Sądownictwo

Zabił, bo chciał ją zatrzymać

Fotorzepa, Łukasz Solski
Emerytowany policjant zabił żonę, bo ta chciała od niego odjeść – ustaliła „Rzeczpospolita". Po zbrodni mężczyzna popełnił samobójstwo.

Już więcej wiadomo o tragedii, która rozegrała się w miejscowości Odrano-Wola niedaleko Grodziska Mazowieckiego.

Sprawcą był Leszek Ś. emerytowany policjant, wieloletni zastępca i komendant policji na warszawskich Bielanach, a później jeden z naczelników w Biurze Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji ("policja w policji").

W BSW nadzorował on dochodzenia dotyczące policjantów m.in. w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Od kilku lat był na emeryturze, ale dorabiał jako mediator.

Policja i prokuratura bardzo ostrożnie wypowiadają o tej sprawie. Mówią o „rodzinno-osobistych" powodach zbrodni dokonanej przez emerytowanego funkcjonariusza. Mężczyzna zostawił list, w którym podał powód swojego drastycznego kroku.

– Żona chciała od niego odjeść, a on jej nie pozwolił – mówi nam jeden z policjantów pracujących przy sprawie.

Koledzy Leszka Ś. są w szoku. – Ja w takiej sytuacji na pewno bym tak nie postąpił – mówi jeden z nich. Inny dodaje : - To nie powód do zabijania kogokolwiek. Leszek miał czasem dziwne zachowania, ale nie spodziewałabym się, by posunął się do czegoś takiego – mówi.

Dziś po południu ma się odbyć sekcja zwłok małżeństwa. Ze wstępnych ustaleń biegłych poczynionych jeszcze w sobotę wynika, że Leszek Ś. najpierw raz strzelił do żony, a potem z tej samej broni zastrzelił siebie oddając jeden strzał.

– Po sekcji będziemy mieli pewność, czy padły dwa czy więcej strzałów - mówi nam Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury. Leszek Ś. broń posiadał legalnie.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL