Biznes

UKE do TP: albo uwolnicie linie, albo nastąpi podział

PARKIET
Rozmowa z Anną Streżyńską - prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej, prawnikiem, prezesem UKE od maja 2006 r. oraz tegoroczną laureatką nagrody im. Bączkowskiego za walkę z monopolem TP
Rz: Czy nadal prowadzicie analizy podziału funkcjonalnego Telekomunikacji Polskiej?
Anna Streżyńska: Prowadzimy je, ale musieliśmy unieważnić przetarg na ekspertyzę (dyskryminował podmioty zagraniczne), więc prace się opóźnią o blisko miesiąc. Ekspertyzy spodziewamy się w czerwcu – lipcu i w tym mniej więcej czasie decyzji o ewentualnym podziale. Czy podział TP będzie konieczny?
Od początku mówię, że decyzja „czy” zapadnie w połowie roku i zależy od wyników analiz. Według obecnego prawa Unii Europejskiej podział jest środkiem nadzwyczajnym, stosowanym, jeśli inne nie działają. W szczególności stosuje się go, gdy nie działa obowiązek równoprawności operatorów, jeżeli chodzi o dostęp do infrastruktury telekomunikacyjnej. TP ostatnio – przynajmniej w warstwie werbalnej – bardzo poprawiła swój stosunek do wszystkich konkurencyjnych operatorów, więc sprawdzamy, czy przełoży się to na brak dyskryminacji w obrębie kosztów oraz warunków pozacenowych wzajemnej współpracy (warunków technicznych, procedur, harmonogramów itp.). Jaką możecie mieć pewność, że to będzie trwałe zjawisko, a nie doraźna taktyka TP? Rozwiązania doraźne nas nie interesują. Odstąpienie od podziału jest możliwe, jeżeli zaobserwujemy, że warunki współpracy są we wszystkich zakresach poprawne, i jest to trwałe. Uda się zebrać materiał w ciągu tych kilku miesięcy, kiedy może nastąpić decyzja o podziale? Warunki współpracy monitorujemy cały czas. TP musi przede wszystkim ustalić racjonalne i akceptowalne dla obu stron warunki współpracy w dziedzinie dostępu do pętli lokalnej, zapewnić innym operatorom dostęp do swojej infrastruktury, dokonawszy wcześniej niezbędnej rozbudowy, czyli wydatkować konieczne środki. Nie chcemy słyszeć, że te działania się przedłużają, że zawiódł ten czy inny wykonawca. Czyli, upraszczając, sprawne uwolnienie pętli lokalnej jest warunkiem rezygnacji z planów? W uproszczeniu można tak to ująć. Czy wpływ na pani stanowisko ma krytyka planów podziału Telekomunikacji przez rząd? Stanowisko przedstawicieli rządu nie ma wpływu na tę decyzję. Sąd będzie ją weryfikował W zamian za ustępstwa z pani strony rząd ma wzmocnić pozycję prezesa UKE, przekazując kompetencje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji? Nie prowadzimy handlu tego typu. Ani my, ani strona rządowa. Poza tym rząd wcale nie planuje wzmocnienia pozycji prezesa UKE. Oddanie kompetencji w zakresie koncesjonowania mediów nie stanowi takiego wzmocnienia. Dlatego że wszystkie czynności w obszarze programowym wykonywać będziemy w porozumieniu z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, a więc nasze kompetencje nadal będą techniczne. Tylko że sprawy techniczne załatwiane będą u nas, a nie za pośrednictwem KRRiT. Poza tym, dlatego że media analogowe odchodzą do przeszłości, nowe koncesje analogowe stanowią rzadkość (nie ma nowych częstotliwości), natomiast wchodzimy w erę cyfry, a cyfrę parlament przekazał prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej dwa lata temu w poprzedniej nowelizacji. Tak więc wzmacnianie pozycji prezesa UKE to fikcja, powtarzana, niestety, zbyt często i powodująca upolitycznienie tematu reformy instytucjonalnej rynku mediów i telekomunikacji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL