Wywiady

Zmieniamy sposób robienia zakupów

materiały prasowe
Nowe technologie, jak skanery stóp, pomogą dotrzeć do klientów teraz sceptycznie oceniających kupowanie butów w sieci – mówi prezes eObuwie.pl Marcin Grzymkowski.

Rz: Pokazany niedawno skaner stóp esize.me to autorski pomysł spółki czy efekt przejęcia pomysłodawcy tej technologii?

pomysł na takie rozwiązanie w branży funkcjonuje od lat, ponieważ w przypadku kupowania butów są faktycznie problemy z ustandaryzowaniem rozmiarów. Większość Polaków sceptycznych wobec kupowania butów w internecie ma takie nastawienie właśnie z powodu problemów z dopasowaniem butów do stopy.

Kilka lat temu nie przypuszczałbym, że to akurat my będziemy firmą, która na taką skalę w Europie jako pierwsza wprowadzi podobne rozwiązanie. Mówiąc w skrócie o esize.me, to system, który skanuje stopę i porównuje wynik skanowania z modelami butów, jakie mamy w swojej bazie. Tworzy model 3D bardzo dokładny.

W systemie esize.me jesteśmy integratorem wielu technologii, pochodzących od różnych dostawców. Planujemy, że skaner będzie dostępny w ok. 40 wyspach w centrach handlowych w całym kraju. Do końca roku chcemy też mieć w galeriach dziesięć swoich sklepów.

Kolejne sklepy w centrach będą tak duże jak pierwszy?

Mamy generalnie dwa formaty sklepów – poniżej 1 tys. m kw. i ok. 2 tys., w zależności od dostępnych lokalizacji wdrażamy odpowiedni format. Standardowy sklep będzie miał ok. 600-1 tys. m kw. Aby zapewnić odpowiedni wybór, musimy mieć stosownie dużą powierzchnię.

Skoro w bazie będą modele stóp w 3D, może kolejnym krokiem będzie druk spersonalizowanego obuwia?

Niekoniecznie. Skanery stwarzają wiele możliwości oferowania dodatkowych usług. Dotąd były dostępne w zasadzie tylko dla profesjonalnych sportowców jako bardzo drogie rozwiązanie. My to zmieniamy, popularyzujemy tę usługę w szerokiej grupie konsumentów. Skan jest robiony za darmo, a na jego podstawie można wybierać spośród kilkudziesięciu tysięcy par butów w bazie. Skanery są bardzo precyzyjne.

Wcześniej dostępne rozwiązania miały błąd rzędu kilku milimetrów – czyli nawet jednego rozmiaru – co sprawiało, że korzystanie z nich mijało się z celem. Nasz skaner radzi sobie nawet z dopasowaniem klapek i sandałów, co pokazuje jego precyzję.

Jak szybko liczycie na efekty?

Uważamy, że esize.me może całkowicie zmienić sposób kupowania obuwia, poprzez zacieranie barier pomiędzy sprzedażą w sieci, a w sklepie stacjonarnym. Dzięki skanerowi ograniczamy problem z dopasowaniem, butów nie trzeba przymierzać, choć oczywiście, jeśli ktoś chce to robić, to nadal może. Chcemy też dotrzeć do zupełnie nowej grupy klientów, według naszych szacunków dzisiaj jedynie ok. 10 proc. Polaków kupuje buty w sieci. Staramy się likwidować barierę niepewności, zatem docieramy do znacznie szerszego grona klientów.

Liczycie też na ograniczenie zwrotów dzięki temu projektowi?

Oczywiście, zakładamy, że system może wpłynąć na zmniejszenie ilości zwrotów. A te i tak mamy na średnim poziomie, ok. 30 proc. Czyli są znacznie niższe od poziomu niektórych konkurentów, u których sięgają nawet ponad 50 proc. zamówień.

Ale istotą esize.me jest głównie dotarcie do nowych klientów. Robimy to również dzięki stacjonarnym sklepom. Dzięki podejściu wielokanałowemu lepiej zaspokajamy potrzeby różnorodnych grup klientów. A dzięki esize.me znacząco ułatwiamy rozwiązanie typowych w kupowaniu butów problemów, jak np. wąska stopa czy wysokie podbicie.

Ile ta nowa technologia kosztuje?

Rzeczywiście koszty są duże, to jeden z droższych projektów, jakie realizujemy. Ale w pełni wierzymy w tę usługę, bo widzimy, że wnosi wiele wartości dla naszych klientów. Uważamy, że może zmienić sposób dokonywania zakupów obuwia. A mówiąc konkretniej o kosztach, to o ile zakup kilku skanerów stóp nie jest dużym problemem, to już opracowanie, wdrożenie i udostępnienie całej usługi klientom jest potężnym przedsięwzięciem. Wiąże się nie tylko z kosztami finansowymi, ale zwłaszcza z czasem – projekt pochłonął go naprawdę wiele. Musieliśmy zintegrować technologie rozwijane w wielu krajach i dodatkowo opracować zupełnie unikalne mechanizmy.

System adresuje wiele różnych potrzeb, a pracuje oczywiście w oparciu o sztuczną inteligencję. Dlatego choćby w przypadku obuwia dla dzieci jest w stanie przewidzieć tempo, w jakim rośnie stopa malucha i dać rodzicom znać, kiedy but, który kupili, powinien już zostać wymieniony na większy. System przypomni się rodzicom mailowo i zarekomenduje inne rozwiązanie.

Czy rozwiązanie trafi do sklepów macierzystej spółki, czyli CCC?

Na chwilę obecną esize.me dostępne jest w eobuwie.pl. Nie wykluczamy różnych możliwości współpracy w przyszłości.

CCC podało, że planowana jest wasza oferta publiczna. Czy firma dalej będzie mieć kontrolę nad eObuwie i co ze swoimi 25 proc. zrobi pan.

Potwierdzam, rozpoczęliśmy wstępne działania przygotowawcze do przeprowadzenia pierwszej oferty publicznej spółki. Środki z IPO chcemy przeznaczyć na finansowanie dalszego rozwoju naszej działalności, w tym na ekspansję rynkową i rozbudowę logistyki.

W Polsce e-sprzedaż butów przekroczyła już 10 proc. rynku?

Trudno jest to jednoznacznie określić. Jedne raporty mówią o poziomie ok. 10–12 proc., w innych jest więcej lub mniej. Po to wprowadzamy nowe usługi, aby dotrzeć do jak największej części społeczeństwa, a nie tylko co dziesiątego konsumenta.

Przełamujemy nieufność, niepewność klientów w stosunku do takiej formy robienia zakupów, także obuwia.

Tegoroczne prognozy są aktualne?

W tym roku pogoda nam długo nie sprzyjała, jesień była bardzo ciepła. Jednak mimo to uważamy, że jesteśmy bardzo blisko realizacji planu. Jesteśmy już obecni w 14 krajach, a w Europie Środkowej mamy bardzo mocną pozycję w kategorii sprzedaży obuwia online.

Rozwijamy się także w Europie Zachodniej – Francji, Włoszech, Hiszpanii, gdzie konkurencja jest już bardzo silna. Większość międzynarodowych firm zaczyna właśnie od tych dużych rynków, działa tam Amazon, Sarenza, Zalando, Yoox i wiele innych. Koszty logistyczne są tam wysokie, reklama droga, a mimo to jesteśmy w stanie rozwijać się tam zgodnie z naszymi wewnętrznymi planami zarówno pod względem przychodów, jak i dochodów.

Przejęcia wchodzą w grę?

Łatwiej jest nam budować sprzedaż w oparciu o otwarcia na nowych rynkach oraz wzrost udziału w rynku, niż przejmować konkurencję. Zamierzamy poszerzać też ofertę o nowe marki w ramach sklepu, wprowadzać nowe marki własne, także w ramach współpracy ze znanymi projektantami z Polski i zagranicy. Zakładamy, że pojawią się nowe nazwiska, także z poziomu globalnego.

Zaczynając od dedykowanej na Czechy nowej strony internetowej, wdrażamy całkowicie nowy system e-commerce, który po testach trafi także do innych krajów. W Zielonej Górze budujemy też bardzo nowoczesny, zautomatyzowany magazyn. Planujemy wdrożenie zarówno autonomicznych robotów zbierających produkty, jak i najnowocześniejszych maszyn pakujących zamówienia. Zamierzamy zainstalować automatyczny sorter o docelowej wydajności zbliżającej się do 20 tys. produktów na godzinę. Magazyn pozwoli nam obsłużyć wszystkie rynki zagraniczne, na których już działamy, sklepy stacjonarne eobuwie.pl oraz sklepy internetowe spółek z grupy CCC.

A dostawy w jeden dzień?

Dla klientów eobuwie.pl w Polsce to standard. Większość naszych paczek dociera do klienta następnego dnia roboczego i to bez dopłat za szybką dostawę, typowych dla naszej konkurencji. Staramy się, żeby nawet zamówienia złożone w niedzielę wieczorem trafiały do klienta już w poniedziałek. Uruchomiliśmy też projekt dostaw tego samego dnia. Te złożone do godziny 12 tego samego dnia trafiają do klienta, oczywiście tylko w największych miastach. W wybranych lokalizacjach, gdzie mamy sklepy stacjonarne, możemy dostarczyć zamówienie do klienta nawet w trzy godziny.

Co z planem sklepu odzieżowego?

Planujemy na wiosnę przyszłego roku uruchomienie e-commerce z odzieżą premium, o wysokim standardzie obsługi klienta, znanym z eobuwie.pl. Docelowo klienci znajdą tam kilkaset renomowanych marek odzieżowych, z ofertą damską, męską i dziecięcą.

Niedziele z zakazem handlu są dla was lepsze pod względem obrotów?

Warto wspomnieć, że rynek polski odpowiada u nas aktualnie za ok. 50 proc. sprzedaży i wciąż dynamicznie się rozwija. Trudno jednoznacznie określić wpływ niedziel z zakazem handlu – znacznie większe znaczenie od niedziel niehandlowych ma dla naszego biznesu pogoda. Tak jak wspominałem, nie rozpieszcza w tym roku naszej branży.

Marcin Grzymkowski to prezes i założyciel eObuwie.pl, lidera sprzedaży butów w internecie. Należy do niego 25 proc. udziałów, resztę w 2015 r. kupiła grupa CCC. Grzymkowski zbudował firmę w kilkanaście lat, zaczynał od kilku sklepów obuwniczych, które założyli jego rodzice w Zielonej Górze.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL