fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Biden "obroniłby Kurdów", a Warren "wycofałaby żołnierzy"

AFP
W czasie debaty prawyborczej w Partii Demokratycznej w Ohio kandydaci ubiegający się o prezydencką nominację potępili decyzję Donalda Trumpa o wycofaniu żołnierzy z północnej Syrii, co umożliwiło przeprowadzenie przez Turcję ofensywy wymierzonej w kurdyjskich sojuszników USA.

12 kandydatów biorących udział w debacie zgodnie przedstawiło obecnego prezydenta USA jako lekkomyślnego i stanowiącego zagrożenie dla interesów USA na całym świecie przywódcę.

Ale jedna z faworytek prawyborów, Elizabeth Warren stwierdziła, że jako prezydent dążyłaby do zakończenia obecności wojskowej USA na Bliskim Wschodzie.

- Uważam, że powinniśmy wyjść z Bliskiego Wschodu - powiedziała senator Warren. - Nie sądzę, abyśmy powinni mieć tam swoje oddziały - dodała.

Warren nie wyjaśniła w jaki sposób jej polityka wobec Syrii różniłaby się od tego, w jaki sposób do konfliktu Turków z Kurdami podszedł Trump. Warren zarzuciła jednak prezydentowi, że jego polityka zagraniczna jest "nieodpowiedzialna".

- Podlizywał się dyktatorom, podejmował impulsywne decyzje, których często nie rozumieli jego współpracownicy - mówiła. - Odciął się i porzucił naszych sojuszników, wzbogacił się kosztem USA - dodała.

Bernie Sanders zarzucił Trumpowi, że pierwszy sygnał o wycofaniu żołnierzy USA z terenów objętych turecką ofensywą umieścił na Twitterze.

- Zniszczył naszą zdolność do prowadzenia polityki zagranicznej, wojskowej, ponieważ nikt nie uwierzy patologicznemu kłamcy - dodał Sanders.

Joe Biden, były wiceprezydent i faworyt prawyborów prezydenckich, który często przedstawia doświadczenie w polityce zagranicznej jako swój atut zapewnił, że jako prezydent ochroniłby Kurdów.

- To najbardziej haniebna rzecz, jaką prezydent zrobił w najnowszej historii w kwestii polityki zagranicznej - podkreślił.

Jak dodał zapewniłby "wsparcie powietrzne" amerykańskim żołnierzom w Syrii i zapewniłby, że nie wycofa ich z terenów na których dochodzi do tureckiej ofensywy.

- Nasi dowódcy, byli i obecni, wstydzą się tego, co tam się dzieje - dodał.

Z kolei Tusi Gabbard oświadczyła, że Donald Trump ma "krew Kurdów na rękach", ale - jak dodała - to samo dotyczy "wielu polityków naszego kraju z obu partii, którzy wspierali trwającą od 2011 roku wojnę, która ma na celu zmianę reżimu w Syrii".

Z kolei Pete Buttigieg, burmistrz South Bend powiedział, że "rzeź do której dochodzi w Syrii nie jest konsekwencją obecność wojsk USA, lecz konsekwencją wycofania się i zdrady przez prezydenta amerykańskich sojuszników i amerykańskich wartości".

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA