Sylwetki

Szef wysokich lotów

AFP
Louis Gallois prezes EADS wierzy w siłę Airbusa. Mimo przejściowo pojawiających się kłopotów uważa, że samoloty jego koncernu mają szanse w konkurencji z amerykańskim Boeingiem
64-letni Gallois to typowy członek francuskiej elity. Z wykształcenia jest ekonomistą i handlowcem. Całe życie zawodowe przepracował albo w administracji publicznej, albo w firmach państwowych lub ze znacznym udziałem państwowego kapitału.
Otrzymał stanowisko prezesa EADS, bo koncern potrzebował twardej ręki. A nie ma chyba we Francji tak zdeterminowanego menedżera jak Gallois. Prezydent Sarkozy wiedział, że były prezes kolei SCNF jest doskonałym negocjatorem, a taki był potrzebny w EADS choćby do przepychanek ze związkami zawodowymi. W dzieciństwie chodził do szkoły prowadzonej przez jezuitów. To tam, jak twierdzi, nabrał szacunku do dyscypliny i pracy. Kiedy przyszedł do EADS, odmówił przyjęcia wynagrodzenia wyższego niż 15 tys. euro miesięcznie. Nadwyżkę przekazuje na konta organizacji humanitarnych.
– Moje pieniądze są moją sprawą – uciął dyskusję. Nie przyjął też akcji EADS jako części wynagrodzenia. – Wolę, by dostali je darmo pracownicy – powiedział. Choć Niemcy niechętnie początkowo widzieli Francuza na tym stanowisku, teraz już mówią, że był to najlepszy wybór. Jeśli zrestrukturyzuje Airbusa, to będzie oznaczać, że jest w stanie dokonać rzeczy niemożliwej. Ale tak już przecież było w SCNF. Tym razem jednak jego sukces będzie równoznaczny z prawdziwą rewolucją we francuskim przemyśle. Łysy, chudy, wysoki Gallois, zazwyczaj górujący nad wszystkimi swoimi rozmówcami, jest uważany za doskonałego negocjatora. Ta umiejętność mu się przyda, ponieważ w ramach przygotowanego przez niego planu oszczędnościowego „Power 8” musi zwolnić z Airbusa 10 tysięcy pracowników. Pozwoli to zaoszczędzić setki milionów euro. I na razie wszystko jest na dobrej drodze, nawet przy obecnym kursie euro. Poglądy Louisa Gallois’a, kawalera Legii Honorowej, są takie same jak obecnego rządu w Paryżu: obywatele powinni pracować dłużej, a wiodącym firmom europejskim (w tym oczywiście EADS) należy się ochrona przed przejęciem przez zagraniczny kapitał. Jego umiłowanie do zachowania przez rządy złotej akcji mogą jednak być powodem sporów z Komisją Europejską.– Złota akcja daje możliwość zawetowania decyzji niekorzystnej dla firmy i jej akcjonariuszy – tłumaczył Gallois. I wiadomo, że będzie mocno za nią lobbował w Brukseli. Dla firmy, której szefuje, jest gotów zrobić wszystko. Nie zawaha się, kiedy będzie trzeba wywrzeć naciski na Air France/KLM, aby kupowały samoloty w europejskiej Tuluzie, a nie w amerykańskim Seattle. Nie ukrywa, że podobnych nacisków użyje także wobec innych linii lotniczych, które są członkami sojuszu lotniczego Sky Team, gdzie warunki dyktuje Air France.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL