fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polska feministka: w Wigilię poddam się aborcji

Katarzyna Bratkowska
www.youtube.com
Katarzyna Bratkowska zadeklarowała w Polsat News podczas rozmowy z politykiem partii Polska Razem Jackiem Żalkiem, że podda się aborcji.
Niedawno w mediach pojawiła się informacja, że Komisja Kodyfikacyjna przygotowała propozycje zmian w Kodeksie karnym, które przewidują podwyższenie kary za aborcję i wprowadzenie pojęcia "dziecka poczętego" zamiast "ciąży".
Katarzyna Bratkowska, która rozmawiała w Polsat News na ten temat z posłem Jackiem Żalkiem zadeklarowała niespodziewanie, że jest w ciąży i zamierza ją przerwać.
- Jestem w ciąży i zamierzam ją przerwać - powiedziała w ostatniej minucie programu Polsat News "Tak czy nie" feministka Katarzyna Bratkowska.
- Bardzo proszę, żeby pan doniósł na mnie, żeby pan pilnował mnie i rozkazał mi rodzić. Pan, mi. Niech pan powie: "Rozkazuje pani urodzić i będę nasyłał na panią policję i zostanie pani zmuszona." Bo zakaz jest rozkazem - zwróciła się do posła Bratkowska, działaczka na rzecz praw kobiet.
- Ja myślę, że tak naprawdę pani prowokuje - podsumował wyznanie polityk. - Chce pan zaświadczenie o ciąży? - zapytała Bratkowska. - Nie - odpowiedział Żalek i dodał, że ma nadzieję, że feministka urodzi dziecko.
W rozmowie z portalem natemat.pl, Bratkowska przyznała ponownie, że jest w ciąży i zamierza ją usunąć. W wigilię. Powiedziała także, że nie miała w planie wyznać na antenie, że jest w ciąży.
- Gdy szłam do programu, nie miałam tego w głowie. To był mój wyraz rozpaczy, bo miałam wrażenie, że siedzę naprzeciwko człowieka (Jacka Żalka – red.) który jest impregnowany na argumenty. Rozmowa dotyczyła kwestii legalizacji prawa do przerywania ciąży, a nie aborcji jako takiej, do niej można mieć stosunek bardzo różny - zaznaczyła działaczka.
- 24 grudnia, czyli w wigilię - żeby było weselej - zamierzam przerwać ciążę. Jest bardzo wiele sposobów. Mogę połknąć jakąś substancję, mogę to zrobić "przez nieuwagę", mogę się potknąć i spaść z czegoś, mogę wziąć za gorącą kąpiel, mogę wziąć środki przeczyszczające itd. W każdym razie 24 grudnia zamierzam przerwać ciążę - poinformowała Bratkowska.
Jak twierdzi Bratkowska celem deklaracji o poddaniu się aborcji było pokazanie absurdów polskiego prawa dotyczącego usuwania ciąży. - Jeżeli postanowię przerwać ciążę, to w praktyce nikt nie może mnie zmusić do zmiany decyzji. Nawet, jeżeli podam datę aborcji. Jedyną rzeczą, do której zmusza mnie polskie prawo, to dokonanie niebezpiecznej aborcji przeprowadzanej w podziemiu – powiedziała. Zaznaczyła, że jej wypowiedź to sprzeciw wobec "absurdalnego przymusu rodzenia, który wcale nie ogranicza liczby aborcji, a tylko obniża poziom zabiegów i naraża zdrowie i życie kobiet".
- Gdybym przerwała ciążę i wtedy o tym poinformowała, przeżywała dramat, byłoby OK. Ale kiedy mówię, że to zrobię i nie jest mi z tym źle, nie objawiam skruchy - zaczyna się bagno - dodała.
Na portalu Fronda.pl pojawiło się wezwanie do modlitwy za Bratkowską. "Będę się za nią gorąco modlić. Za nią i jej nienarodzone dziecko. I zachęcam do adopcji duchowej tego dziecka wszystkich czytelników. Tylko tyle i aż tyle możemy zrobić w tej sprawie..." - napisała Marta Brzezińska-Waleszczyk.
Na Facebooku internauci podjęli akcję, w której "Protestują przeciwko sianiu zgorszenia" oraz namawiają, do wysyłania listów protestacyjnych do dyrekcji szkoły, w której pracuje Bratkowska. Więcej na temat akcji przeczytasz na Facebooku
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA