fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kłopoty Platformy z lewicą przy ustawie medialnej

Nawet jeśli PO, jak twierdzi, nie chce pozyskać mediów publicznych, to bez wątpienia chce je odebrać PiS
Rozgrywka staje się więc coraz bardziej zacięta, a PiS jest gotowe na wiele, żeby tego przyczółka nie stracić.
LiD obstawia wysoko, bo ma świadomość, że może przy tej okazji dużo ugrać politycznie. Takich okazji w tej kadencji będzie zresztą kilka – tyle, ile jest newralgicznych ustaw dla PO, które Lech Kaczyński na pewno zawetuje. W takiej sytuacji to głosy lewicy zadecydowałyby o tym, czy partia Donalda Tuska będzie mogła zrealizować swoje obietnice. Inaczej jednak niż w przypadku reformy wymiaru sprawiedliwości, której poparcie LiD zadeklarował natychmiast po zapowiedzi weta Pałacu Prezydenckiego, w tej sprawie postawa lewicy jest niejednoznaczna. Dla polityków LiD pozycja panny na wydaniu jest wygodna, jednak zdają sobie sprawę, że być może już na najbliższym posiedzeniu Sejmu będą musieli podnieść ręce albo przesądzić o wyniku głosowania inaczej, choćby nie pojawiając się na sali. Jak się zachowają?
– Licytacja będzie trwała do ostatniej chwili – prognozuje jeden z posłów PiS. A doświadczenia minionych kadencji uczą, że wszystko może się roztrzygnąć w nocy przed głosowaniem. Do tej pory LiD grał na czas – ruch ze zgłoszeniem całego pakietu poprawek czy ostatni apel Marka Borowskiego, aby odłożyć prace nad ustawą, są tego najlepszym przykładem. W nieoficjalnych rozmowach politycy lewicy przyznają, że utrzymanie status quo jest dla nich w zasadzie korzystne. Tak długo, jak prezesem Telewizji pozostaje Andrzej Urbański, mają pewność, że nie będzie on zbyt ostro krytykować lewicy, wiedząc, że ta w każdej chwili może poprzeć PO. Jarosław Kaczyński dał zielone światło dla negocjacji z LiD już dawno. PiS starał się w kuluarowych rozmowach o to porozumienie, jego negocjatorami średniego szczebla mieli być Jacek Kurski i Grzegorz Napieralski. Media donosiły też o rozmowie, jaka miała odbyć się między prezydentem a Wojciechem Olejniczakiem. Jednak Olejniczak o ustawie medialnej rozmawiał też kilka tygodni temu z Donaldem Tuskiem. Żadne z tych spotkań nie przyniosło rozstrzygnięć, z czego zadowolona zdaje się być tylko lewica. W samym LiD jest wielu zwolenników dogadania się z PiS. – PO jeszcze nam to ułatwia, bo nie widać z jej strony woli porozumienia, a ich projekt jest nie do przyjęcia – podkreślają politycy lewicy. Jednak liderzy tej formacji mają duży problem. W poprzedniej kadencji razem z Platformą ostro atakowali PiS za zawłaszczenie mediów. – Jeśli nie poprzemy teraz ustawy, to PO urządzi na nas nagonkę, że dogadujemy się z PiS, i jak to wytłumaczymy? – zastanawiają się. Stad właśnie w LiD pomysł, by mówiąc o konieczności zmian, odciąć się od walki o media między PiS a PO. Lewica przygotowała własny projekt ustawy, który sprowadza się do tego, co przedstawiła już w poprawkach. Jednak nawet w LiD budzi on kontrowersje, bo pisał go głównie Robert Kwiatkowski z Włodzimierzem Czarzastym. Lewica boi się wyjść z projektem własnej ustawy, bo napisał ją Kwiatkowski z Czarzastym Poprawki idą tak daleko, że niewiele pozostaje z ustawy PO. Jej współautorka Iwona Śledzińska-Katarasińska kilka dni temu mówiła na łamach „Rz”, że są dla niej nie do przyjęcia. LiD z kolei powtarza, że warunkiem porozumienia jest przyjęcie całego pakietu. A że PO na kompromisie zależy, wysyła sprzeczne sygnały. W przeciwieństwie do Śledzińskiej-Katarasińskiej pojednawczo wypowiadają się szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski czy minister w KPRM Rafał Grupiński. To on został oddelegowany do prowadzenia dalszych rozmów z liderami LiD. Może do nich dojść w tym tygodniu. Informując o przygotowywanej całościowej reformie rynku mediów, Grupiński jednocześnie zasygnalizował, że PO bagatelizuje znaczenie samej nowelizacji ustawy. Ale dał też LiD kolejny argument w grze na czas. – Pokażcie projekty rządowe, będziemy rozmawiać – mówi lewica. Na tej mapie politycznego przeciągania liny osobną rolę odgrywa sam Andrzej Urbański. Prezes TVP nie gra wyłącznie na rzecz PiS, ale także na siebie. To człowiek, który, jak podkreślają ci, co go znają, potrafi się odnajdywać w różnych układankach. Platformy jego ostatnie gesty nie przekonują, ale wahania pojawiają się nawet w PSL. Politycy LiD przyglądają się im z zainteresowaniem. Jak długo Urbański utrzyma pozycję? – Jego dni na stanowisku szefa TVP są policzone – zapewniają w PO. Kto kogo przekona, pokażą najbliższe tygodnie. Jednak zarówno projekt ustawy PO, jak i zapowiedź całkowitej reorganizacji rynku mediów, budzą poważny niepokój środowiska. Pojawiają się apele o szeroką debatę na temat mediów publicznych. PO jednak jej najwyraźniej nie chce, przynajmniej nie przed małą nowelizacją. To nie wróży dobrze. Ani ustawie, ani mediom, ani PO.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA