fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Zbroją się na Covid - wojsko, prywatne szpitale i lekarze z zagranicy pomogą w walce z COVID

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w przyszłym tygodniu może dojść do 15–20 tys. zakażeń koronawirusem dziennie
EAST NEWS
W walce z pandemią rząd wesprą wojsko, prywatna ochrona zdrowia i medycy z zagranicy. Dzięki zmianom w systemie liczba łóżek zwiększy się o 13 tys.

– W przyszły tydzień możemy wejść z 15–20 tys. zachorowań dziennie. Dlatego przygotujemy się na wszystkie możliwe, także najgorsze scenariusze – zapowiedział w poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski. I przedstawił założenia ustawy o ochronie zdrowia, która ma pomóc w walce z pandemią.

Stadion jak kostnica

Zmiany w sieci covidowej pozwolą zyskać dodatkowe 13 tys. łóżek dla zakażonych. Resort podzielił szpitale powiatowe na covidowe i dla pozostałych pacjentów tak, by nie mieszali się oni w przestrzeni wspólnej. Na I poziomie sieci przybędzie dzięki temu 10 tys. łóżek. Kolejne 3 tys. powstaną w placówkach wojewódzkich w wyniku przekształcenia w covidowe oddziałów internistycznych bądź ich części. Dziś w całym kraju funkcjonuje 15 tys. łóżek, z czego zajętych jest 60 proc.

Czytaj też:

Do walki z Covidem mają się włączyć także szpitale prywatne. W środę resort ma przedstawić listę placówek, które przyjmą chorych. Resort doszedł do porozumienia z prywatnymi przedsiębiorcami.

– Sektor prywatny od początku pandemii deklaruje chęć włączenia się w systemowe działania. Prowadzimy dialog z ministerstwem, jak najlepiej wykorzystać nasze możliwości – mówi Anna Rulkiewicz, prezes Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej i prezes Grupy Lux Med.

Dodatkowe miejsca dla chorych zapewnią też powstające w każdym mieście wojewódzkim szpitale tymczasowe – w pierwszej kolejności na Mazowszu, gdzie szpital powstaje na Stadionie PGE Narodowym, w Małopolsce i w Wielkopolsce, które są najbardziej narażone na wzrost zakażeń.

Zdaniem ekspertów obiekty sportowe i konferencyjne nie nadają się na placówki ochrony zdrowia: – Nie były budowane z myślą o przyjmowaniu pacjentów i wykonywaniu świadczeń medycznych. Mogą najwyżej służyć do przechowania zwłok – mówi prof. Juliusz Jakubaszko, członek zarządu Międzynarodowego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej (IFEM). Jego zdaniem rząd powinien skupić się przede wszystkim na synchronizacji systemu ratownictwa medycznego: – Gdyby wprowadzić obowiązek wczesnego meldowania przez załogę ambulansu o stanie pacjenta, uniknęlibyśmy kolejek karetek na podjazdach szpitali – zauważa.

Marcin Pakulski, były prezes NFZ i lekarz chorób płuc, dodaje, że rząd wprowadza swój plan za późno: – Niemcy od dawna mają przygotowane rezerwowe szpitale i miejsca dla chorych, a my dopiero je tworzymy i rozwozimy do nich sprzęt – zauważa dr Pakulski, który dziwi się, że do walki z pandemią resort nie angażuje samorządów, a współpracuje jedynie z wojewodami.

Samarytanin za błędy

Ministerstwo zadbało też o medyków. Zapowiadane już w czwartek prawo Miłosiernego Samarytanina zagwarantuje medykom walczącym z Covidem bezpieczeństwo prawne – nie będą oni odpowiadać karnie w przypadku niezawinionego błędu medycznego. Minister zaznaczył jednak, że reguła stosować się będzie do sytuacji, w której błąd będzie nieumyślny i nie będzie to oczywiste zaniedbanie. Dodatkowo, personel medyczny pracujący przy zwalczaniu pandemii dostanie 200-procentowy dodatek i 100 proc. wynagrodzenia za kwarantannę i izolację.

Dziś na takie rekompensaty w wysokości 50 proc. wynagrodzenia przeznaczane jest ok. 50 mln zł miesięcznie.

Resort chce także uniknąć sytuacji, w której przez zakażenie lub kwarantannę wykluczonych z pracy zostanie 3,5 tys. lekarzy zdających Państwowy Egzamin Specjalizacyjny. Tytuł specjalisty zdobędą już po testowej części egzaminu, bez konieczności zdawania części ustnej. System ochrony zdrowia wesprą także lekarze z zagranicy z odpowiednimi kwalifikacjami. Weryfikacją ich kompetencji zajmie się resort zdrowia, a ostateczną decyzję podejmie minister. Ale to nie wszystko: specjalne rozporządzenie wyłączy wszystkie normy związane z zatrudnieniem personelu, o których decydować będą szefowie szpitali.

Usprawnieniu ma ulec testowanie podejrzewanych o zakażenie, w czym pracowników medycznych wyręczą żołnierze. To oni obsługiwać będą mobilne punkty pobrań drive-thru, które pracować będą dłużej niż dotychczas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA