Świat

Większość pasażerów wraca do Polski

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
23 pasażerów autokaru, który w sobotę w Austrii uległ wypadkowi, wraca do Polski. 16 postanowiło kontynuować podróż i jechać do Włoch. Dziesięciu najpoważniej poszkodowanych pasażerów pozostaje w szpitalu. Są z nimi ich rodziny, które przyjechały na miejsce w niedzielę nad ranem.
Polski autokar przewrócił się na autostradzie w Austrii. Jedna osoba zginęła, około czterdziestu jest rannych, w tym cztery - ciężko. Austriacka policja nie wyklucza, że powodem wypadku było zaśnięcie kierowcy.
Do wypadku doszło w austriackim kraju związkowym Górna Austria na "autostradzie zachodniej" (A1). Pomiędzy miastami Haid a Sattledt autobus przebił barierkę ochronną na trasie, po czym stoczył się z nasypu.
- W trzech szpitalach w miastach Linz i Wels przebywa 10 osób - powiedział konsul w Wiedniu Marcin Jakubowski. Według jego informacji, stan jednej osoby w dalszym ciągu jest bardzo ciężki, ale lekarze przekwalifikowali go z "krytycznego na stabilny". Osoba ta utrzymywana jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Stan drugiego z najciężej rannych pacjentów nieco się poprawił i "według lekarzy, życiu tej osoby nie zagraża obecnie bezpośrednie niebezpieczeństwo" - poinformował konsul. Trzy kolejne osoby odniosły również poważne obrażenia - głównie złamania. "Osoby te zostaną jakiś czas w szpitalach, na pewno nie będą szybko wypisane" - zastrzegł. Właścicielem autokaru, który rozbił się w Austrii jest poznańska firma FunClub. – Pojazd był sprawny. Dwa dni przed wyjazdem przeszedł niezbędne badania techniczne – zapewnia Jadwiga Willa, przedstawicielka FunClubu. - Austriacka policja nie znalazła żadnych nieprawidłowości w dokumentacji polskiego autokaru - poinformował działu transportu firmy Funclub, Tomasz Rose. - "Policjanci zabezpieczyli dokumenty samochodu i sprawdzili zapisy tachografów. Nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości. Kierowcy, jeżeli ich stan zdrowia pozwoli, wrócą niedługo do Polski" - powiedział w niedzielę Rose. Firma FunClub działa na rynku od 1990 roku. Ma wszystkie niezbędne pozwolenia. – To pierwszy taki wypadek w naszej historii – zapewnia Willa. W podróż wyruszyli dwaj doświadczeni kierowcy. Obydwaj jeździli w trasy od sześciu, siedmiu lat. – Na pewno nie byli przemęczeni. Niedawno wrócili z dwutygodniowych urlopów – mówi Willa. Elektrownia Opole, której pracownicy ucierpieli w wypadku, wysłała do Austrii autokar z rodzinami rannych. Przygotowywana jest niezbędna pomoc - w tym finansowa - dla ofiar wypadku - poinformował dziennikarzy wiceprezes zarządu, dyrektor techniczny elektrowni Tadeusz Witos. W elektrowni uruchomiono też punkt konsultacyjny, w którym członkowie rodzin uczestników wycieczki mogą uzyskać informacje i pomoc. - Powołaliśmy wieloosobowy sztab osób, które ustalają dane poszkodowanych, oferują i realizują konkretną pomoc. Doradzamy, pomagamy i dodajemy otuchy - powiedział prezes zarządu BOT Górnictwo i Energetyka, Henryk Majchrzak. Kontakt z dyżurnym konsulem na miejscu wypadku pod numerami:0043 187 015 220, 0043 69 918 070 105
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL