fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Usługi, ceny, zarobki

Pandemia koronawirusa przesunęła na margines tradycyjne kancelarie prawnicze

Adobe Stock
Ci, dla których hasło nowoczesne technologie w kancelarii brzmiało jak pusty slogan, odbierają właśnie gorzką lekcję.

Pandemia koronawirusa przesunęła na margines kancelarie, które hołdowały tradycyjnemu sposobowi prowadzenia biznesu.

– Przechodzimy przez okres cyfrowego oświecenia: podnoszenia umiejętności technologicznych i cyfrowych związanych z pracą zdalną. Paradoksalnie, za sprawą pandemii, transformacja i digitalizacja biznesu, o której na rynku mówiło się od dłuższego czasu, znacząco przyspieszy. Nawet najwięksi sceptycy korzystania chociażby z podpisów elektronicznych przekonali się, że te rozwiązania mają głęboki sens – mówi radca prawny Cezary Żelaźnicki, partner zarządzający kancelarią PwC Legal. – Wszyscy będziemy w znacznie większym stopniu pracowali zdalnie, częściej spotykali się w wirtualnych salach konferencyjnych, czy posługiwali się drukiem cyfrowym – akcentuje.

Podobnie uważa Bartosz Pawłowski, dyrektor ds. nowego biznesu i komunikacji w kancelarii Kochański & Partners. – Nasza kancelaria półtora roku temu postanowiła stać się kancelarią 4.0 i korzystać z nowych technologii. Gdy ogłoszono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, wszyscy pracowaliśmy już zdalnie i mogliśmy tworzyć projekty np. dla procesów restrukturyzacyjnych przedsiębiorstw – opowiada. Jego firma nie ma zamiaru redukować zatrudnienia ani obniżać pensji, co, jak mówi, dzieje się już na rynku. Także u dużych graczy.

Czytaj także:

– Epidemia spowodowała, że rynek prawniczy bardzo szybko się skrystalizował: na tych działających online i tych, którzy przespali transformację, myśląc, że standardowe prowadzenie kancelarii zapewni im stabilność. Jestem przekonany, że pod koniec 2020 r. polski rynek prawniczy będzie zupełnie inny niż w lutym 2020 r. Ci, którzy dostosują swój model pracy do nadzwyczajnych okoliczności, umocnią się, a ci, którzy nie zrobią nic – znikną z rynku – uważa Pawłowski.

Jak przekonuje adwokat Krzysztof Topolewski, partner w kancelarii Sowisło & Topolewski, w jego kancelarii procesualiści, mimo ograniczenia działalności sądów, na brak zajęć nie mogą narzekać. Skupiają się na działalności doradczej czy analizowaniu przepisów związanych z wprowadzonym stanem epidemii.

– Praca jest, tylko zmieniła się jej forma i zakres. Przejście na tryb online nastąpiło bardzo szybko ze względu na zasoby IT – mówi mecenas Topolewski.

prof. Ryszard Sowiński ekspert w obszarze zarządzania kancelariami prawnymi

Statystyczna kancelaria jest słabo przygotowana do pracy zdalnej. Jest pewien procent liderów, którzy po ogłoszeniu stanu epidemii byli gotowi przejść na pracę zdalną z dnia na dzień. Jeśli ktoś myśli, że opanowanie wideokonferencji wystarczy, by nazwać się „wirtualną kancelarią", jest w błędzie. W statystycznej kancelarii pracuje się głównie na dokumentach papierowych, stanowisko pracy wyposażone jest w jeden monitor, w niewielkiej części firm kupiono oprogramowanie do zarządzania kancelarią, a w tych, w których to zrobiono, używa się jedynie wybranych funkcji. W niektórych „synchronizacja kalendarzy" polega na przepisywaniu wydarzeń z jednego papierowego do drugiego. Nazwy jak Slack, Trello czy Asana są dla wielu prawników obce. Praca na dokumentach współdzielonych jest rzadkością. Kryzys niesie szansę, że to się zmieni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA