fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Ministerstwo napisze nową ustawę o turystyce

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Katarzyna Sobierajska zapowiada napisanie nowej ustawy o usługach turystycznych
materiały prasowe
Ministerstwo Sportu i Turystyki wystąpiło do rządu o pozwolenie napisania nowej ustawy o usługach turystycznych – ujawniła podczas walnego zgromadzenia Polskiej Izby Turystyki wiceminister Katarzyna Sobierajska
Walne zgromadzenie obradowało w środę, korzystając z gościnności Szkoły Głównej Turystyki i Rekreacji w Warszawie. W części otwartej dla gości i mediów można było posłuchać wymiany opinii członków PIT i wiceminister sportu i turystyki na temat bieżących problemów.
W otwierającym wystąpieniu prezes PIT Paweł Niewiadomski podsumował krótko sytuację branży.

To był trudny rok

Turystyka w 2012 roku spotykała się z wieloma trudnościami, jak spowolnienie gospodarcze, kryzys w strefie euro, czy niepokoje społeczno-polityczne w różnych częściach świata, ale największym problemem okazały się bankructwa biur podróży i linii lotniczych. One wywołały największy kryzys, bo pokazały kolejny raz, że polskie przepisy nie są dostosowane do unijnej dyrektywy 90/314. Na rynku turystyki wyjazdowej zapanowała obawa klientów, że korzystając z usług biur podróży są narażeni na nieprzyjemności i stratę pieniędzy. – Powstał negatywny wizerunek branży, niezawiniony przez nią samą – mówił prezes. Ale dodał za chwilę: - Sami do tego również się przyczyniliśmy. Na różnych forach trwały dyskusje, kto zbankrutuje, „kogo sprzedawać, a kogo nie".
Zaostrzyły się stosunki touroperatorów z agentami. Ci pierwsi zaczęli wymagać spełnienia dodatkowych warunków przez tych drugich. Spadały prowizje agentów, wielu organizatorów wypowiedziało umowy agentom ze względu na nie wyrabianie przez nich wyśrubowanych limitów sprzedaży. Na to nałożyły się problemy z procedurą charge back, na której agenci tracili prowizje za sprzedane wyjazdy niewypłacalnych biur podróży. Zwiększała się konkurencja portali sprzedających bezpośrednio usługi turystyczne.
Z kolei turystyka przyjazdowa straciła w 2012 roku wiele grup, które zrezygnowały z odwiedzenia Polski z powodu Euro 2012. Być może zyska na tej imprezie, która promowała nasz kraj, w dalszej perspektywie.

Ustawa ważniejsza od funduszu

W tej sytuacji turyści zaczęli odchodzić od korzystania z pomocy biur podróży i agentów turystycznych. Więcej z nich decyduje się organizować sobie wyjazdy samodzielnie. Nie są świadomi, że robiąc tak, nie są zabezpieczeni żadnymi gwarancjami. To rodzi nierówność podmiotów działających na rynku usług turystycznych – biura podróży muszą wydawać duże sumy na zapewnienie sobie gwarancji, podczas gdy ich konkurenci – linie lotnicze i dostawcy noclegów – takich obciążeń nie mają.
- Na tle tych wydarzeń mieliśmy do czynienia z próbą wprowadzenia nowych przepisów – zauważył Niewiadomski. Ale skończyło się na radykalnym podniesieniu minimalnych sum gwarancyjnych. Jak policzył PIT, wyższe gwarancje obejmą w sumie 73 procent organizatorów turystyki.
Trwają też prace nad powołaniem Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.  PIT stanął jednak na stanowisku, że Ministerstwo Sportu i Turystyki powinno skoncentrować się na dostosowaniu do nowej sytuacji ustawy o usługach turystycznych – przypomniał prezes PIT.

Fundusz musi być

Zdaniem minister Sobierajskiej ostatni okres nie był dobry nie tylko dla turystyki  polskiej, ale i europejskiej, a nawet światowej. Jednocześnie jest nadzieja na poprawę sytuacji. Branża turystyczna szybko odczuwa bowiem sytuacje negatywne, ale też szybko wykorzystuje poprawę gospodarczą. Rok 2012 zamknął się natomiast „dość dużym wzrostem turystyki przyjazdowej".
W turystyce wyjazdowej zdarzało się, że zabrakło środków z gwarancji na zabezpieczenie turystów. To było dla ministerstwa „impulsem do przemyśleń i inicjatyw", żeby wyeliminować to zjawisko.
Sobierajska powiedziała, że jeszcze w 2012 r. minister sportu i turystyki Joanna Mucha „odbyła cykl spotkań z zarządami dużych firm turystycznych" i wszystkie one wypowiedziały się, że potrzebny jest turystyczny fundusz gwarancyjny. Ministerstwo początkowo pracowało nad prostym funduszem, sprowadzającym się do rachunku bankowego w dyspozycji ministerstwa. - Jednak po analizie z Ministerstwem Finansów wiemy już, że nie ma innej drogi jak fundusz z osobowością prawną, stworzony na mocy ustawy – mówiła minister.
- Jednocześnie - ujawniła – zwróciliśmy się do Zespołu do spraw Programowania Prac Rządu o zgodę na przygotowanie nowej ustawy o usługach turystycznych, nie nowelizację obecnej.

Zaproszenie dla oszustów

Janusz Handzlik z Komisja ds. Turystyki Wyjazdowej PIT, ocenił, że powołanie funduszu będzie sprzeczne z „literą i duchem" ustawy o usługach turystycznych, która odpowiedzialnością za bezpieczeństwo klientów obarcza konkretnego przedsiębiorcę, a nie turystów. – Sięganie do kieszeni turystów albo wszystkich przedsiębiorców (chodzi o składki na fundusz – red.) nie jest właściwe i nie jest zgodne z ustawą.
Ale przede wszystkim jego zdaniem powołanie funduszu spowoduje „rozwodnienie odpowiedzialności", zdjęcie jej z konkretnego przedsiębiorcy i rozłożenie na wszystkich pozostałych. A to z kolei będzie „zaproszeniem do branży wszystkich, którzy będą chcieli zarobić szybko duże pieniądze i je wyprowadzić, bo i tak fundusz pokryje straty i afery nie będzie".  Dlatego zabezpieczanie turystów powinno iść w stronę wyższych gwarancji.
Nie odpowiadało mu również, że planowane składki na fundusz określone są kwotowo (20 i 30 złotych, w zależności od charakteru działalności organizatora turystyki), a nie procentowo. Podnosił bowiem, że usługi turystyczne mogą mieć bardzo różną wartość – od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych za osobę.

Zapomnijcie o ubezpieczeniach na rzecz klientów

Janusz Molus z Towarzystwa Ubezpieczeniowego Europa, członek PIT i członek Polskiej Izby Ubezpieczeń, podkreślił, że PIU popiera stanowisko PIT – najpierw naprawa ustawy o usługach turystycznych, potem tworzenie funduszu.
Postulował szersze otwarcie przepisów na stosowanie przez biura podróży, oprócz gwarancji ubezpieczeniowej, gwarancji bankowych. Zgromił tych, którzy wysuwają postulaty (głównie MSiT) powrotu do ubezpieczeń na rzecz klienta. – Kto uważa, że możliwe są takie ubezpieczenia niech  o tym zapomni. Dla takich produktów ubezpieczeniowych nie ma reasekuracji, a bez tego nie ma takich produktów.
Jego zdaniem Turystyczny Fundusz Gwarancyjny trzeba tak zbudować, by to branża nim zarządzała. Ci, którzy dają pieniądze, powinni mieć wpływ na to jak są zarządzane i wydawane.
Na koniec Niewiadomski pytał, czy ministerstwo bierze pod uwagę skutki ekonomiczne podnoszenia obciążeń (wyższe gwarancje, planowane składki na fundusz) dla organizatorów turystyki. Może bowiem dojść do tego, że przedsiębiorcy będą uciekać za granicę ze swoimi firmami. Tym bardziej, że w innych krajach Unii Europejskiej, „poziom zabezpieczeń jest dużo niższy". – Na przykład w Rumunii każdy organizator, niezależnie od wielkości przychodów, ma zabezpieczenie w wysokości 50 tysięcy dolarów.
Odpowiadając Molusowi minister Katarzyna Sobierajska wyjaśniła, że ministerstwo będzie starało się otworzyć przepisy na rynek gwarancji bankowych. Zapewniła również, że MSiT z Ministerstwem Gospodarki „biorą mocno pod uwagę" niebezpieczeństwo przenoszenia biznesów turystycznych za granicę, o którym mówił prezes Paweł Niewiadomski.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA