fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Przebudzenie córki prezydenta

Kinga Duda przemówiła w niedzielę na wieczorze wyborczym ojca w Pułtusku
EAST NEWS, Piotr Molęcki
Kinga Duda starała się trzymać z dala od mediów przez pięć lat prezydentury ojca. Nagle zmieniła jednak zdanie.

– Jesteśmy już po kampanii, więc czemu mielibyśmy to robić? – mówi jeden ze specjalistów od wizerunku Andrzeja Dudy, gdy pytamy, czy niedzielna wypowiedź córki prezydenta była uzgadniana ze sztabem. – To ona wyszła z propozycją, by wejść na mównicę – podkreśla.

Kinga Duda w niedzielę podczas wieczoru wyborczego w Pułtusku zabrała głos tuż po prezydencie. I powiedziała coś, co mogłoby spodobać się krytykom Dudy, zarzucającym mu, że w kampanii nadmiernie grał tematyką mniejszości seksualnych. – Niezależnie od tego, kto wygra te wybory, chciałabym zaapelować do państwa o to, żeby nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu. Ponieważ niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek – powiedziała.

Jej słowa szybko zaczęły być komentowane przez aktywistów od prawa do lewa. Ci drudzy, paradoksalnie, zarzucili jej obłudę. Słowo to padło np. w liście otwartym, który do Kingi Dudy wysłały działaczki grupy Dziewuchy Dziewuchom. „Jak wygodnie, przyjemnie i lekko musi być wygłaszać puste slogany, stojąc obok człowieka, który swoją kampanię wyborczą oparł na języku pogardy" – napisały.

Skąd wzięły się słowa Kingi Dudy o tolerancji? Czy w sprawach światopoglądowych jest bardziej na lewo niż jej ojciec? Jeden z polityków PiS dobrze znający rodzinę prezydenta mówi, że nie jest to wykluczone. – Kinga pochodzi z rodziny o złożonym kodzie wartości. Dziadkowie ze strony ojca są bardzo konserwatywni, w odróżnieniu od członków rodziny ze strony matki – tłumaczy.

Inny polityk mówi, że jeśli Kinga Duda ma liberalne poglądy, dotąd nimi nie epatowała. I dodaje, że zaskakująca jest dla niego nie tyle treść przemowy, ile sam fakt, że się na nią zdecydowała. Dotąd córka prezydenta skutecznie trzymała się z dala od fleszów. I – w zestawieniu z wieloma córkami dotychczasowych pierwszoplanowych polityków – jest to nowy styl.

Awans na salony

Przykładem może być Ola, córka Aleksandra Kwaśniewskiego. Za prezydentury ojca z inicjatywy matki wzięła udział w „balu debiutantów" w paryskim Hôtel de Crillon, podczas którego swoje dzieci prezentowali przedstawiciele wyższych sfer. Kwaśniewscy z polskich rodzin prezydenckich najmocniej pozowali na royal family. Jednak w przypadku wielu innych dzieci polityków nie było wcale inaczej.

Kilkuletnia Kasia Tusk już w 1995 roku roku pozowała z ojcem Donaldem do okładki tygodnika „Halo. Wieści z życia gwiazd", a pełnoprawną celebrytką stała się dzięki udziałowi w „Tańcu z gwiazdami". Na okładki tabloidów szybko wkroczyła też córka Lecha Kaczyńskiego Marta.

Z dala od mediów

W przypadku Kingi Dudy niemal od początku było wiadomo, że nie pójdzie tym tropem. W 2015 roku zaangażowała się w kampanię ojca, biorąc m.in. udział w spotkaniu z użytkownikami Twittera #DudaTweetup. Jednak – jak słyszymy od jednego z przyjaciół Dudów – szybko się sparzyła. – Były tego dwie przyczyny. Pierwsza to cytowanie w programie Tomasza Lisa tweetów z fałszywego konta Kingi Dudy, z których wynikało, że jeśli ojciec zostanie prezydentem, zwróci Oscara zdobytego przez film „Ida". Drugim było coraz intensywniejsze nachodzenie Kingi przez paparazzich – opowiada.

Dodaje, że prezydent z żoną szybko uznali, że trzeba odseparować córkę od mediów. Inny z przyjaciół Dudów mówi, że ta decyzja pasowała do Kingi charakterologicznie. – To dobrze wychowana dziewczyna, posiadająca świetne relacje z tatą, a jeszcze lepsze z mamą. Rodzice od początku wpajali jej, że w życiu nie jest ważny blichtr – opowiada.

Dodaje, że z tego powodu Kinga Duda po dziś dzień nie założyła konta na popularnym wśród celebrytów Instagramie. W czasie pierwszej kadencji ojca pojawiła się u jego boku w zasadzie tylko raz, podczas wizyty w Białym Domu w 2019 roku. Zamiast na błyszczeniu w mediach skupiła się na studiach prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim, których czas trwania niemal pokrywał się z pierwszą kadencją prezydentury taty.

Kłody pod nogami

O tym, że była traktowana w specyficzny sposób, mówi jeden z jej przyjaciół. – Wydział Prawa i Administracji UJ jest wyjątkowo bojowo nastawiony do reform wymiaru sprawiedliwości autorstwa PiS. Kinga mogła to wyczuć podczas zajęć. Zdarzało się, że wykładowcy, widząc ją na sali, zaczęli rozwijać dygresje dotyczące ojca. Nie mówiąc już o celowym rzucaniu kłód pod nogi w czasie studiów – relacjonuje.

Mimo to Kinga Duda skończyła je z wyróżnieniem. Zaczęła pracę w renomowanej kancelarii Maruta Wachta, którą szybko porzuciła, przenosząc się do Londynu. Z kolegami z UJ wzięła udział w międzynarodowym konkursie z arbitrażu i prawa handlowego, w którym jedną z nagród był właśnie staż w brytyjskiej kancelarii prawnej.

Nad Tamizę przeprowadziła się w lutym, a choć jej staż miał się zakończyć na początku maja, postanowiła zostać na dłużej. – Z taką propozycją wystąpił pracodawca. Dla Kingi to świetna okazja, bo Londyn jest stolicą międzynarodowego arbitrażu, w którym specjalizuje się jako prawniczka. Poza tym kariera na Wyspach to sposób na budowanie kariery w oderwaniu od nazwiska. To, że jest córką polskiego prezydenta, naprawdę mało kogo tam interesuje – mówi jeden z polityków z otoczenia Dudy.

Zauważa, że choć córka prezydenta stara się trzymać z dala od mediów, konkurencja polityczna próbowała grać jej postacią w kampanii, głównie tej brudnej, prowadzonej w mediach społecznościowych. Można było z nich m.in. się dowiedzieć, że Kinga wyjechała do Londynu, by ukryć ciążę, albo o tym, że jej zagraniczny staż jest opłacany ze środków Kancelarii Premiera na wsparcie dzieci z ubogich rodzin.

Jeden z polityków PiS mówi, że w tym kontekście wypowiedź Kingi Dudy z wieczoru wyborczego można odczytywać nieco szerzej. – To prawda, prezydent ostro atakował mniejszości, a jego wypowiedź, że LGBT „to nie ludzie, lecz ideologia", przejdzie do annałów. Jednak wyjątkowo ostro atakowani byli też jego najbliżsi. Może więc Kinga Duda, mówiąc o tym, że „wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek", miała też na myśli własną rodzinę? – zastanawia się.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA