fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

"Uwiązani" - czyli krótka historia o przyjaźni, która przełamuje wszelkie bariery.

Niedowidzący Marcin Suwart i jego trener-przewodnik Jarek Skiba, stworzyli pierwszy w Polsce triathlonowy tandem. Udowodnili, że dokonanie niemożliwego wcale nie wymaga cudu. Wystarczy zwykła, ludzka przyjaźń i... kawałek liny.
Co zrobić, kiedy świat który znaliśmy, zaczyna nagle niknąć w oczach? Jak dalej żyć, gdy nasze pasje i marzenia zdają się powoli ginąć za ledwie dostrzegalnym horyzontem? Patrząc na przypadek Marcina Suwarta, odpowiedź na te trudne pytania, wydaje się być zaskakująco prosta: walczyć.
Marcin miał 15 lat, kiedy zorientował się, że z jego oczami dzieje się coś złego. Lekarze stwierdzili rzadki przypadek zaniku nerwu wzrokowego, w wyniku czego przestał widzieć na jedno oko, a pole widzenia w drugim zostało ograniczone do minimum. Mimo, że tragedia wstrząsnęła życiem nastolatka, ten się nie poddał - Marcin przestał dostrzegać uroki otaczającego go świata, ale nigdy z niego nie zrezygnował.
Od zawsze kochał sport, dlatego już jako dorosły mężczyzna zaczął starty w zawodach biegackich ze swoim teamem – „Runners Power" ze Śremu. Potem przyszła pora na kolarstwo, w którym Marcin odnalazł się na tyle, że zdobył drużynowe wicemistrzostwo Polski z klubem dla niewidomych i niedowidzących „Razem Poznań". Prawdziwe poczucie spełnienia nadeszło jednak trochę później, wraz z pojawieniem się trenera i późniejszego przyjaciela Marcina  – Jarka Skiby.
Jarek uprawianiem triathlonu zajmował się już od 1998 roku, dlatego gdy na jego drodze pojawił się Marcin, który od początku wykazywał duże zainteresowanie tą dyscypliną, jasnym stało się, że z tej znajomości musi narodzić się coś niezwykłego. Panowie od razu przystąpili do badania tematyki paratriathlonu, zastanawiając się jak umożliwić sobie starty w zawodach. Z pomocą przyszła technologia w postaci specjalnego uchwytu linowego, za pomocą którego Jarek mógł sygnalizować Marcinowi zmiany kierunku i ew. przeszkody na trasie oraz życzliwość organizatorów, którzy chętnie zgodzili się na umożliwienie duetowi udziału w zmaganiach.
W ramach triathlonu dwójka przyjaciół biega, pływa i jeździ na rowerze. Z oczywistych względów najwięcej problemów sprawia im to drugie. Komunikacja za pomocą liny w wodzie jest utrudniona, dlatego Marcin musi trzymać głowę blisko nóg Jarka, których ruch wyznacza odpowiedni azymut. Mimo to, panowie radzą sobie doskonale czego dowodem są udane występy w sierakowskim triathlonie, Lotto Poznań Triathlon czy Sławskim Festiwalu Triathlonu.
Udział tandemu w zawodach spotyka się z dużą przychylnością kibiców i obserwatorów. Każdy start Marcina i Jarka okraszony jest niesamowitym dopingiem i słowami zachęty, płynącymi często od zupełnie obcych ludzi. Siła, determinacja i wola walki z własnymi ograniczeniami, znajduje również uznanie w oczach osób prywatnych i instytucji, które chętnie wspierają inicjatywy tego typu. Do grona tych ostatnich dołączyło ostatnio Europejskie Centrum Odszkodowań, które na co dzień pomaga poszkodowanym w wypadkach dochodzić swoich praw w kwestiach związanych z wypłatami należnych zadośćuczynień. O EuCO zrobiło się ostatnio głośno, za sprawą wygranego procesu, w ramach którego sparaliżowany w wypadku 4,5-letni chłopiec otrzymał ponad 1 300 000 zł odszkodowania i 11 000 zł miesięcznej renty zamiast 180 000 zł zaproponowanego przez Ubezpieczyciela.
Wsparcie finansowe firm identyfikujących się z wartościami wyznawanymi i prezentowanymi przez Jarka i Marcina, może mieć znaczący wpływ na realizację ich największego marzenia – udziału w paraolimpiadzie w Rio de Janeiro, która odbędzie się już za trzy lata. Gorąco kibicujemy temu niezwykłemu teamowi i mamy nadzieję, że z niewielką pomocą nas wszystkich dobiegną do Brazylii na czas.
Aleksander Biernacki, toktu.pl
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA