fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Neonaziści liczą na aplauz

W ostatnim czasie mnożą się demonstracje przeciwko napływowi imigrantów, w czym po staremu prym wiedzie NPD
AFP, Odd Andersen
Populizm, rasizm i ksenofobia robią w Niemczech karierę. Daje też o sobie znać antysemityzm.

Die Rechte Boarding Pass – takim tytułem zaopatrzone są karty pokładowe, które rozsyła przedstawicielom środowisk żydowskich w Niemczech partia polityczna Die Rechte (Prawica). Ogłosiła powstanie Die Rechte Airlines, a bilety w jedną stroną stronę dla mieszkających w Niemczech ponad 100 tys. Żydów mają być bezpłatne. Na lotnisku powinni się oczywiście stawić przed bramą A 18. Każdy wie, że cyfra 1 oznacza w symbolice neonazistowskiej A jak Adolf, ósma litera alfabetu to zaś H jak Hitler.

– Jesteśmy partią znaną z działania i dlatego popieramy emigrację Żydów z naszego kraju – głosi oficjalny komunikat Die Rechte. Aby emigrującym Żydom nie było w podróży do Izraela nudno, powinni im towarzyszyć ich zwolennicy „ze środowisk politycznych i gospodarczych", gdyż już czas, aby Niemcy przestały być Judenrepublik, czyli republiką żydowską.

Takie treści jeżą włos na głowie nawet tym wszystkim, którzy przywykli już przez powojenne dziesięciolecia do neonazistowskich symboli różnorodnych grup, partii i stowarzyszeń. Z drugiej strony Niemcy to w końcu kraj Holokaustu, w którym karalne jest zwykłe podniesienie ręki w geście nazistowskiego pozdrowienia.

Die Rechte są marginalnym ugrupowaniem działającym legalnie od dwóch lat. Partia postanowiła właśnie zabrać głos w dyskusji na temat europejskich Żydów po atakach terrorystycznych w Paryżu, Brukseli i Kopenhadze oraz wezwaniach premiera Izraela namawiającego społeczność żydowską do emigracji do państwa żydowskiego.

Scheda po NPD

Die Rechte widzi dla siebie szansę w sytuacji, gdy obecna na niemieckiej scenie politycznej od 1964 r. neonazistowska NPD traci wyraźnie na popularności. Po latach sukcesów wyborczych we wschodnich landach niemieckich jest obecnie reprezentowana jedynie w parlamencie Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

W oficjalnych dokumentach partii mającej nieco ponad 5 tys. członków nie ma jednak żadnych bezpośrednich odniesień do nazizmu. Są za to obecne w przemówieniach, broszurach i artykułach prasowych liderów NPD. W miejsce demokracji parlamentarnej ma powstać system bezpośredniego udziału obywateli w rządzeniu za pośrednictwem plebiscytów. Prawa wyborcze mają posiadać wyłącznie „etniczni Niemcy". To ci, którzy „przyszli na świat we wspólnocie etniczno-kulturowej narodu niemieckiego". Dlatego też trzeba zamknąć granice dla imigrantów.

W tym punkcie ideologia NPD pokrywa się z hasłami ksenofobicznego i rasistowskiego ruchu Pegida (Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu). Walka Pegidy z islamizacją jest jedynie pretekstem do prezentacji zasadniczych treści w postaci sprzeciwu wobec otwarcia granic Niemiec dla rzeszy imigrantów.

Tą drogą podąża też Alternatywa dla Niemiec (AfD) nabierająca wiatru w żagle. Wystartowała jako ugrupowanie eurosceptyczne sprzeciwiające się finansowaniu przez Niemcy programów pomocowych dla Grecji. Taka platforma okazała się jednak zbyt wąska i wkrótce pojawiły się hasła populistyczne, prawicowe i ksenofobiczne. AfD nadal widziałaby chętnie Niemcy bez euro, zamknięte dla imigrantów, którzy tłumnie napływają w jednym celu, jakim jest uzyskanie dostępu do systemów socjalnych.

Alternatywa promuje też tradycyjny patriarchalny model rodziny, najlepiej z trójką dzieci, aby można było zamknąć dla imigrantów granice bez szkody dla gospodarki. Dopiero po prezentacji takiego programu pojawiło się pasmo sukcesów wyborczych – od umieszczenia przedstawicieli partii w Parlamencie Europejskim do zdobycia miejsc w landtagach Saksonii, Turyngii i Brandenburgii, a ostatnio w Hamburgu, pierwszym landzie na zachód od Łaby.

System niezagrożony

Die Rechte dystansuje obecnie wszystkie inne skrajnie prawicowe ugrupowania w swej pełnej nienawiści, ksenofobicznej, rasistowskiej i antysemickiej retoryce. – To świadczy jedynie o ich słabości – mówi Felix Heusmann, dziennikarz z Dortmundu zajmujący się środowiskiem neonazistowskim w swym regionie. Wraz z kilkoma innymi dziennikarzami otrzymał właśnie za pośrednictwem Facebooka informację o swojej śmierci.

O ile bazą Pegidy, NPD i AfD są wschodnie landy Niemiec, o tyle matecznikiem Die Rechte jest Dortmund. W radzie miejskiej ma nawet swego przedstawiciela, który regularnie składa propozycje, aby dokonać spisu Żydów mieszkających w mieście. Die Rechte współpracuje też z NPD, ale o połączeniu sił nie ma mowy. Neonaziści z bazą w Dortmundzie mają w całych Niemczech zaledwie 500 członków. W Brandenburgii dla przykładu zaledwie pięciu.

– Niemieccy neonaziści nie stanowią zagrożenia dla systemu politycznego Niemiec. Nie mają żadnych szans na dostanie się do Bundestagu i wpływanie na decyzje polityczne na tym poziomie – tłumaczy „Rz" prof. Hajo Funke z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Stwarzają jednak zagrożenie, co widać na przykładzie organizacji terrorystycznej NSU (Podziemie Narodowosocjalistyczne). Ma na swym koncie dziesięć ofiar śmiertelnych – ośmiu Turków, jednego Greka oraz niemiecką policjantkę. Wszystko w ostatnich latach.

Zdaniem prof. Funkego większe niebezpieczeństwo dla liberalno demokratycznej kultury politycznej RFN stwarza AfD, posiadająca znacznie większy potencjał wyborczy. Partia ma już ponad 30 tys. członków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA