Muzyka

Antologia piosenek Zdzisławy Sośnickiej

Okładki płyt Zdzisławy Sośnickiej
Polskie nagrania
Wielka gratka dla melomanów. Polskie Nagrania przygotowały dziewięciopłytową antologię piosenek Zdzisławy Sośnickiej.
Wokalistki, po której utwory sięgają wciąż nowe pokolenie słuchaczy i muzyków. Artystki obdarzonej niezwykłym głosem, mającej w repertuarze największe hity ze światowych musicali, a poza tym takie przeboje jak „Aleją gwiazd", „Julia i ja", „Z tobą chcę oglądać świat", „W kolorze krwi", „Żegnaj lato na rok" i utwór, który  utorował jej drogę na festiwale w Opolu i Sopocie - „Dom, który mam". Zobacz więcej płyt
Jej debiutancka płyta wydana na początku lat 70. rozeszła się w nakładzie 750 tysięcy egzemplarzy. Kiedy pojechała z nią do Cannes, młodą wokalistką z Kalisza zainteresował się Francis Lai, kompozytor muzyki do słynnego filmu „Love story". Zauroczony jej głosem zaprosił ją na festiwal do Caracas, gdzie pojawiła się obok Carlosa Santany i Quincy'ego Jonesa. Sośnicka dostała tam wyróżnienie i... kupiła sobie płyty, których w sklepach PRL nie nie było. - Słuchałam ich godzinami, bo to była zupełnie inna muzyka, której wcześniej nie wykonywałam - mówi "Rzeczpospolitej".
Z czasem dla Zdzisławy Sośnickiej zaczęli tworzyć najlepsi polscy kompozytorzy i autorzy tekstów. Zanim pojawił się słynny film „Evita" z Madonną w roli tytułowej w Polsce dzięki Sośnickiej mogliśmy usłyszeć „Don't Cry For Me Argentina" z polskim tekstem „Nie czekaj mnie w Argentynie". Jak twierdzą niektórzy polscy krytycy, wykonanie Sośnickiej przewyższa późniejsze wykonanie Madonny. Polska artystka nagrała też ten utwór w wersji oryginalnej, podobnie jak przeboje z takich musicali jak „Cats" ze słynną „Memory",  „Upiór w operze". Te wszystkie hity w wersji oryginalnej oraz polskim tłumaczeniu możemy znaleźć w antologii. W latach 70., 80. i na początku 90, kiedy pojawiały się kolejne płyty artystka rozwijała umiejętności wokalne, zmieniała repertuar. Do piosenek, które świetnie śpiewało się podczas letnich wycieczek, biwaków, spotkań, dochodziły te, które brzmiały jak osobiste wyznania, opowiadały o zawiedzionej miłości, samotności artysty, zaczęła pojawiać się w nich nawet nuta erotyzmu. Jest też odrobina magii. Artystka twierdzi, że najbardziej zaskoczyła ją popularność piosenki „Julia i ja": - Na początku dostałam od kompozytora Marcelego Trojana bardzo skromną muzykę nagraną na taśmę magnetofonową. Mimo słabej jakości wydała mi się na tyle interesująca, że zainteresowałam nią Bogdana Olewicza, który napisał słowa. Potem wzbogaciliśmy instrumentalizację, „dosypaliśmy odrobinę magii" i powstał utwór, którego popularność przerosła moje oczekiwania. W antologii znalazł się też utwór, który robi niebywałe wrażenie i jest porównywany do słynnej „Samby przed rozstaniem" Jonasza Kofty wykonywanej przez Hannę Banaszak. Sośnicka śpiewa wstrząsającą opowieść o rozstaniu „Powiedz mi Panie" Romualda Lipki ze słowami Marka Dutkiewicza. Okazało się, że ten utwór jest najchętniej słuchanym i ma już ponad 600 tys. kliknięć w Internecie. Dziewięciopak Zdzisławy Sośnickiej jest niezwykle starannie wydany. Wydawca, Polskie Nagrania, oryginalne taśmy analogowe poddał komputerowej obróbce, by osiągnąć najwyższą jakość dźwięku. Nagrania zostały zremasterowane przez reżysera Jacka Gawłowskiego. Polskie Nagrania zachowały oryginalną szatę wydań winylowych. Co więcej, artystka napisała komentarz do każdej z płyt. Wydawnictwo zostało wzbogacone niepublikowanymi piosenkami oraz opatrzone zdjęciami. Sięgając po tę antologię można powiedzieć, że Zdzisława Sośnicka powraca w aleję gwiazd. Ale czy powraca? Przecież tak naprawdę nigdy z niej nie wyszła. Utwory wydane w antologii przetrwały próbę czasu. Ci, którzy je znali, zapewne posłuchają ich z takim zainteresowaniem jak dawniej, a dla tych, którzy ich nie słyszeli, będą z pewnością odkryciem.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL