fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Superbohaterowie i The Special One

Pierre-Emerick Aubameyang (z lewej) i Marco Reus po zdobytej bramce przebrali się za Batmana i Robina
PAP/EPA
Jose Mourinho zakończył złą passę. Chelsea pokonała Tottenham 2:0 i zdobyła Puchar Ligi.

Jakub Błaszczykowski po wysoko – 3:0 – wygranych derbach Zagłębia Ruhry z Shalke powiedział polskim dziennikarzom: – W naszym przypadku trudno mówić już o kryzysie. Wygraliśmy cztery ligowe mecze z rzędu. Widać, że kolejni zawodnicy odzyskują formę po przebytych kontuzjach, wracają do dawnej dyspozycji. To ma dla nas znaczenie.

Borussia po derbowej wygranej z największym rywalem – dla kibiców z Dortmundu ważniejsze jest pokonanie Schalke niż Bayernu Monachium – kontynuuje wspinanie się na coraz wyższe miejsca w tabeli. Już jest dziesiąta i do miejsca premiowanego występami w Lidze Europejskiej ma zaledwie siedem punktów straty, a do lokaty, która daje prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów, zespół Juergena Kloppa traci osiem oczek. BVB wciąż się jednak musi oglądać za siebie, gdyż w dalszym ciągu bliżej jej do strefy spadkowej (sześć punktów przewagi) niż do pucharów.

– To było wspaniałe popołudnie i świetny mecz – mówił wyraźnie zadowolony Klopp. Jednak Borussia, by przezwyciężyć kryzys, musiała prosić o pomoc superbohaterów. Na pomoc ruszyli Batman i jego dzielny pomocnik Robin. Pierre-Emerick Aubameyang już kilka razy pokazywał wyjątkowo nietypowe sposoby celebrowania zdobytych przez siebie goli. Tym razem, gdy trafił do siatki, założył przygotowaną wcześniej maskę Batmana, a Marco Reus (autor trzeciego trafienia dla BVB) dostał od niego maskę Robina.

Największym jednak supebohaterem Bundesligi jest Arjen Robben. Holender poprowadził Bayern Monachum do wysokiego zwycięstwa 4:1 nad 1. FC Koeln. Robben zdobył gola, a drugiego zabrał mu Robert Lewandowski, który wepchnął piłkę turlającą się do bramki po strzale skrzydłowego do siatki. – Cieszę się, że nie był w tej sytuacji na spalonym, inaczej musiałbym go zabić – obrócił w żart sytuację Robben.

31-letni Holender znajduje się w życiowej formie. Zdobył w tym sezonie ligowym już 17 goli (w 19 meczach) – najwięcej spośród wszystkich zawodników Bundesligi. Szczególnie imponuje od początku tego roku. W sześciu tegorocznych kolejkach zaliczył siedem trafień i dołożył pięć asyst. Lepszymi statystykami w całej Europie się mogą pochwalić tylko Harry Kane z Tottenhamu i Leo Messi, który w sobotnim zwycięstwie Barcelony nad Granadą (3:1) dołożył bramkę numer 12 w tym roku w lidze.

Z kolei Kane, który staje się obsesją wyspiarskiej prasy i etykiety zbawcy angielskiej piłki prędko się nie pozbędzie, w niedzielę stanął przed szansą zdobycia pierwszego w karierze trofeum. Na Wembley Tottenham grał z Chelsea w finale Pucharu Ligi – Capital One Cup.

To najmniej prestiżowy z angielskich pucharów, ale Jose Mourinho potraktował go wyjątkowo poważnie. Portugalczyk na trofeum – jakikolwiek kawałek złota, jakikolwiek medal, który z obojętną miną można odebrać od wysoko postawionego oficjela – czekał od ponad 30 miesięcy. Jeszcze nigdy w karierze The Special One nie był na tak długim odwyku od trofeów i wyraźnie mu się to nie podobało. Gdy jednak John Terry tuż przed przerwą wykorzystał błąd obrony Tottenhamu i zdobył gola, było jasne, że post Mourinho się skończył.

Najlepszą formą ostatnimi tygodniami w lidze angielskiej się może pochwalić Liverpool. Tym razem ofiarą zawodników Brendana Rodgersa padli wciąż aktualni mistrzowie Anglii – Manchester City. Kwadrans przed końcem fantastyczną decydującą bramkę strzelił z dystansu Brazylijczyk Coutinho.

Oba te wyniki oznaczają, że Chelsea tak naprawdę zdobyła dublet już w marcu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA