fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Stonka atakuje Rosję

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Iwona Trusewicz
Inspekcja fitosanitarna grozi zablokowaniem importu żywności z Ukrainy. Powód: stonka kukurydziana.
„Biorąc pod uwagę skrajnie wysoki stopień zagrożenia przeniknięciem zachodniej stonki kukurydzianej na terytorium Rosji i związane z tym ryzyka; w wypadku powtórnego znalezienia szkodnika w pułapkach feromonowych ustawionych wzdłuż granicy na południu (z Ukrainą – red.) Rossielchoznadzor nie wyklucza wprowadzenia czasowych ograniczeń na wwóz żywności z Ukrainy wszelkimi rodzajami transportu" – napisano w komunikacie rosyjskiej inspekcji rolnej.
Według tej inspekcji szkodnik jest niezwykle groźny, bo w Ameryce Północnej walka z owadem i straty w zbiorach kukurydzy kosztowały już w sumie ponad 1 mld dol.
Stonka kukurydziana została już znaleziona w 22 krajach, na Ukrainie w siedmiu rejonach (także tych graniczących z Polską) na powierzchni 72 tys. ha. Rosjanie mieli już dwa razy występować do Ukraińców o konsultacje w sprawie szkodnika, ale – jak podają – strona ukraińska nie odpowiedziała.
Rossielchoznadzor (federalna służba ds. nadzoru fito- i weterynaryjnego) wraz z głównym lekarzem sanitarnym kraju Giennadijem Oniszczenką to dwie skuteczne bronie rosyjskich władz służące do nakładania sankcji na nieposłusznych sąsiadów. Jeżeli sąsiad nie postępuje po myśli władz Rosji, jak np. Ukraina, Litwa czy Polska, to można uderzyć go po kieszeni, zakazując importu towarów. Powód zawsze się znajdzie.
W 2006 r. po wywołanym przez Rosję konflikcie z Gruzją Giennadij Oniszczenko zakazał importu gruzińskiego wina i wody mineralnej ze względu na ich „niską jakość". Gruzja sprzedawała wtedy do Rosji prawie 90 proc. swoich win (ponad 330 mln l).
Wielu winiarzy zbankrutowało, ale też wielu znalazło nowe rynki. Oniszczenko cofnął zakaz w ubiegłym roku. Po zmianie władz w Gruzji gruzińskie trunki nagle odzyskały jakość.
W ubiegłym roku inspekcji nie spodobały się ukraińskie słodycze koncernu Roshen Petra Poroszenki oraz ukraińskie sery twarde.
Podpadła też stawiająca się Gazpromowi Litwa. Oniszczenko wstrzymał import lubianego przez Rosjan litewskiego nabiału. – W litewskich towarach mlecznych, m.in. twarogach, jogurtach, kaszkach, znaleźliśmy drożdże i pleśń w ilości znacznie przekraczającej nasze normy oraz bakterie z grupy pałeczek jelitowych – twierdził Oniszczenko. Rosyjskich rewelacji nie potwierdzili nie tylko sami Litwini, ale też inne kraje kupujące stamtąd nabiał. Po miesiącu zakaz cofnięto.
30 stycznia Rossielchoznadzor ogłosił, że wprowadza zakaz wwozu wieprzowiny oraz żywca wieprzowego i przetworów wieprzowych ze wszystkich państw Unii.
—it
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA