fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Czekając na podwyżkę

Mariusz Swora
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Elżbieta Glapiak
PGNiG chce o 28 proc. podnieść cenę gazu od kwietnia. Urząd Regulacji Energetyki uważa podwyżkę za wygórowaną, bez tej zgody nie będzie wzrostu cen
W poniedziałek Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo przesłało do URE nową propozycję cennika. W poprzednim, złożonym do akceptacji Urzędu w zeszłym miesiącu, firma domagała się wzrostu ceny gazu o 33,7 proc. Teraz skorygowała wniosek o ponad 5 proc.
– Ta propozycja jest nadal powyżej oczekiwań Urzędu – powiedział „Rz“ szef URE Mariusz Swora. – Mamy wiele wątpliwości co do tego wniosku. Wątpliwości URE to zła wiadomość dla PGNiG. Oznaczają bowiem, że spółkę czekają jeszcze trudne negocjacje z Urzędem i nie ma żadnej pewności, że uda się je zakończyć w tym tygodniu. Formalnie prezes URE powinien zaakceptować w ciągu tygodnia wniosek PGNiG, by firma mogła podnieść ceny od 1 kwietnia.
– Musimy działać tak, by równoważyć interesy odbiorców i firmy, która jest naturalnym monopolistą na rynku – tłumaczy Mariusz Swora. W ostatnich latach Urząd skutecznie hamował apetyt PGNiG na podwyżki, zawsze akceptował je na niższym poziomie, niż chciała firma. Teraz także można się spodziewać podobnej decyzji. Choć w końcowym rachunku dla odbiorców koszt zakupu samego gazu stanowi około połowy, to i tak podwyżka proponowana przez firmę byłaby bardzo znacząca. Spółka argumentuje, że znacząco wzrosły jej koszty importu gazu, a sprowadza z zagranicy trzy czwarte surowca (reszta pochodzi z krajowych złóż i jest znacznie tańsza niż import). PGNiG liczył na możliwość podniesienia cen już od stycznia tego roku, ale nie porozumiał się z Urzędem. I wystąpił z nowym wnioskiem w lutym. Szefowie spółki wyliczyli straty z tytułu opóźnienia we wprowadzeniu wyższych cen gazu na około 300 mln złotych. Wczoraj, gdy na rynku pojawiły się błędne informacje, iż PGNiG ma zgodę URE na 15-procentową podwyżkę, akcje firmy podrożały (o 5,6 proc.). W czasie gdy PGNiG spiera się z Urzędem Regulacji, Ministerstwo Finansów przygotowuje wprowadzenie akcyzy na gaz sprężony do samochodów, a minister skarbu zastanawia się, jak na jego pozycję w spółce wpłynie udostępnienie akcji pracowniczych. Resort finansów wprowadza akcyzę na gaz ziemny do napędu pojazdów. – Dla zasady powszechności opodatkowania - tłumaczy wiceminister finansów Jacek Kapica. Stawka wyniesie 7 groszy za metr sześcienny gazu, co – jak zapewnia urzędnik - jest najniższą z możliwych. – Nadal to paliwo na stacjach benzynowych będzie konkurencyjne, ponieważ za tonę akcyza wyniesie zaledwie 100 zł - mówi Kapica.Obecnie po kraju jeździ ok. 750 tys. samochodów napędzanych gazem , PGNiG jest jedynym jego sprzedawcą. I dotąd firma liczyła na rozwój sprzedaży. Akcyza może go zablokować. Minister Skarbu tymczasem analizuje sytuację PGNiG po tym, jak pracownicy firmy otrzymają należne im akcje. Wiceminister Krzysztof Żuk mówił agencji Reuters, że państwo chce nadal utrzymać w PGNiG pakiet ponad 75 procent udziałów. być może MSP będzie zmuszone dokupić na giełdzie kilka proc. akcji, ponieważ w wolnym obrocie jest 15 proc. walorów spółki, a pracownicy otrzymają kolejne prawie 13 proc. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lakoma@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA