fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

USA straszą Polskę na wyrost

2,5 mln pielgrzymów, przyjazd papieża Franciszka – Światowe Dni Młodzieży (27-31 lipca 2016 r.) będą stanowić wielkie wyzwanie dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Na zdjęciu papież podczas poprzednich ŚDM, trzy lata temu w Rio de Janeiro
AFP
Departament Stanu ostrzega przed atakiem terrorystycznym w czasie ŚDM, nie mając po temu podstaw. Rachunek zapłaci Kraków.

W wydanym we wtorek późnym wieczorem (czasu warszawskiego) oświadczeniu amerykański Departament Stanu wymienia trzy masowe wydarzenia latem tego roku, które mogą paść ofiarą ataków: Światowe Dni Młodzieży (ŚDM) w Krakowie, mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji i wyścig kolarski Tour de France.

„Wielka liczba turystów odwiedzających Europę w miesiącach letnich będzie stanowiła priorytetowy cel dla terrorystów planujących atak w miejscach publicznych, w szczególności w czasie wielkich wydarzeń" – czytamy w oświadczeniu.

W odniesieniu do Krakowa amerykańscy dyplomaci zwracają dodatkowo uwagę na ryzyko niewydolności lokalnej infrastruktury z powodu spodziewanej ogromnej (2,5 mln) liczby pielgrzymów.

Niech jadą, ale będą czujni

Do stolicy Małopolski ma przyjechać zaledwie 40 tys. Amerykanów. Ale oświadczenie Departamentu Stanu, choć skierowane tylko do obywateli USA, w praktyce będzie miało o wiele szerszy zasięg. W środę jego treść rozpowszechniły wszystkie czołowe media nie tylko w Ameryce, ale także zachodniej Europy. Dlatego organizatorzy obawiają się, że wokół Dni Młodzieży zacznie narastać psychoza strachu, w wyniku której część zagranicznych gości odwoła przyjazd do Polski.

Dlaczego Departament Stanu zdecydował się na tak drastyczny krok? Jego rzecznik John Kirby przyznał na środowej konferencji, że nie było po temu szczególnych podstaw. – Nie wiem o żadnym konkretnym zagrożeniu terrorystycznym dla tych wydarzeń czy w jakimś szczególnym miejscu w Europie. Ostrzeżenia są publikowane zawsze na podstawie pewnego zestawu informacji i przekonania, że grupy terrorystyczne chcą przeprowadzić ataki na cele, w szczególności na Amerykanów, w Europie – powiedział.

Rzecznik dodał, że decyzję o wydaniu oświadczenia podjęto, bo wkrótce wygasa poprzednie, sześciomiesięczne, ostrzeżenie wystosowane po atakach terrorystycznych w Brukseli. Dlaczego już wtedy Waszyngton nie wymienił nadchodzących imprez we Francji i Polsce, o których przecież wiedział – Kirby nie potrafił powiedzieć.

Dopytywany przez dziennikarzy, przyznał, że Departament Stanu nie odradza Amerykanom wyjazdu do Europy, lecz jedynie zaleca im „czujność".

Gruba przesada

Polski rząd był amerykańskim oświadczeniem zaskoczony – tak bardzo, że w środę nikt ani z Kancelarii Premiera, ani z resortów czy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i przygotowania do ŚDM nie zajął stanowiska. Czasu na rozmowę nie znalazł także rzecznik rządu Rafał Bochenek.

W połowie marca do ABW spłynęły ostrzeżenia od CIA o groźbie jednoczesnych zamachów podczas dużych imprez m.in. w Berlinie, Budapeszcie i Warszawie. Nasze źródła w gabinecie Beaty Szydło twierdzą jednak, że w ostatnich dniach oficjalnymi kanałami żadnych tego typu ostrzeżeń od strony amerykańskiej nie dostaliśmy.

– Dlatego dziwię się, że Departament Stanu wydał takie oświadczenie – mówi nam polityk partii rządzącej. Przyznaje, że każdy kraj ma prawo ostrzegać własnych obywateli. – Jednak mówienie bez przesłanek o zamachu to gruba przesada – twierdzi.

W miniony poniedziałek szefowa Kancelarii Premiera i zarazem przewodnicząca rządowo-kościelnego zespołu ds. przygotowania ŚDM Beata Kempa zapewniła, że zdiagnozowane ryzyko związane z przygotowaniem wizyty papieża Franciszka zostało wyeliminowane. O jakie zagrożenia chodziło? W marcowym raporcie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa uznano m.in., że lokalizacja uroczystości w Brzegach k. Wieliczki jest ryzykowna dla życia i zdrowia ludzi. RCB wskazywało m.in. na brak planu ewakuacji, znajdującą się niedaleko ołtarza linię wysokiego napięcia, nieodpowiednie drogi dojazdowe, ryzyko związane z uszkodzeniem czy zniszczeniem pobliskiego wału przeciwpowodziowego.

Cena strachu

Polskie oficjalne zapewnienia, że impreza będzie bezpieczna, mogą jednak nie wystarczyć. Agencja Moody's ostrzega, że przekonanie o groźbie ataków terrorystycznych może mieć w skrajnych przypadkach fatalne skutki dla gospodarki. Z powodu ataków turyści odwrócili się od Egiptu czy Tunezji, co spowodowało, że wzrost gospodarczy tych krajów spowolnił aż o 0,5–0,8 pkt proc. PKB rocznie.

Amerykańskie ostrzeżenia mogą więc uderzyć w Kraków nie tylko przez to, że część pielgrzymów zrezygnuje z przyjazdu na Światowe Dni Młodzieży. Stolica Małopolski jest popularnym celem turystów. W ubiegłym roku przyjechała rekordowa ich liczba – ponad 10 mln, z czego 2,6 mln to goście z zagranicy (głównie Brytyjczycy i Niemcy). Na miejscu zostawili prawie 4,5 mld zł. Jeśli obawa przed zamachami wystraszy przyjezdnych, zapłacą za to krakowscy restauratorzy, hotelarze czy sprzedawcy pamiątek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA