fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Dyżurny policjant nie może rzucać słuchawką

Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki
Jan Bończa-Szabłowski
Rzucanie słuchawką przez dyżurnego policjanta, w trakcie wypowiedzi dzwoniącego, jest obcesowe i uchodzi za gruby nietakt, a w niektórych sytuacjach wręcz za afront – orzekł w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu.
W październiku ubiegłego roku Komendant Powiatowy Policji stwierdził winę, jednak odstąpił od ukarania jednego z dyżurnych Zespołu Dyżurnych Referatu Organizacji Służby i Operacji Policyjnych Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji.
Funkcjonariusz został obwiniony o to, że pełniąc służbę na stanowisku dyżurnego linii alarmowej, po odebraniu połączenia telefonicznego od potrzebującego mężczyzny, który skontaktował się z nim, by uzyskać informacji w zakresie przepisów ruchu drogowego, dotyczących holowania pojazdów, wykazał się brakiem kultury osobistej, nie udzielił odpowiedzi na zadane pytanie oraz zakończył rozmowę rzucając słuchawką.
Gdy pytający ponownie nawiązał połączenie telefoniczne i poprosił o dane służbowe policjanta, ten udzielił tylko niepełnej, wymijającej odpowiedzi i ponownie, w ten sam sposób rozłączył połączenie. Takie zachowanie zostało ocenione przez przełożonego, jako przewinienie służbowe, określone w przepisach ustawy o Policji oraz zarządzeniu Komendanta Głównego Policji  w sprawie "Etyki zawodowej Policjanta".
Komendant w swojej decyzji opisał przebieg postępowania dyscyplinarnego i wskazał na wykonane czynności dowodowe, w szczególności na dowód z odsłuchania nagranej rozmowy telefonicznej, które jego zdaniem, potwierdzają, że dyżurujący dopuścił się zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że przebieg rozmowy, jej ton oraz sposób traktowania interesanta, wskazywały definitywnie na lekceważący stosunek policjanta do osoby oczekującej pomocy.
Funkcjonariusz wskazał jednak na zupełnie inny przebieg rozmowy i kontekst, oraz powody, dla których nie udzielił dzwoniącemu informacji. Odmówił również przesłuchania w charakterze obwinionego, sporządzając jedynie dwa pisemne wyjaśnienia, w tym jedno po zapoznaniu z materiałami postępowania dyscyplinarnego.
Komendant prowadząc postępowanie uzyskał opinię Zarządu Terenowego NSZZ Policjantów Komendy Powiatowej Policji, w myśl której przeprowadzenie postępowania dyscyplinarnego oraz zakończenie go uznaniem policjanta winnym i odstąpieniem od ukarania, co jest jednoznaczne z potrąceniem trzynastej pensji, jest nieadekwatne do popełnionego przewinienia dyscyplinarnego.W ocenie opiniującego, zdarzenie o takiej wadze winno być rozpatrywane na etapie postępowania wyjaśniającego.
W odpowiedzi Komendant Powiatowy wskazał, że w przypadku przewinienia dyscyplinarnego mniejszej wagi, przełożony może odstąpić od wszczynania postępowania i przeprowadzić ze sprawcą rozmowę dyscyplinującą. Tymczasem w niniejszej sprawie obwiniony w ogóle kwestionuje fakt naruszenia dyscypliny służbowej, co skutkowało koniecznością wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
Funkcjonariusz w odwołaniu do Komendanta Wojewódzkiego Policji wyjaśnił, że nie zgadza się z zarzutem braku kultury osobistej, gdyż jego przełożony nie potrafił nawet wyjaśnić, co ta definicja obejmuje, a tym samym nie wskazał, które słowa rozmowy telefonicznej miałyby świadczyć o takim braku. Dodał, że tamtego feralnego dnia przekazał dzwoniącemu dane pozwalające na zapoznanie się z aktem prawnym, informując jednocześnie, że pytający dzwoni na telefon alarmowy, który, jak wszyscy wiedzą, służy wyłącznie do pomocy w sytuacjach nagłych, takich jak zagrożenie zdrowia, życia czy utraty mienia.
Zdaniem policjanta zwierzchnik powinien był ustalić, jakie w tym czasie czynności wykonywał dyżurny, i czy miał czas na to, by przedłużać rozmowę telefoniczną.
Funkcjonariusz zakwestionował również możliwość stwierdzenia na podstawie samego tylko tonu głosu, że lekceważył rozmówcę. Dodał również, że prowadzący postępowanie nie ma żadnego wyobrażenia o pracy na stanowisku dyżurnego, ilości odbieranych informacji, otrzymywanych i wydawanych poleceniach, wykonywanych czynnościach, często w tym samym czasie, w ciągu kilku minut.
W ocenie dyżurnego przy takiej gonitwie, policjant nie może pozwolić sobie na chwile zwolnienia i prowadzenie miłych rozmów, lecz skupia się na rzeczowym przekazaniu informacji.
Wielkopolski Komendant Wojewódzki Policji utrzymał w mocy decyzję niższej instancji. Stwierdził, że fakt naruszenia etyki zawodowej przez obwinionego nie budził wątpliwości, a zgromadzony materiał dowodowy świadczył o jego winie.
Zdaniem organu nie można usprawiedliwiać niewłaściwego zachowania policjanta dużą ilością zdarzeń i odbieranych telefonów, gdyż z zawodem policjanta wiąże się szczególny stopień społecznego zaufania. Służba publiczna, jaką jest praca w Policji, rodzi po stronie funkcjonariuszy szczególny obowiązek dbania o bezpieczeństwo publiczne, ochronę życia i zdrowia ludzi, a także przestrzegania przepisów prawa i dbania o społeczny wizerunek Policji.
Komendant Wojewódzki podkreślił także, że przełożony nie zdecydował się na wymierzenie funkcjonariuszowi kary dyscyplinarnej, poprzestając na stwierdzeniu winy policjanta i odstąpieniu od ukarania. W jego ocenie było to dosyć łagodnym potraktowaniem, mając na uwadze również wcześniejsze naruszenie zasad etyki zawodowej, kiedy to ten sam funkcjonariusz w stosunku do innego policjanta zachował się niekulturalnie, używając słów niecenzuralnych i wulgarnych.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. Który 21 maja 2014 roku uznał, iż zgromadzony materiał dowodowy świadczy o winie popełnienia przez policjanta przewinienia dyscyplinarnego, uznając jego zachowanie za niekulturalne i karygodne. Sąd uchylił  jednak decyzję Komendanta Wojewódzkiego, z uwagi na rozbieżności w zakresie oceny i kwalifikacji czynu, stwierdzonych w toku postępowania dyscyplinarnego obu instancji.
WSA orzekł, iż zachowanie obwinionego w trakcie rozmowy telefonicznej z potrzebującym było obiektywnie niewłaściwe i nie mogło go usprawiedliwiać okoliczność dużej liczby zdarzeń i odbieranych telefonów na stanowisku dyżurnego.
Zdaniem sądu naganna nie była sama nieumiejętność udzielenia oczekiwanej przez rozmówcę odpowiedzi, ale stworzenie przez funkcjonariusza wrażenia , że "wie, ale nie powie" – czego też nie da się pogodzić z etosem policjanta, jako członka formacji powołanej w pierwszym rzędzie po to, by służyć społeczeństwu.
WSA dodał, że w naszym kręgu kulturowym taki właśnie sposób zakończenia rozmowy, zwany potocznie "rzuceniem słuchawką", uchodzi za obcesowy, gruby nietakt, a w niektórych sytuacjach wręcz za afront (IV SA/Po 60/14).
Wyrok jest nieprawomocny i przysługuje na niego skarga do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA