozie pracy w Iławie, a drugi był więziony w obozach na terenie hitlerowskich Niemiec. Żądał on przeprosin i zadośćuczynienia za sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne" w niemieckim „Die Welt", jednak nie zdołał przełamać zasady, że ochrony dóbr osobistych może domagać się tylko ten, którego dobra zostały naruszone.

- Tożsamość i godność narodowa oraz prawo do poszanowania prawdy historycznej są dobrami osobistymi (...) Nie mamy tu jednak do czynienia z indywidualizacją naruszenia, gdyż inkryminowany zwrot nie dotyczył bezpośrednio ani powoda, ani jego bliskich, ale nieoznaczonej grupy adresatów – wskazała sędzia Eliza Kurowska.

Przy czym precedensem w sprawie było samo uznanie, iż Polak może walczyć przed sądem w Polsce z obrażaniem w niemieckiej gazecie.

Wzburzenie i poczucie krzywdy

Mniejszym echem odbił się inny wyrok dotyczący użycia w niemieckich mediach sformułowania „polski obóz zagłady", a który zapadł trzy tygodnie temu przed Sądem Okręgowym w Olsztynie. Z całego treścią jego uzasadnienia można już zapoznać się w bazie orzeczeń prowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości (wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 24 lutego 2015 sygn. akt I C 726/13).

Z pozwem o naruszenie dóbr osobistych wystąpiła Janina Luberda-Zapaśnik, która sama w wieku jedenastu lat została wysiedlona z rodziną najpierw do niemieckiego obozu w Toruniu, a potem w Potulicach, gdzie osobiście doświadczyła przemocy niemieckiego okupanta i była świadkiem śmierci setek dzieci i dorosłych różnych narodowości.

Pani Janina jako członek Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych od wielu lat podejmuje działania mające na celu upamiętnienie ofiar tego obozu. Poczuła się ona dotknięta dwiema publikacjami, które ukazały się na stronie internetowej niemieckiego czasopisma „Focus".

Pierwszy poświęcony był festiwalowi filmowemu Berlinale, na którym nagrodę Złotego Niedźwiedzia otrzymał Claude Lanzmann, a na którym miał być wyświetlany jego film pt. „Sobibor". W opisie tego filmu określono obóz w Sobiborze jako „polski obóz zagłady". Druga z publikacji zawierała archiwalne zdjęcia dotyczące powstania Żydów w warszawskim getcie w 1943r. i w podpisie pod jednym z nich zamieszczono identyczne określenie w stosunku do obozu w Treblince.

Artykuły wzbudziły w pani Janinie ogromne wzburzenie i poczucie krzywdy. Kobieta jest bowiem szczególnie związana z historią Narodu Polskiego, w szczególności jeśli chodzi o wojenne doświadczenia i pamięć o zbrodniach niemieckich nazistów, popełnionych na polskich obywatelach. W związku z tym, jak stwierdziła, odczuwa ogromny żal, że magazyn pozwolił sobie na powiązanie Narodu Polskiego z budową i organizowaniem podobnego obozu zagłady w Sobiborze czy Treblince, co uderza w jej szacunek do tragicznego dziedzictwa Narodu Polskiego. Kobieta domagała się przeprosin i zakazania pozwanemu wydawnictwu rozpowszechniania w jakikolwiek sposób określenia „polski obóz zagłady" lub „polski obóz koncentracyjny", a także jego odpowiedników w języku angielskim, niemieckim i jakimkolwiek innym, określając w ten sposób niemieckie obozy koncentracyjne i niemieckie obozy zagłady zlokalizowane w okresie drugiej wojny światowej na terenie okupowanej Polski.

Swoje powództwo pani Janina oparła na przepisach regulujących odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych, wskazując, że określenia użyte przez pozwanego wydawcę magazynu „Focus" naruszają dwie istotne dla niej wartości: tożsamość narodową, tj. poczucie przynależności do narodu, oraz godność narodową, czyli poczucie dumy z przynależności do określonego narodu.

Nie negujemy odpowiedzialności

Niemiecki wydawca w pierwszej kolejności podnosił zarzut braku jurysdykcji krajowej sądu, natomiast na wypadek stwierdzenia takiej właściwości wniósł o oddalenie powództwa.

Firma oświadczyła, że nie neguje odpowiedzialności Niemców za organizację obozów zagłady. Wyjaśniła, że określenia kwestionowane przez powódkę były zawarte w materiale uzyskanym z niemieckiej agencji prasowej DPA, korzystającej z przywileju agencyjnego, przez co nie wymagały weryfikacji, a ponieważ nie stanowiły informacji własnych pozwanego, zgodnie z prawem niemieckim pozwana nie odpowiada za ich treść.

Dalej niemiecki wydawca podniósł, iż tożsamość i godność narodowa, czyli poczucie przynależności do danego narodu i dumy z takiej przynależności, nie stanowią samoistnych dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 Kodeksu cywilnego, a nawet w przypadku uznania, że wartości wskazane przez panią Janinę są dobrami osobistymi, wskutek użycia kwestionowanych określeń nie doszło do naruszenia takich dóbr powódki, albowiem nie były one użyte w sposób pozwalający na uznanie, że w jakikolwiek sposób dotyczyły właśnie jej.

Takie nieścisłości trzeba piętnować

Sąd Okręgowy w Olsztynie doszedł do identycznych wniosków, jak Sąd Okręgowy w Warszawie, ale warto zapoznać się ze szczegółowym ich uzasadnieniem.

Odmawiając odrzucenia pozwu ze względu na brak jurysdykcji krajowej SO w Olsztynie zwrócił uwagę, że do naruszenia dóbr osobistych miało dojść za pośrednictwem strony internetowej dostępnej z dowolnego miejsca na świecie, w tym z Polski. W związku z tym powołano się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, który uznał, że „osoba poszkodowana w związku z naruszenia jej dóbr osobistych (...) za pośrednictwem treści umieszczonej w sieci może, ze względu na miejsce urzeczywistnienia się szkody, dochodzić odpowiedzialności sprawcy przed sądami każdego z państw członkowskich, na których terytorium treść ta jest lub była dostępna".

Argumentację tę SO w Olsztynie podzielił w całości, a ponieważ powódka ma stałe miejsce zamieszkania i ośrodek życiowych interesów na terytorium Polski, zaś treść, która miała naruszyć jej dobra osobiste, zamieszczona została w Internecie na witrynie dostępnej również w Polsce przyjęto, że sąd polski ma jurysdykcję do rozpoznania tej sprawy.

Przechodząc do merytorycznej oceny pozwu olsztyński sąd uznał, że wartości przywoływane przez powódkę w postaci tożsamości i godności narodowej mogą zostać uznane za dobra osobiste w rozumieniu art. 23 Kodeksu cywilnego. Zdaniem sądu poczucie przynależności narodowej oraz duma z takiej przynależności bezspornie mieszczą się w powszechnie i społecznie akceptowanym zestawie wartości, które mogą stanowić ważny element stanu świadomości i uczuć człowieka. Świadczy o tym chociażby liczba rozmaitych świąt narodowych we wszystkich krajach świata i najczęściej oficjalny charakter ich obchodów. O ile zatem wartości te są wyznawane i kultywowane przez zainteresowaną osobę, należy je uznać za jej dobra osobiste podlegające ochronie przewidzianej w Kodeksie cywilnym.

Dalej sąd musiał rozważyć, czy użycie określeń „polski" w odniesieniu do nazistowskich obozów zagłady w Sobiborze i Treblince rzeczywiście naruszyły tożsamość i godność narodową powódki. W tym kontekście wskazano, że określenie to było nieprawdziwe z tego względu, że użyte bez bliższego wyjaśnienia sugeruje nie tylko geograficzne położenie tych obozów, ale również odpowiedzialność Polaków, czy też polskich władz, za ich powstanie, prowadzenie i skutki działalności – co w sposób oczywisty i podkreślany również przez stronę pozwaną - nie jest zgodne z prawdą. Co więcej, użycie takich sformułowań w ocenie sądu powinno również spotykać się z reakcją piętnującą tego typu błędy, nieścisłości, czy przekłamania, przy czym winna to być reakcja prowadząca do uwrażliwienia na problem i wyjaśnienia faktów zgodnie z prawdą historyczną.

Trzeba być "ofiarą" wypowiedzi

Odnosząc się do zasadności roszczeń olsztyński sad wskazał, iż podziela kierunek wykładni przepisów art. 23 i 24 kc, zgodnie z którym dla „ustalenia, że doszło do naruszenia dobra osobistego, jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą, konieczne jest stwierdzenie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, dającego się zindywidualizować przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony" (wyrok Sądu Najwyższego, sygn. II CSK 1/13). – Oznacza to, że w przypadku twierdzeń dotyczących grupy większej liczby osób, osoba wchodząca w skład takiej grupy może domagać się ochrony swoich dóbr osobistych tylko wówczas, gdy jest możliwe ustalenie, że twierdzenia, z którymi wiąże ich naruszenie, dotyczyły również jej osoby, a okoliczności, w których zostały podniesione kwestionowane twierdzenia lub wypowiedzi, pozwalają ich adresatom zidentyfikować tę osobę jako należącą do określonego kręgu podmiotów, przez co staje się ona niejako „ofiarą" danej wypowiedzi – wyjaśnił sędzia SSO Przemysław Jagosz.

W konsekwencji, sąd wskazał, iż z obiektywnego punktu widzenia żadna z kwestionowanych publikacji w żaden sposób nie odnosiła się do powódki, a w oparciu o żaden z tych tekstów, osoba je czytająca nie mogłaby przypisać jej odpowiedzialności za powstanie i działalność niemieckich obozów zagłady w Sobiborze lub Treblince, a taki wniosek doprowadził sąd do oddalenia powództwa.

Zarówno Zbigniew Osewski, jak i Janina Luberda-Zapaśnik zapowiedzieli apelacje od zapadłych wyroków. – Nasza grupa wiekowa, my jesteśmy ostatnimi świadkami, że pamiętamy – powiedziała TVP Olsztyn Janina Luberda-Zapaśnik.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA