Finanse

Fundusze inwestycyjne szukają szczęścia w Brazylii

Rzeczpospolita
TFI walczą o klientów i prześcigają się w nowych produktach.Teraz na topie jest Brazylia, a siła tego rynku wynika z rekordowych cen artykułów rolnych
Od początku roku z rynku TFI wyparowało prawie 23 mld zł. To ponad dwie trzecie tego, co udało się im zgromadzić w całym 2007 roku. Nie oszczędzono także funduszy lokujących na rynkach wschodzących. W ciągu trzech miesięcy ich stan posiadania zmniejszył się o przeszło 6,5 mld zł. Skomplikowana sytuacja na światowych giełdach nie zachęca do inwestowania, nie sprzyjają mu też same wyniki inwestycyjne funduszy. W ciągu ostatnich trzech miesięcy średnia strata funduszy inwestujących w kraju i za granicą sięgnęła 16 proc.
Ale TFI dalej walczą o klientów i prześcigają się w tworzeniu coraz to nowych produktów. Ostatnio szczególnie upodobały sobie tzw. regiony wschodzące. Stąd cała gama produktów inwestujących na rynkach azjatyckich czy też w rozwijających się krajach naszej części Europy. Jednak teraz na topie jest Brazylia. Moda ta wynika z tego, że na tle innych rynków sytuacja na tamtejszej giełdzie nie wygląda jeszcze najgorzej. Od początku roku akcje notowanych tam spółek straciły średnio na wartości niespełna 3 proc. To obok giełdy meksykańskiej jeden z najlepiej radzących sobie rynków na świecie. Dla porównania parkiety w Warszawie, Japonii i te z rozwiniętych rynków europejskich w tym czasie spadły po około 17 proc. A najgorzej wypadł rynek chiński. Indeks giełdy w Szanghaju stracił ponad 20 proc. Siła rynku brazylijskiego to zdaniem analityków efekt rekordowych cen artykułów rolnych (kawa, cukier), których Brazylia jest czołowym producentem. Optymistycznie na Brazylię patrzą też sami inwestorzy. Z najnowszego badania Professional Global Confidence Survey agencji Bloomberg wynika, że tylko tam oczekiwany jest wzrost indeksów. Na pozostałych parkietach świata inwestorzy wieszczą dalsze spadki indeksów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Najbardziej pesymistycznie są nastawieni gracze w USA i Wielkiej Brytanii. Optymizmu brak także w USA, Japonii, Chinach i w Europie Zachodniej.
Decydując się na inwestycje w sektor tzw. BRIC, nie można jednak zapominać, że rynki te mają tendencję do ogromnej zmienności i że hossa na nich ma już wieloletnią historię. Najlepiej więc, by stanowiły one tylko uzupełnienie portfela inwestycyjnego. Uleganie modzie czasem źle się kończy, co pokazały tak popularne do niedawna małe i średnie spółki na GPW.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL