fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Dokąd zmierza humanistyka?

Coraz mniej maturzystów wybiera studia humanistyczne. Na zdjęciu specjalny nocny wykład dr. Tomasza Żukowskiego na UW 26 kwietnia 2011 roku
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Wydziały humanistyczne są ofiarą zmian systemu? A może nie dostosowały się do zmieniającej się rzeczywistości?
Kryzys w humanistyce jest faktem. Niż demograficzny dotyka wszystkich uczelni, ale tych kształcących w obszarach humanistycznych i społecznych szczególnie.
W latach 2007–2012 liczba studentów na tych kierunkach ogółem zmniejszyła się o 32 proc., choć są takie jak filozofia, gdzie spadek ten osiągnął 48 proc.
Wątpliwości nie pozostawiają także zestawienia dotyczące rekrutacji. W ubiegłorocznej pięć najbardziej popularnych wśród młodych ludzi uczelni to te techniczne. Pierwszy uniwersytet pojawia się dopiero na siódmym miejscu, za uczelnią rolniczą. O jeden indeks politechniki bije się przeszło czterech kandydatów, o indeks uniwersytetu trzech. Spośród dziesięciu najbardziej obleganych kierunków studiów połowa to kierunki inżynieryjne.

Rywal czy partner?

Zaledwie sześć lat wcześniej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Cztery spośród pięciu najbardziej obleganych uczelni stanowiły uniwersytety. Na jedno miejsce na politechnice było dwóch kandydatów, na jedno miejsce na uniwersytecie – czterech. Pośród dziesięciu najbardziej obleganych kierunków studiów, poza informatyką, nie było żadnego technicznego.
Zdaniem zdecydowanej większości ekspertów studia humanistyczne cieszyły się taką popularnością, bo były przez młodzież postrzegane jako łatwiejsze i przyjemniejsze. Taka politykę zweryfikował rynek pracy, dla którego z czasem dyplom potwierdzający wyższe wykształcenie zaczął mieć trzeciorzędne znaczenie, a przedsiębiorcy zaczęli poszukiwać kandydatów posiadających konkretne umiejętności.
Pięć najbardziej popularnych wśród młodych ludzi uczelni to politechniki
Największe braki były w sektorze technicznym. Gdy maturzyści zobaczyli, że to tam otwierają się perspektywy na znalezienie szybko dobrze płatnej pracy, zaczęli szturmować politechniki. Pomagał im w tym rządowy program kierunków zamawianych, który szerokim strumieniem pieniędzy wspierał katedry nauk przyrodniczych i technicznych.
Prof. Jerzy Woźnicki, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, nie ma wątpliwości, że obecnie motorem napędzającym rozwój nauki są dyscypliny ścisłe i techniczne, ale humanistyka oraz nauki społeczne mają szanse włączyć się w ten proces. – Część humanistów powinna przestać traktować inne nauki jako rywala, w ramach uniwersytetu nauki humanistyczne i społeczne powinny włączyć się w ten proces i potraktować nauki techniczne jako siłę nośną dla siebie – mówi „Rz" prof. Woźnicki.
Jako przykład takiej współpracy wymienia obszar designu. – To sektor gospodarki, który rozwija się dzięki współpracy technologów i właśnie humanistów. Trudno wyobrazić sobie dobrze zaprojektowane meble dla dziecka, jeżeli nad projektem nie pochyli się psycholog dziecięcy – dodaje.

Sprawa dla Trybunału

Inaczej sprawę widzą humaniści, którzy twierdzą, że spadek zainteresowania ich ofertą to wynik nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym z 2011 r. Zgodnie z nią wprowadzono odpłatności za drugi kierunek studiów (regulacja weszła w życie w październiku 2012 r., z opłat zwolnionych jest tylko 10 proc. studentów osiągających najlepsze wyniki w nauce). Doprowadziło to do rażącego spadku zainteresowania prowadzonymi przez nich kierunkami studiów. To z kolei przełożyło się na spadek finansowania tych wydziałów, bo budżetowe dotacje dzielone są proporcjonalnie do liczby studentów.
Kilka dni temu 41 rad naukowych wydziałów humanistycznych czołowych polskich uniwersytetów zwróciło się do rzecznika praw obywatelskich z wnioskiem o zaskarżenie tego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego. W ich ocenie jest on niezgodny z konstytucją, która gwarantuje obywatelom powszechny, równy i bezpłatny dostęp do edukacji.
Zdaniem prof. Romana Kubickiego z Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu problem polega głównie na tym, że studenci nie wiedzą, czy będą płacić za studia, czy nie. – Odpłatność uzależniona jest od średniej, a przecież jest to wartość zmienna – mówi „Rz" prof. Kubicki. Zaznacza, że ich inicjatywa to działania na rzecz szeroko rozumianej kultury i właściwego rozwoju społeczeństwa. – Być może należałoby wprowadzić dodatkowy element do podziału uczelnianej dotacji, tak by niszowe kierunki otrzymywały więcej pieniędzy – sugeruje i wskazuje, że państwo stymulowało napływ maturzystów na kierunki techniczne, prowadząc program kierunków zamawianych.

Pakiet dla humanistyki

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma jednak inny pomysł na wsparcie humanistyki. Ogłoszony przez prof. Lenę Kolarską-Bobińską pakiet zakłada zwiększenie puli studentów, którzy będą mogli nieodpłatnie studiować drugi kierunek, z 10 do 20 proc. Zmienić się mają też zasady działania programu kierunków zamawianych w taki sposób, że promowane będą także umiejętności i kompetencje z obszaru humanistyki i nauk społecznych, w programach studiów ścisłych mają się pojawić przedmioty ogólnouniwersyteckie.
Kryzys humanistyki nie dotyka tylko Polski. Przyglądając się statystykom europejskim, widać ewidentny wzrost absolwentów kierunków technicznych i przyrodniczych. Na przestrzeni lat 2001–2012 odsetek osób w wieku 20–29 lat, które legitymują się wykształceniem w tych dziedzinach nauki, wzrósł o ok. 50 proc. (średnia dla 27 krajów UE). Choć były kraje, w których ten przyrost był znacznie większy. Dla przykładu w 2001 r. ośmiu na 1000 Niemców miało takie wykształcenie, w 2012 r. już 16. Podobnie ta relacja kształtowała się w Polsce, wzrost z 7,6 do 18. W Czechach z 5,6 do 16,7.
Dlaczego Polska odczuwa te zmiany tak dotkliwie? – Chodzi przede wszystkim o kwestie ekonomiczne. Nasze nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe są mniejsze niż w krajach starej Unii. To dlatego kryzys pojawił się w Polsce szybciej i jest o wiele bardziej odczuwalny – tłumaczy prof. Woźnicki. Przekonuje jednak, że propozycje części humanistów oparte są na mało realistycznych założeniach. – Nie można wprowadzać rozwiązań, które będą faworyzowały jedne dziedziny nauki kosztem innych. Rozwój powinien się opierać na zasadach kooperacji uczonych i badań interdyscyplinarnych – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA