fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Błękitno-halogenowi samurajowie

Rafał Tomański
Fotorzepa
Japonia miała pokazać się na mundialu od najlepszej strony i być może piłkarze pokażą, co potrafią, ale sędziemu się dostało. A wyszło znowu odwrotnie.
Dla Japonii to piąty mundial. W dodatku z rzędu. Najwyżej reprezentacji futbolowych samurajów udało się dotrzeć do drugiej rundy – w 2002 i 2010 roku. Tym razem miało być co najmniej tak dobrze. Na wspólny wysiłek miały się składać nowe koszulki, w miarę nowy trener i prezent od FIFA w postaci możliwości sędziowania meczu otwarcia przez Japończyka.

Japońsko-włoscy piłkarze

Piłkarze jeszcze nie grali, ale pokładają w swoim włoskim trenerze Alberto Zaccheronim duże nadzieje. Co prawda w historii rozgrywek jeszcze żadna kadra nie wygrała mistrzostwa pod wodzą szkoleniowca z innego kraju, ale Japonia lubi wyznaczać nowe granice. Może tym razem się uda zajść dalej niż tylko wyjść z grupy? Japończycy wierzą w swoich piłkarzy, nazywając ich błękitnymi samurajami (Samurai Blue) albo „Japonią Zaccheroniego" (Zakkeroni Japan). Sondaż Wall Street Journal pokazuje spory optymizm wśród kibiców japońskiej kadry – 12 proc. ankietowanych uważa, że Japonia wygra mundial, jedynie 2 proc. obstawia przegraną w finale. 9 proc. stawia na dojście do półfinału, 26 proc. ma nadzieję na ćwierćfinał. To byłyby dla kadry samurajów historyczne wyniki. 30 proc. zakłada wyjście z grupy, a 21 proc. pesymistycznie nie daje piłkarzom szans na dalszą grę. Pierwszy mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej Japończycy grają w niedzielę.
Samurajowie na krótko przed mundialem przestali być już niebiescy. No może nie do końca, bo ich podstawowe stroje zachowały tę barwę, ale za to kolory wyjazdowe zmieniły się z białych na halogenowo-żółte. Nowy typ koszulki przed mistrzostwami został skrytykowany przez brytyjski dziennik The Telegraph, oceniono go jako jeden z najgorszych strojów piłkarskich na mundialu. Adidas, który dla Japończyków robi nowy model koszulek, bronił swojego produktu chwaląc jego lekkość. Koszulka waży jedynie 90 gramów. Fanom to jednak nie przeszkadza, sprzedaż koszulek kadry wzrosła wobec poprzedniego mundialu aż siedmiokrotnie. Cena oficjalnego stroju na stronie producenta to niebagatelne 146 dolarów.

Wielkie nadzieje

Japonia wygrała przed rozpoczęciem rozgrywek w Brazylii dwa mecze towarzyskie, z Kostaryką i Zambią, dlatego fani coraz bardziej liczą na możliwości trenerskie Zaccheroniego. Włoch odchodzi w przypadku Japończyków od swojego ustawienia 3-4-3 na rzecz uwalniania piłkarskich samurajów i umożliwiania im gry w formacji 4-2-3-1. Kilku Japończyków gra w najlepszych klubach świata, Zaccheroni ma dyspozycji m.in. Keisuke Hondę, faworyta kibiców, z Milanu, Shinjiego Kagawę z Manchesteru United i Yugo Nagatomo z Interu Mediolan. W pierwszym meczu Japonii pod wodzą włoskiego trenera samurajowie pierwszy raz w historii wygrali z Argentyną.

Krytyka sędziego

Pierwszy mecz może być kluczowy do wyjścia z gry. Według danych 86 proc. drużyn, które wygrywają pierwsze grupowe spotkanie, awansuje dalej. Japonia wie, że musi walczyć. Oby piłkarze nie przejęli się zamieszaniem, jakie rozpętało się wokół innego Japończyka, wspominanego sędziego meczu otwarcia Brazylia – Chorwacja Yuichiego Nishimurę. Chorwackie media wytoczyły przeciw niemu najcięższe działa krytyki nazywając jego sędziowanie w skrócie niekompetentnym. Mają żal o niesłuszne przyznanie Brazylijczykom karnego w sytuacji, gdy faulu nie było. Chorwaci remisowali z gospodarzami 1:1 mając jeszcze nadzieję na wygraną. Yuichi Nishimura a wraz z nim inni Japończycy też mieli nadzieję, że to historyczne dla całego kraju sędziowanie będzie bezbłędne. Co najmniej jak plan reform gospodarczych japońskiego premiera Abe. Wyszło, jak wyszło. Faulu nie było, niezawodny system wykrywania piłki w bramce nie zawiódł, ale nie zadbano o dostateczne decydowanie o faulach. Do tego pierwsza żółta kartka na mundialu trafiła do Neymara, który dla Brazylijczyków jest żyjącym bogiem, który ma poprowadzić ich drużynę do mistrzostwa.

Wielkie dzięki z Brazylii

Teoretycznie wszystko mogło pójść nie tak, jak trzeba. Wspominana kartka dla Neymara, samobójczy gol Brazylijczyka na początek mundialu i dobra gra Chorwatów, którzy stawiali silny opór Brazylii. Jednak Japończyk Nishimura postarał się, by sytuacja wróciła do normy. W końcu wielu potomków samurajów składa się na sporą mniejszość narodową w kraju kawy, a na twarzy Neymara można znaleźć trochę cech azjatyckich. Niedługo przekonamy się, jak pójdzie na mistrzostwach piłkarskim błękitno-halogenowym piłkarzom. Jak na razie Brazylia mówi Japonii arigatou czyli dziękuję po japońsku. I nie musi się specjalnie wysilać językowo, bo ich rodzime obrigado brzmi bardzo podobnie.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA