fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Ojciec miał pytania

W Wimbledonie zaczęło się nowe życie Cori Gauff
AFP
15-letnia Cori Gauff już jest gwiazdą, choć jeszcze niczego nie wygrała. Historia uczy, że nie wszystkie cudowne tenisowe dzieci miały słodkie życie.

Wimbledon to dobre miejsce do zdobywania sławy. Jeśli panna Cori „Coco" Gauff rzeczywiście stanie się kiedyś Sereną Williams 2.0, to zawsze będzie się wspominać, jak młodziutka dziewczynka z Atlanty, nr 313 na świecie, przeszła eliminacje, a potem, pokonawszy m.in. Venus Williams, doszła do czwartej rundy, by przegrać dopiero z przyszłą mistrzynią Simoną Halep.

W zasadzie tyle wystarczyło, by Coco stała się bohaterką turnieju, eksperci od marketingu (niekoniecznie od tenisa) mówili o milionach dolarów, jakie może wkrótce zarobić i jak wielki może mieć wpływ na przyszłość kobiecego tenisa.

Złe i dobre strony

Były też głosy, które mówiły, że warto zejść na ziemię i nie wsłuchiwać się tylko w media społecznościowe, ale cocomania jednak wybuchła i trwa, choć tenis zawodowy to nie jest miejsce, w którym na nastolatki zawsze czeka radosna przygoda.

Jennifer Caprati została profesjonalną tenisistką tuż przed 14. urodzinami, niecały rok później dotarła do pierwszej dziesiątki na świecie, po czym nie wytrzymała skumulowanej presji rodziny (czytaj ojca Stefano), mediów i sponsorów.

Capriati po raz pierwszy zrezygnowała ze startów w WTA Tour już w wieku 17 lat, potem jej wyczyny zapełniały rubryki kryminalne: przeżyła serię aresztowań za posiadanie narkotyków i sklepowe kradzieże. Wróciła, zdołała wspiąć się raz jeszcze na szczyt, ale po drodze straciła zdrowie i znów odeszła, względnie młodo.

Pamiętamy też zwichrowaną karierę Jeleny Dokić, która w wieku 17 lat grała w półfinale Wimbledonu i oskarżała ojca Damira o fizyczną przemoc. Warto pamiętać o 14-letniej Andrei Jaeger, która była najmłodszą ćwierćfinalistką Wimbledonu i w czasie ledwie pięcioletniej kariery grała w półfinale wszystkich turniejów Wielkiego Szlema (dwa razy w finałach), ale z powodu kontuzji ramienia skończyła grę w wieku 19 lat.

Tracy Austin została tenisistką profesjonalną, nie mając skończonych 15 lat, w 1979 roku była najmłodszą mistrzynią US Open, zaraz potem numerem 1 na świecie, by wkrótce porzucić tenis z powodu kontuzji. Lepiej poszło Martinie Hingis (także debiutowała w WTA Tour, mając 14 lat), ale nawet ona nie przeszła kariery suchą stopą, kilka razy żegnając się (za pierwszym razem w wieku 22 lat) i wracając do tenisa.

Corey Gauff, ojciec Cori powiedział dziennikarzowi „New York Timesa", że studiował te życiorysy, by poznać dobre i złe strony wczesnych sukcesów. – Przyjrzałem się każdej takiej historii. Zadawałem sobie wiele pytań, ponieważ martwię się możliwością wypalenia Coco – przyznaje tata.

Były obrońca koszykarskiej drużyny uniwersyteckiej Goergia State jest odpowiedzialny za karierę dziecka, organizuje treningi (głównie w akademii Patricka Mouratoglou) i dba o logistykę. Candi – mama, kiedyś uczelniana lekkoatletka na Florydzie, pozostaje kimś w rodzaju cheerleaderki swej córki. Tak to przynajmniej wyglądało w czasie czterech wimbledońskich meczów Coco.

Chronić młode

Panna Gauff opowiada o sobie chętnie i z jej słów wynika, że ufa rodzicom i opiekunom, pozostaje normalną dziewczyną, której nie przytłoczył rozgłos i pierwsze duże pieniądze.

Po Wimbledonie na kortach pojawiła się dopiero w minionym tygodniu. Zagrała w eliminacjach turnieju WTA w Waszyngtonie, przeszła je, by gładko odpaść w pierwszej rundzie z Zariną Dijas z Kazachstanu. Obecny ranking (141. WTA) powinien oznaczać dla amerykańskiej dziewczyny konieczność startu w eliminacjach do US Open, ale można się zakładać, że działacze United States Tennis Association zaproszą ją od razu do turnieju głównego.

Zgodnie z regułami WTA wprowadzonymi w 1994 r. (z poprawkami w latach późniejszych) Gauff może zagrać do ukończenia 16 lat (w marcu 2020 r.) jeszcze w pięciu turniejach. Przepisy wprowadzone z myślą o ochronie zdrowia nastoletnich kandydatek na mistrzynie rakiet łagodnieją. Stopniowo podwyższane są limity startów (dziewczęta do 14 lat nie mogą grać zawodowo, 15-latki mają pozwolenie na 10 turniejów, po osiągnięciu 18 lat ograniczeń nie ma).

Czy te reguły wystarczająco chronią zdrowie, to inna sprawa: Laura Robson, CiCi Bellis, Ana Kojuh, Belinda Bencic albo niedawna mistrzyni z Indian Wells, Bianca Andreescu mogą twierdzić, że nie bardzo – wszystkie jako nastolatki przeszły lub przechodzą traumy związane z poważnymi urazami.

Mimo to Corey Gauff jest za tym, by związane z młodym wiekiem ograniczenia startów jeszcze złagodzić, choćby w ten sposób, by ograniczenie dotyczyło liczby meczów w roku, a nie liczby turniejów.

Tracy Austin, która wygrała pierwszy turniej WTA w Portland (1977), mając 14 lat i 28 dni, jest zdania, że lepiej poczekać, dać każdej młodej tenisistce czas na wszechstronne dojrzewanie, lepszej metody na zdrową karierę nikt nie wymyślił. Podobnie twierdzi Conchita Martinez, przypominając, jak presja i kontuzje skróciły kariery wielu dziewcząt.

Pod opieką Federera

Głos w sprawie zabrał także Roger Federer, krytykując ograniczenia wiekowe w WTA Tour, choć nieprzesadnie ostro, bo niemal każdy wie, że Coco Gauff jest pod opieką agencji menedżerskiej Team8, utworzonej kilka lat temu przez Szwajcara i jego długoletniego agenta Toma Godsicka.

Może idealnego rozwiązania nie ma, ale apel jednego z dziennikarzy amerykańskich, by pozwolić Coco być sobą jak najdłużej, wydaje się mieć sens. Swoją drogą: wśród 150 czołowych tenisistek w rankingu WTA są dziś cztery mające 17 lat i mniej. Wszystkie z USA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA