fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan: Firmy nie przeżyją drugiego zamknięcia

materiały prasowe
Brakuje analiz, jak i gdzie przenosi się wirus, bez tego przywracanie obostrzeń nie ma sensu – uważa Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Rośnie liczba zakażonych w Polsce, minister zdrowia rozważa powrót obostrzeń. Rośnie ryzyko ponownego lockdownu w Polsce?

Rośnie, ale nie bardzo mi się to mieści w głowie, bo duża część firm by już tego nie przeżyła. Zresztą byłoby to kompletnie niezrozumiałe. Skoro znosi się obowiązek noszenia maseczek, to nie można zaraz znowu zamknąć nas w domu. Gdyby do tego doszło, byłoby sygnałem, że rząd kompletnie nie panuje nad sytuacją.

Ale pandemia w Polsce nie odpuszcza, może potrzebna jest jakaś reakcja?

Jeśli już, to takie decyzje trzeba poprzedzić analizami, w jaki sposób i gdzie ten wirus się rozprzestrzenia. Na przykład, czy restauracje, salony fryzjerskie albo kluby fitness są nośnikiem choroby czy może nie. Jak wygląda ta kwestia w dużych zakładach pracy, gdzie ludzie pracują blisko siebie? Takie analizy umożliwiłyby zastosowanie punktowych działań, bardziej skutecznych niż szerokie zamykanie wszystkiego.

Rząd prowadzi takie analizy?

Tego nie wiem, wiem tylko, że jeśli nawet je ma, to nie dzieli się wiedzą z organizacjami biznesowymi.

Czy firmy starają się zapewnić bezpieczne warunki pracy?

Oczywiście. W wielu zakładach została zmieniona organizacja tak, by ludzie pracowali dalej od siebie i mieli mniej kontaktu bezpośredniego. Wdrażane są nowe procesy produkcyjne czy świadczenia usług oraz nowy reżim sanitarny. Zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego pracowników to kosztowne działania, ale jedyny sposób na funkcjonowanie i uzyskiwanie jakichkolwiek przychodów.

Co dla biznesu oznaczałoby ponownie zamknięcie całej gospodarki?

W marcu firmy liczyły, że najtrudniejsza sytuacja potrwa kilka tygodni, maksymalnie dwa–trzy miesiące, potem zacznie się poprawiać. Pomogły rządowe tarcze antykryzysowe, wsparcie na utrzymanie zatrudnienia i płynności. W tej chwili drugie zamrożenie gospodarki oznaczałoby bardzo szybkie wdrażanie strategii obliczonej na przetrwanie w dłuższym okresie. Czyli większe cięcie kosztów i redukcja zatrudnienia do minimalnego poziomu. Czekałyby nas masowe zwolnienia, bankructwa, długotrwała recesja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA