Aplikacje/egzaminy

Łukaszewicz: Bezsensowny i kosztowny nabór do krakowskiej szkoły

Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Choć Sejm zlikwidował aplikację ogólną w Krakowie, minister sprawiedliwości ogłasza nabór do niej. Opóźniły się bowiem prace nad nowelą. To sporo kosztuje.

Dwa tygodnie temu Sejm zakończył prace nad zmianami w ustawie o ustroju sądów powszechnych. Nowelizacja wywołuje ogromne emocje wśród sędziów. Przyznaje bowiem ministrowi sprawiedliwości wiele uprawnień, których do tej pory nie miał. Ta sama nowela zabiera też sędziom m.in. pieniądze na dojazdy. Minister tłumaczy się oszczędnościami. Rok temu na kilometrówki miał 20 mln zł, teraz 10 mln zł, musi więc stawki obciąć. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że najpierw je obciął, a teraz sędziom rejonowym całkiem odebrał. Oszczędności oszczędnościami, ale szkoda, że minister szuka ich tak boleśnie.

Z drugiej strony pieniądze wydaje na prawo i lewo. Przykład? Zarządzenie o naborze na aplikację ogólną. Bo przecież dwa tygodnie temu Sejm i Senat zgodnie aplikację ogólną zlikwidowały. Uznały ją za zbędną na skutek deregulacji zawodu asystenta w sądzie i prokuraturze.

Tegoroczny nabór do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury miał się już odbyć na nowych zasadach: od razu na aplikacje specjalistyczne – sędziowską i prokuratorską. Tymczasem skoro nowelizacja nie weszła w życie, minister ogłosić zmienionego naboru nie może. Wraca więc do starej rzeczywistości i zarządza nabór na aplikację ogólną. Problem w tym, że aplikacja jest droga. 150 aplikantów (taki limit przyjęć został ustalony na 2016 r.) przez rok będzie pobierało stypendium w wysokości 3,3 tys. zł. W sumie daje to kwotę ponad 5 mln zł. Można by je wydać na coś potrzebniejszego, np. na kilometrówki dla dojeżdżających sędziów. I choć można się zastanawiać, czy taki zwrot powinien w ogóle istnieć, to jeśli już obiecało się sędziom pieniądze na dojazdy, kiedy godzili się orzekać poza miejscem zamieszkania, to należałoby słowa dotrzymać. A tak się nie dzieje.

Trudno się zatem dziwić niechęci środowiska do kolejnych zmian. Ono po prostu przestało wierzyć, że są wprowadzane dla ich dobra.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL