fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Piwo w Polsce

Piwo
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Polacy chętnie płacą za oryginalne smaki i nazwy oraz wysoką jakość. Polska staje się piwnym krajem nie tylko w statystykach - pisze Michalina Mikulska.
Sobota wieczorem, pub. 18 multitapów z najrozmaitszymi piwami, a do tego ponad 100 butelkowych do wyboru. Tłum ludzi w kolejce, cierpliwie czeka aż właściciel skończy opowiadać o tym, czym się różni piwo warzone przez trapistów od Witbiera.
Taki obrazek to powoli codzienność w wielu polskich pubach i restauracjach. Polacy chcą poznawać nowe smaki – piwa ciemne, pszeniczne, ryżowe, żytnie, z chmielem amerykańskim. Popularny lager, czyli jasne piwo dolnej fermentacji, już im nie wystarcza.
- Nadaje się do picia na kanapie, przy meczu. Nie zapewnia szczególnych doznań smakowych. Natomiast piwa z małych browarów wartością degustacyjną niejednokrotnie nie ustępują winom, jak mocne piwa belgijskie warzone przez trapistów. Pije się je powoli, delektując się smakiem – mówi Piotr Kucharski, autor bloga Chmielowisko.pl.
Ci, którzy raz spróbują piw oferowanych przez regionalnych producentów, często nie chcą już wracać do piw z dużych koncernów. - Dopóki kolega nie poczęstował mnie takim piwem, nie wiedziałem o jego istnieniu i rzadko sięgałem po piwo w ogóle. Od czasu skosztowania mojej pierwszej IPA (India Pale Ale - piwa górnej fermentacji – red.), nie tykam piw koncernowych – mówi miłośnik piwa z małych browarów Robert Krebok.
Polacy zaczęli szukać w piwie czegoś więcej niż tylko trunku spożywanego w celach imprezowych lub dla zaspokojenia pragnienia. - Podobnie jak zaczęliśmy się interesować zdrową, regionalną żywnością, szukamy nietuzinkowych piw na różne okazje – mówi ekspert piwny Maciej Chołdrych z firmy Piwoznawcy.
Stajemy się też coraz bardziej świadomymi i wymagającymi konsumentami piwa. – Patrzymy na opakowanie oraz dokładnie studiujemy etykiety sprawdzając, z czego dane piwo zostało uwarzone – mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. – Miłośnicy piw regionalnych preferują szklane, brązowe butelki. Starają się pić zakupione piwo z pasującej do jego gatunku szklanki lub pokalu. To jeden z elementów kultury spożywania piwa – dodaje.
Tej kultury uczą właśnie małe browary, w których za gatunkiem warzonego piwa idzie cała filozofia jego podawania. Piwo pszeniczne pije się w szklankach węższych u dołu, rozszerzających się ku górze, by zrobić miejsce dla piany. W tzw. snifterze czyli dużym kielichu na nóżce można pić piwa o bogatej kompozycji smakowo-zapachowej, np. porter czy belgijskie piwa trapistów.
Polacy poszukują szkła do różnych gatunków piwa w specjalistycznych sklepach czy firmach. Niczym kolekcjonerzy zbierają pokale, sniftery, kufle. - Do tego chcą mieć książki i albumy o piwie, by wiedzieć więcej na jego temat – mówi Maciej Chołdrych. Informacje o małych browarach czerpią głównie z Internetu – z blogów, vlogów, stron internetowych, a także portali społecznościowych. Ten kanał komunikacji chętnie wybierają same browary. – Na swoim profilu np. na Facebooku zamieszczają zdjęcia i filmy pokazujące proces produkcji piwa, w pewnym sensie piszą swoją historię – mówi Tomasz Kopyra, twórca Blog.kopyra.com.
Oprócz szkła, istotna dla Polaków staje się także temperatura, w jakiej piwo jest serwowane. - Popularnego w Polsce lagera podaje się często za bardzo schłodzonego, co odbiera mu i tak już szczątkową pianę i aromat – uważa Andrzej Olkowski.
Tymczasem każdy gatunek piwa ma swoją temperaturę podania. - Zwykle oscyluje ona w granicach 4-16 stopni. Niektóre piwa degustuje się w temperaturze pokojowej - mówi Paweł Leszczyński, prezes mazowieckiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.
Małe browary kształtują u Polaków nawyk bywania w lokalach. - Sam fakt, że te piwa są głównie dostępne w pubach i restauracjach zmusza do wyjścia z domu – uważa Tomasz Kopyra. I dodaje: - Pozytywnie działa to też na puby – skłania je do posiadania w swojej ofercie większej gamy piw niż dotychczas.
Przyjemność picia wyszukanego piwa w specjalnej szklance, odpowiednio schłodzonego i podanego w lokalu ma jednak swoją cenę. Paradoksalnie fakt, że jest ona wyższa niż cena piwa koncernowego sprawia, że zyskało w oczach konsumentów.
- Kiedy kosztowało 1,80, nie było tak atrakcyjne. Gdy za pszeniczne czy ciemne trzeba zapłacić np. 5 zł albo więcej, jego wartość paradoksalnie rośnie. Jego cena może być cały czas wyższa niż piwa wielkiej marki, a i tak się obroni – uważa Maciej Chołdrych.
Piwni koneserzy zdają się to potwierdzać. Piotr Kucharski zdecydowanie woli wypić jedno piwo za 6, 7 czy nawet 15 zł niż kilka, jego zdaniem, „bezpłciowych jasnych lagerów po 2,99". - Poza tym pokazywanie się z niekoncernowym piwem czasami jest wręcz trendy – mówi Kucharski.
Na przestrzeni ostatnich kilku lat w Polsce browary powstają na pniu. – W 2009 roku wszystkich browarów było niewiele ponad 60. W tym roku ich liczba przekroczyła 100 – mówi Tomasz Kopyra. Mimo to w porównaniu z innymi krajami w piwnych statystykach wciąż jesteśmy w tyle. - W Stanach Zjednoczonych obecnie jest ponad 3000 browarów. Rocznie otwiera się tam 400 nowych, a więc więcej niż jeden dziennie – mówi Kopyra. Na pocieszenie dodaje jednak, że w Polsce nie będzie już powrotu do sytuacji, w której w sklepach są tylko jasne piwa, wyprane ze smaku i aromatu, różniące się tylko nazwą i etykietą. Piwna rewolucja trwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA