fbTrack

Wiadomości

Mariusz Kamiński: PO sięgnie po sztuczki

Mariusz Kamiński
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Profesor Piotr Gliński byłby gwarantem wprowadzenia szybkich i skutecznych zmian zgodnych z interesami mieszkańców Warszawy. Dlatego, gdy będziemy mieli pewność, że wybory na prezydenta stolicy zostaną ogłoszone, zwrócimy się do niego, aby w nich kandydował – Elizie Olczyk mówi wiceprezes PiS Mariusz Kamiński
Czy PiS wybiera się na wrześniową demonstrację w sprawie Telewizji Trwam?
Będziemy współorganizatorem tej manifestacji. Liczymy, że tak jak przed rokiem przyłączy się do nas „Solidarność”. A ponieważ wcześniej, w pierwszej połowie września, będą manifestacje związkowe, więc jesień będzie gorąca w Warszawie. Dlaczego właściwie chcecie demonstrować? Przecież Telewizja Trwam najpóźniej w kwietniu przyszłego roku zacznie nadawać z platformy cyfrowej.
No właśnie, dlaczego dopiero w kwietniu, skoro inne telewizje mogą korzystać z tej technologii już teraz? Jest to istotna sprawa z punktu widzenia istnienia pluralizmu w mediach. Nie będzie to jednak jedyny postulat jesiennej demonstracji. Czego mamy się jeszcze spodziewać? Jesienna demonstracja to przede wszystkim demonstracja obywateli zaniepokojonych sposobem sprawowania obecnych rządów. Ludziom żyje się coraz gorzej, wzrastają bezrobocie i koszty utrzymania. Dlatego PiS będzie wspierał takie inicjatywy obywatelskie jako współorganizator, tak jak wspiera akcje referendalne, które są formą budowania społeczeństwa obywatelskiego. Co to za akcja obywatelska, którą organizuje partia polityczna? Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Prawo i Sprawiedliwość to przecież grupa obywateli zorganizowanych w partię, istotą jej aktywności jest możliwość działania na rzecz społeczeństwa. Skoro mowa o referendach, to czy nie jest dla pana problemem, że referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, które popieracie, organizuje były działacz SLD, dziś sympatyzujący z Ruchem Palikota? Odwołanie prezydent Warszawy jest bardzo ważną sprawą z punktu widzenia interesów mieszkańców stolicy. Piotr Guział jest lewicowcem, działaczem, ale nie należy do żadnej partii politycznej. Reprezentuje interesy Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej zrzeszającej ludzi o różnych poglądach. Współpracujemy z nimi, a warunkiem tej współpracy jest ich bezpartyjność. Nie wiem, czy Piotr Guział sympatyzuje z Ruchem Palikota. Gdyby wstąpił do Ruchu Palikota, to dalsze współdziałanie byłoby niemożliwe. Prof. Gliński kandydatem na prezydenta Warszawy? Ruch Palikota zaangażował się instytucjonalnie w zbieranie podpisów pod referendum. Zaangażowanie w tej sprawie wykazało szereg organizacji politycznych i społecznych. Ruch Palikota był jednym z wielu podmiotów, ale jak było widać – ich wkład w referendum był znikomy. Na 230 tys. podpisów zebrali jedynie około 3 tys., przy czym publicznie twierdzili, że tych podpisów było więcej, co najlepiej pokazuje, jacy to są ludzie. PiS nie miał i nie ma z nimi żadnych kontaktów. Wierzy pan, że frekwencja w referendum będzie na tyle wysoka, by mogło być ono stanowiące? Tak. Uważam, że niezadowolenie z rządów Gronkiewicz-Waltz, lekceważącej warszawiaków i marnotrawiącej publiczne pieniądze doszło do takiego poziomu, że frekwencja będzie wystarczająca do jej odwołania. W takiej sytuacji obłudne apele Tuska i samej pani prezydent do mieszkańców o pozostanie w domu jako danie wyrazu poparcia dla obecnych rządów PO w Warszawie nie powinny przynieść skutku. Warszawiacy, co widać było podczas akcji składania podpisów pod wnioskiem o referendum, dali bowiem wyraz swojej determinacji w dążeniu do zmiany niekompetentnej władzy. Możliwe jednak, że do wyborów nie dojdzie, premier wyznaczy komisarza i nadal PO będzie rządziła Warszawą. Nie wątpię, że PO sięgnie po rozmaite sztuczki, by nie przeprowadzić wcześniejszych wyborów. Jednakże, jeśli wolą mieszkańców wyrażoną w referendum będzie odwołanie Gronkiewicz-Waltz, to zlekceważenie tej woli obróci się przeciwko PO. Po to właśnie została utworzona taka instytucja jak referendum, aby umożliwić wyborcom zmianę rządzących. Jeżeli zatem PO sprzeniewierzy się i woli mieszkańców, i prawnie dopuszczalnym rozwiązaniom, będzie to dobitnie świadczyło o ich pogardliwym stosunku do obywateli i ich praw. Pan już zdradził, że ewentualnym kandydatem na prezydenta Warszawy byłby profesor Piotr Gliński. Z całą pewnością chcemy wystawić do tych wyborów taką osobę, która rozumie warszawiaków i ich problemy. Profesor Gliński od dawna związany jest z ruchami obywatelskimi, współpracuje z dużą grupą doświadczonych i kompetentnych ekspertów z różnych dziedzin, znających również dobrze specyfikę Warszawy. Byłby zatem gwarantem wprowadzenia szybkich i skutecznych zmian zgodnych z interesami mieszkańców. Dlatego, gdy będziemy mieli pewność, że wybory zostaną ogłoszone, zwrócimy się do profesora Glińskiego, aby kandydował w nich na prezydenta Warszawy w imieniu tych, którzy zmian oczekują. Czy oprócz marszu Telewizji Trwam szykujecie jeszcze inne akcje? Tak, będziemy kontynuowali objazd Polski, aby dotrzeć bezpośrednio do jak największej liczby Polaków. Przed wakacjami byliśmy już w około 150 miastach powiatowych. Po wakacjach dotrzemy do wszystkich pozostałych. Poza tym chcemy, aby ważne święta państwowe były obchodzone z należytym szacunkiem i powagą. W związku z tym, po wydarzeniach z ostatnich lat, weźmiemy odpowiedzialność za organizację obywatelskich obchodów Święta Niepodległości 11 listopada. Nie można bowiem przyzwalać na sytuacje, w których grupa nieodpowiedzialnych osób dąży jedynie do konfrontacji z policją, uniemożliwiając w ten sposób innym godne manifestowanie przywiązania do tradycji niepodległościowej. Mówi pan o marszu narodowców? To są wasze polityczne dzieci. Wy rozkładaliście parasol ochronny nad kibolami i trochę nad narodowcami. To nieprawda. To jest propaganda Donalda Tuska, który nie mając pomysłów na rządzenie, wynajduje sobie spektakularne tematy zastępcze, do czego bardzo dobrze nadają się narodowcy, oczywiście z sugestią, że są politycznymi dziećmi PiS. Ich aktywność ma być rzekomym przejawem narastającego w Polsce faszyzmu. A jeśli o to chodzi, to zjawisko to w Polsce jest marginalne i wcale nie narasta. Rozgłos zawdzięcza jedynie wspomnianej propagandzie rządzących, co w efekcie szkodzi nie PiS, ale Polsce na arenie międzynarodowej. Sam pan mówi, że narodowcy i zadymiarze się uaktywnili. A politycy PO nie chodzą z nimi w marszach 11 listopada i nie wymachują racami. Za to chodzi wasz były poseł Artur Zawisza. Politycy PO, jak wspomniałem, kreują nieprawdziwy wizerunek PiS, łącząc nas z ulicznymi awanturami. A przecież było widać w ostatnich latach, że demonstracje organizowane przez PiS za każdym razem, wbrew twierdzeniom propagandzistów PO, są spokojne, poważne i godne. Poseł Artur Zawisza nie należy od dawna do PiS i nie można jego aktywności łączyć z naszym ugrupowaniem. A może PiS się wystraszył, że Ruch Narodowy rośnie w siłę i może wam odebrać trochę głosów, stąd ten pomysł? Ruch Narodowy nie rośnie w siłę i nie jest dla nas żadną konkurencją. Ma poparcie w granicach 1 proc. i z naszych badań nie wynika, by jego polityczna siła znacząco wzrosła. Chciałbym jednak dodać, że nie należy utożsamiać Ruchu Narodowego z faszyzmem. Zapewne obserwuje pan wybory na szefa partii w PO. Komu pan kibicuje? Tuskowi czy Jarosławowi Gowinowi? PO jest dla mnie partią skompromitowaną i nie wierzę w możliwość jej wewnętrznej odnowy. Trafna jest wprawdzie ocena Gowina dotycząca aktualnej kondycji PO, ale tym bardziej nie ma takiej możliwości, by wygrał wybory w tym ugrupowaniu. Najprawdopodobniej po wyborach zostanie wyrzucony z partii razem z Johnem Godsonem i Jackiem Żalkiem. Od was też od czasu do czasu odchodzą różni politycy. Z każdej partii od czasu do czasu odchodzą jacyś politycy. Powody są różne. Począwszy od niedojrzałości, megalomanii i wybujałych ambicji osobistych po spory ideowe. W PiS nie dostrzegłem odejść na tle sporów ideowych, wbrew twierdzeniom tych, którzy odeszli. Ci, którzy odeszli, nie potrafili grać drużynowo? Tak. Ich polityczne ambicje ograniczały się do chęci przywództwa. A tu nie chodzi o to, kto jest prezesem, tylko czy można zmienić Polskę i zupełnie inaczej rządzić krajem, a to wymaga cierpliwości, pokory i ciężkiej pracy. Pana były kolega partyjny Michał Kamiński powiedział w najnowszym wywiadzie, że w żadnej z istniejących partii z czystym sumieniem nie mógłby uprawiać polityki, w którą wierzy. Co pan o tym myśli? Nie interesują mnie opinie Michała Kamińskiego. Zarzucał on wam, że PiS popełnił błąd, porzucając strategię niepodnoszenia tematu katastrofy smoleńskiej. Analizy polityczne Michała Kamińskiego są tak samo wiarygodne, jak tytuł jego ubiegłorocznej książki „Koniec PiS-u”. To najlepiej pokazuje, jaka jest wartość jego rozważań. A czy sprawa katastrofy smoleńskiej będzie jednym z wiodących tematów waszej kampanii? Sprawa katastrofy smoleńskiej nie jest sprawą PiS, tylko sprawą państwa polskiego. Powinna mieć szyld ponadpartyjny. Brak zaangażowania odpowiednich instytucji publicznych w jej wyjaśnienie świadczy jedynie o słabości naszego państwa. Irracjonalny jest zatem atak PO i sugestie, że chcemy wojny z Rosją, a ten atak będzie zapewne jednym z wiodących tematów kampanii wyborczej, ale nie PiS, tylko PO. Karykaturalna wizja wojny z Rosją ma na celu odstraszenie od naszego ugrupowania części wyborców. My chcemy tylko rzetelnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Jest to nasz obowiązek jako Polaków, gdyż ci, którzy zginęli, reprezentowali państwo polskie i wszystkie ugrupowania parlamentarne. Żaden kraj nie pozwoliłby sobie na takie lekceważenie tej sprawy, jak robią to rządzący. Mariusz Kamiński jest posłem i wiceprezesem PiS. W okresie PRL działał w NZS. Był jednym z założycieli, powstałej w roku 1993, Ligi Republikańskiej, której następnie przewodniczył. W latach 2006–2009 pełnił funkcję szefa CBA
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL