fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Leczenie zębów na NFZ prowadzi do ubytków

Adobe Stock
Za leczenie stomatologiczne NFZ płaci tak mało, że dentyści stosują technologie, które prowadzą do utraty zębów – ostrzegają lekarze.

Leczenie kanałowe tylko 12 ze wszystkich 32 zębów refunduje NFZ – tych przednich u dołu i u góry – od trójki do trójki. Jeśli takiego leczenia wymaga czwórka, dentysta za pieniądze funduszu może ją tylko wyrwać, a w jej miejsce wstawić tzw. protezę nakładaną, która w ciągu dwóch–trzech lat uszkodzi sąsiednią trójkę i piątkę. Pacjent również je straci.

Coraz dłuższe kolejki

Nic dziwnego, że coraz mniej stomatologów podpisuje kontrakt z NFZ, a pacjenci coraz bardziej narzekają na refundowaną opiekę dentystyczną.

W 2018 r. kontrakt z NFZ podpisało 7121 stomatologów. To o 730 mniej niż rok wcześniej. Najmniej w woj. lubuskim (196), a najwięcej w Wielkopolsce (740).

– I będzie ich ubywać, bo dziś mamy realnie niższe nakłady na stomatologię niż kilkanaście lat temu, a plan finansowy NFZ na 2020 r. oznacza tylko jedno: że w przyszłym roku będziemy mieli do dentystów na fundusz dłuższe kolejki, i to zarówno jeśli chodzi o leczenie dorosłych, jak i dzieci – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich (ZMP) i członek Rady Mazowieckiego NFZ.

Dodaje, że fundusz wycenia procedury tak nisko, że lekarz nie ma szans na użycie nie tylko materiałów najlepszych, ale nawet tych odrobinę lepszych od minimum. – Mamy pieniądze jedynie na prowizoryczne łatanie dziur w zębach – mówi Marek Wójcik.

Jak wynika z szacunków Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL) w Warszawie, na leczenie stomatologiczne każdego z Polaków NFZ przeznacza ok. 40 zł, co nie starczy nawet na najprostsze wypełnienie, którego koszt wynosi ok. 100–150 zł. Czterdzieści zł – wyliczyła warszawska ORL – starczy najwyżej na zajrzenie do jamy ustnej pacjenta – opłacenie sterylizacji narzędzi, koszty prądu i wynajęcia gabinetu. Dlatego na podpisanie kontraktu z publicznym płatnikiem decyduje się coraz mniej lekarzy.

Na leczenie stomatologiczne na koszt funduszu narzekają też pacjenci. Jak wynika z najnowszego raportu rzecznika praw pacjenta, skarżą się oni nie tylko na zbyt długie kolejki, ale brak dostępu do świadczeń w niektórych częściach kraju.

Zainwestować w dzieci

– Przy obecnych nakładach powinno się skończyć z fikcją. Można się zastanowić, czy pewne świadczenia nie powinny być finansowane tylko dla osób starszych i dzieci. Dentobusy są pomyłką. Ja bym przesunął finansowanie ortodoncji i profilaktyki u nieletnich – uważa dr Marcin Pakulski, były prezes NFZ. – Kwestia próchnicy u najmłodszych nie wynika ze zbyt małej liczby gabinetów przyjmujących na NFZ, a niskiej świadomości społecznej. Uważam, że wypłata 500+ powinna być warunkowana przeprowadzeniem bilansów zdrowotnych i przeglądów stomatologicznych – doda-je Marcin Pakulski.

Według stołecznej ORL, na leczenie na NFZ zębów u dzieci trzeba by przeznaczyć wszystkie obecne kontrakty stomatologiczne, również dorosłych.

Dariusz Paluszek - stomatolog, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie

Koncepcja opieki stomatologicznej refundowanej przez NFZ jest niezgodna z koncepcją nowoczesnego leczenia stomatologicznego. Nie mówię, że to medycyna wojenna – boli noga, to ucinamy, ale żenująco niska wycena nie zachęca gabinetów do spełniania kryteriów, jakie stawia NFZ. Wycena procedur w stomatologii nie wystarczy na zakup nowoczesnych materiałów, nie mówiąc o amortyzacji sprzętu, utrzymaniu gabinetu czy pracy lekarza. Kolejne rządy uważają, że stomatologia jest prywatna. Brak odpowiedniej refundacji sprawia, że spora część polskiego społeczeństwa jest lub wkrótce będzie bezzębna. Stomatolodzy alarmują resort i wzywają do zmian, ale nie mają takiej siły przebicia jak kardiolodzy wykonujący procedury ratujące życie czy lekarze rodzinni mogący zagrozić zamknięciem gabinetów. Nic nie osiągniemy, jeśli ubierzemy się na czarno i podpalimy pod Sejmem fotel dentystyczny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA