fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Sukcesy polskich licealistów

Anna Olech (z lewej) i Barbara Mroczek dwa lata z rzędu zwyciężały w Europejskiej Olimpiadzie Matematycznej dla Dziewcząt
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski
Artur Grabek
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Licealiści seryjnie zdobywają medale olimpiad międzynarodowych. To elita, o którą państwo nie dba – skarży się wychowawca setek olimpijczyków.
Jesteśmy potęgą w przedmiotach ścisłych i naukach przyrodniczych, ale niewiele osób zna nazwiska uczniów, którzy zdobywają medale na olimpiadach międzynarodowych. Warto jednak je zapamiętać, bo talent i wiedza, jaką już dziś osiągnęli, wróżą tym młodym ludziom wielką naukową karierę.

Tornado i ropa w piasku

Jakub Supeł jest uczniem II klasy warszawskiego liceum im. Staszica. Zdobył brązowy medal na Światowej Olimpiadzie Fizycznej w Tangerang w Indonezji.
Do udziału w zawodach zaproszono 72 najlepszych młodych fizyków z 16 krajów.
– W gronie tym znaleźli się m.in. złoci medaliści olimpiady międzynarodowej, laureaci zawodów azjatyckich, a także uczniowie, którzy korespondencyjnie rozwiązywali zadania. Dlatego jest ona nazywana olimpiadą olimpiad z fizyki – mówi Włodzimierz Zielicz, nauczyciel warszawskiego liceum Staszica, wychowawca olimpijczyka.
W indonezyjskich zawodach Polskę reprezentowała trzyosobowa drużyna: Konrad Szymański z krakowskiego V liceum im. A. Witkowskiego oraz Jakub Supeł i Michał Jan Pacholski reprezentujący XIV LO im. Staszica. – Musiałem m.in. obliczyć kształt tornada, a także jak szybko beczka z piaskiem wypełni się ropą naftową wpływającą do niej pod dużym ciśnieniem – wspomina Jakub.
Konrad Paluszek kończy dopiero I klasę, a już zajął drugie miejsce w finale olimpiady matematycznej. W lipcu wraz Jakubem Skorupskim z klasy II liceum Staszica oraz Marcinem Kostrzewą z V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie będzie reprezentował Polskę na międzynarodowej olimpiadzie w Kolumbii.
Barbara Mroczek i Anna Olech właśnie odebrały świadectwo ukończenia liceum. Przez dwa lata z rzędu zdobywały czołowe miejsca na Europejskiej Olimpiadzie Matematycznej dla Dziewcząt. – W konkursie tym uczestniczyło 87 zawodniczek, także z USA – mówi Anna.
Z kolei uczniowie z licem im. A. Witkowskiego oraz liceum w Andrychowie zbudowali sondę planetarną i wygrali Ogólnoeuropejski Konkurs CanSat. Urządzenie miało zebrać różnorodne dane w czasie lotu i bezpiecznie spaść na ziemię. Drużynie udało się spełnić wszystkie wymagania konkursu – ich sonda m.in. zmierzyła ciśnienie, temperaturę i promieniowanie UV.

Jak liczy sopranistka

Jak podkreślają nasi rozmówcy, z przedmiotami ścisłymi mieli oni styczność od najmłodszych lat. Pochodzą z rodzin, w których nauką zajmują się ich bliscy. Inni z kolei trafili na pedagogów, którzy potrafili wyłowić ich talent.
– Miałam styczność z wyjątkowymi nauczycielami. Odkryli moje zainteresowania i predyspozycje, a potem je rozwijali – mówi Anna Olech.
Jakub Supeł jest uczniem klasy matematyczno-fizycznej z rozszerzonym programem matematyki, co oznacza, że zajęcia prowadzą nie tylko nauczyciele licealni, ale także pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego.
Młodzi zdolni uczniowie nie koncentrują się tylko na nauce. Jakub znajduje też czas na słuchanie muzyki filmowej i rockowej. Barbara Mroczek śpiewa w chórze Epifania.
– Ukończyłam szkołę muzyczną I stopnia, jestem sopranistką. Śpiewam utwory Mozarta – mówi absolwentka liceum Staszica. Anna Olech tworzy zaś animacje filmowe, a także rysuje.
Każdy z nich ma własny sposób na naukę. – Staram się zrozumieć problem, a nie uczyć na pamięć. Słówka z języków obcych zapamiętuję przez skojarzenia – opowiada Jakub Supeł.
– Trzeba rozwijać umiejętność skupienia się na problemie, który trzeba rozwiązać – dodaje Anna Olech.
Nie bez znaczenia jest i to, że chodzą do szkoły, w której jest ponadprzeciętnie dużo uczniów zdolnych. Liceum Staszica notowane jest w czołówce rankingów, uchodzi za szkołę, która bardzo dobrze przygotowuje do matury oraz na studia. Co roku kilkudziesięciu jej uczniów zajmuje czołowe miejsca w olimpiadach przedmiotowych.
– W tym roku ośmiu weźmie udział w olimpiadach międzynarodowych. Od 1959 r., gdy są one organizowane, nasi uczniowie zdobyli ponad 80 medali, najwięcej w kraju – mówi Regina Lewkowicz, dyrektorka Staszica.
Dodaje: – Oni mają iskrę Bożą, my tylko staramy się stworzyć im takie warunki, aby mogli rozwijać swój talent.
Wszyscy nasi bohaterowie są zwycięzcami olimpiad przedmiotowych w Polsce. To oznacza, że choć nie zdali jeszcze matury, mogą wybierać miejsce studiów. Na zgodny z profilem olimpiady zostaną przyjęci w pierwszej kolejności. Mają także otwarte drzwi na renomowane uczelnie zagraniczne.
– Być może będę studiował w Polsce lub za granicą w USA w Stanford lub MIT. Jeszcze nie podjąłem decyzji – mówi Jakub Supeł, który na podjęcie decyzji ma jeszcze rok.
Barbara Mroczek chce studiować matematykę na Uniwersytecie Warszawskim, a jej koleżanka Anna Olech matematykę w Cambridge. – To jest możliwe, bo tam i w Oxfordzie studiuje teraz kilku naszych absolwentów. Starsi opiekują się młodszymi, czekają na nich już na lotnisku – mówi Regina Lewkowicz.

Olimpijscy nauczyciele

Cezary Urban, dyrektor XIII LO w Szczecinie, którego mury opuściło wielu olimpijczyków, stwierdza: – Faktycznie, w przypadku Polski możemy mówić o fenomenie olimpijskim. Ze statystycznego punktu widzenia odsetek uzdolnionej młodzieży jest zapewne taki sam jak w każdym innym państwie, ale jeżeli przyjrzymy się zestawieniom ich sukcesów w konkursach z przedmiotów ścisłych i przyrodniczych, to widać, że Polska na tym tle wypada pozytywnie.
Z czego to wynika? Zdaniem dyrektora szczecińskiej „trzynastki” powodów jest kilka.
– Jest to przede wszystkim zasługa ucznia, ale wcale nie mniejszy ma w tym udział nauczyciel. Mamy w Polsce grupę kilkudziesięciu fascynatów, którzy poza bardzo wysokimi standardami nauczania i zamiłowaniem do tej pracy ulegli także pozytywnie rozumianej rywalizacji. Oni żyją od jednego sezonu olimpijskiego do drugiego – opowiada Urban.
Eksperci wskazują także na to, że tradycja olimpiad przedmiotowych jest mocno wrośnięta w polski system edukacyjny, duże konkursy było organizowane już od przełomu lat 40. i 50. ubiegłego wieku.

Azja i tak ucieka

Niektóre szkoły z rywalizacji olimpijskiej uczyniły motyw przewodni swojej działalności. To wrocławskie LO im. Polonii Belgijskiej, warszawski „Staszic”, gdyńska „trójka", krakowskie liceum im. Witkowskiego czy szczecińska „trzynastka”.
– Tych kilka szkół każdego roku zgarnia największą pulę nagród w konkursach krajowych i międzynarodowych – dodaje Cezary Urban.
Rząd od lat pozostaje głuchy na postulaty, aby na bazie tego typu placówek stworzyć w każdym województwie szkoły, w których miałaby szansę kształcić się uzdolniona młodzież z danego regionu.
Marek Golka jest niekwestionowanym liderem pośród nauczycieli uczących fizyki. Z jego pracowni wyszło blisko 300 finalistów, w tym ponad 100 laureatów olimpiad krajowych i międzynarodowych.
– Nie chcę rozpływać się nad sukcesami polskich uczniów, bo to mało ambitne. Wolę podkreślić fakt, że państwo nie dba o tę intelektualną elitę – zaznacza na wstępie rozmowy.
Podaje przykład: – Chiński system edukacji łoży na roczny kurs przygotowawczy dla uczestnika olimpiady fizycznej, my mamy problem z pozyskaniem środków na zorganizowanie tygodniowych przygotowań dla uczniów, bo polski system niczego takiego nie zakłada.
Według niego, mimo sukcesów polskich uczniów, Chiny, Korea i Tajwan w międzynarodowych konkursach z przedmiotów ścisłych zaczynają uciekać reszcie świata. – Jeżeli nic się nie zmieni, za chwilę już ich nie dogonimy. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego państwo nie inwestuje w tych najzdolniejszych uczniów. Nawet wartość nagród, jakie wręcza się w krajowych konkursach, na przestrzeni ostatnich 40 lat spadła dwudziestokrotnie – podkreśla.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA