Obama i siostry

Zapytana, na kogo głosowała w niedawnych prawyborach, Marueen McFadden wpadła w lekką panikę. Jest wiceprezesem Legal Momentum, organizacji, która od kilkudziesięciu lat promuje prawa kobiet w Nowym Jorku. Pytanie zadała zasłużona feministka McFadden miała zaś nieczyste sumienie.
„Oddałam głos korespondencyjnie“ – próbowała się ratować. Tamta nie ustępowała: „Na chłopca czy na dziewczynkę?“. Po chwili wahania McFadden wyznała grzech: głosowała na chłopca. „Było jasne, że głosując na Baracka Obamę, dopuściłam się zdrady“ – mówi.Historyczna kandydatura, rewolucyjna szansa, milowy krok na drodze do równouprawnienia, do wyzwolenia sióstr – wszem i wobec głoszą wszelkiej maści komentatorzy i zwolennicy Hillary Clinton płci obojga. Przekonują o tym mąż kandydatki oraz jej córka. Jej samej też czasem zdarza się o tym napomknąć: „Od samego początku wierzyłam, że podczas tej kampanii muszę wszystkim pokazać, iż kobieta może zostać prezydentem i być dowódcą sił zbrojnych“. Czemu tak wielu wyborcom – także tym, które mienią się feministkami – Hillary Clinton nie może trafić do przekonania?Emocjonalna inteligencja? Komunikacja werbalna? Współdziałanie i umiejętność godzenia sprzeczności? Kolorowe ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL