fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Czy Shirley Watts może pozwać władze za konie padłe w Janowie Podlaskim

Charlie Watts (pierwszy z lewej) i Shirley Watts (pierwsza z prawej) podczas dni konia arabskiego w Janowie Podlaskim w 2011 r.
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Jeśli Shirley Watts złoży pozew, spór skupi się na staranności w utrzymywaniu klaczy po stronie dzierżawcy.

Informacje, jakoby Shirley Watts miała pozwać władze naszego kraju, są raczej przekłamaniem, gdyż to stadnina jako spółka odpowiada za ewentualne niedopatrzenia czy błędy, a państwo może ponieść szkody tylko pośrednio.

Jakie atuty prawne mają poszczególne strony?

Umowa i prawo

Konie przebywały w stadninie na podstawie umowy dzierżawy: za utrzymanie, trenowanie i opiekę nad czwórką koni, w tym trzema klaczami, stadnina miała przejąć źrebięta. Kiedyś konie zostały kupione na aukcji w Janowie, sprowadzono do stadniny ponownie wiosną 2015 r., ale dopiero po pół roku, dokładnie w dniu śmierci pierwszej klaczy, podpisano umowę. To może mieć znaczenie dla wątku niegospodarności w stadninie, ale nie dla jej obecnych rozliczeń z Shirley Watts za padnięte klacze.

– Jeśli wcześniejsze ustalenia ustne były podobne, to była to od początku umowa dzierżawy – nie ma wątpliwości Roman Nowosielski, adwokat z Gdańska.

Nie znamy szczegółów, ale taka umowa, zwana niekiedy umową o utrzymanie konia, może wyłączać lub ograniczać odpowiedzialność stadniny, przewidując obowiązek właściciela zwierzęcia np. zawarcia umów ubezpieczenia. Wtedy, jeżeli podlega prawu polskiemu, żądanie właścicielki o odszkodowanie może się okazać nieskuteczne, chyba że udowodni stadninie winę umyślną, co chyba jest wykluczone.

Jeżeli nie było takiego ograniczenia w umowie, wejdą ogólne zasady odpowiedzialności kontraktowej.

– Punktem wyjścia będzie wtedy ustalenie przyczyny padnięcia – wskazuje Rafał Sarbiński, warszawski adwokat. – Jeżeli koń nie padł z przyczyn naturalnych lub z powodu choroby, której weterynaria nie może uleczyć ani jej zapobiec, to dla uwolnienia się od roszczenia stadnina musiałaby udowodnić, że padnięcie było efektem okoliczności, za które nie ponosi ona odpowiedzialności.

Czyli obalić domniemanie winy dłużnika kontraktowego z art. 471 kodeksu cywilnego, który nakazuje należyte wykonanie zobowiązania. Tu może się pojawić dłuższe postępowanie dowodowe: stadnina będzie wykazywać, że czynności wykonywane przy koniach były zgodne z zasadami wiedzy i sztuki, a od profesjonalisty można wymagać najwyższej staranności. Z kolei prawnicy Watts mogą kwestionować jakość paszy czy transportu zwierząt, ale musieliby jeszcze wykazać, że to one były przyczyną śmierci koni.

Ubezpieczenie, obcy

Nic pewnego nie wiemy o ewentualnym ubezpieczeniu przez Shirley Watts jej koni.

– Nie należy jednak wiązać żadnych nadziei z istnieniem takiego ubezpieczenia – wskazuje prof. Marcin Orlicki z Katedry Prawa Cywilnego, Handlowego i Ubezpieczeniowego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Jego skutkiem nie będzie zniesienie lub złagodzenie obowiązku odszkodowawczego strony polskiej za ewentualne jej zaniedbania. W razie zapłaty przez ubezpieczyciela odszkodowania z polisy firma ubezpieczeniowa może żądać jego zwrotu od stadniny. Ewentualny udział osoby trzeciej, która np. otruła konia, też nie stanowi okoliczności wyłączającej odpowiedzialność stadniny.

– Jej obowiązkiem jest zabezpieczenie zwierzęcia przed dostępem osób nieuprawnionych – wskazuje dr Zbigniew Banaszczyk. – To musiałby być jakiś ewidentny eksces, np. przestępstwo, któremu stadnina zupełnie nie mogła zapobiec, i musiałaby dysponować takim dowodem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA