fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Polska ze świata Disneylandu

National
Jesteśmy jednym z sześciu krajów prezentowanych w nowym cyklu dokumentalnym National Geographic – „Europa z powietrza”. Premiera we wtorek 5 listopada o godz. 22.

Cieszy, że  Polska została wybrana do telewizyjnej opowieści obok takich krajów jak Niemcy, Hiszpania, Holandia, Włochy i Wielka Brytania. Zamysł każdego odcinka opiera się na dwóch fundamentach – tytułowym pokazywaniu wybranych, istotnych miejsc – z powietrza oraz na zaprezentowaniu kraju we wszystkich czterech porach roku.

Z konieczności powstał jednak rodzaj 45-minutowego bryku, którego dominantę stanowi wizualna atrakcyjność i komentarz na tyle nieskomplikowany, by zrozumiały był nie tylko dla polskiego, ale i zagranicznego widza. 

„Polska wyrwała się spod dyktatu przeszłości i wyrasta na europejską potęgę” – słyszymy w rozpoczynającym film komentarzu. Zamek w Malborku, od którego rozpoczyna się opowieść, jest więc przede wszystkim największym średniowiecznym zamkiem w Europie, którego „ściany są swoistą układanką starych i nowych cegieł”, a Gdańsk to miasto, w którym jest stocznia, a w 1980 roku powstała „Solidarność”. Zobaczyć też można dokładnie, bo w zwolnionym tempie – wodowanie dużego trawlera. Jest i o warszawskich Powązkach imponująco wyglądających z powietrza w wieczorny listopadowy dzień Wszystkich Świętych, a także o - dawniej pełnym splendoru, a dziś rozsypującym się - pałacu w Bożkowie na Dolnym Śląsku. 

Warto dodać, że wybory międzynarodowej ekipy bywają zaskakującym połączeniem, co słychać w komentarzu: „Katowicki spodek wygląda jak UFO po twardym lądowaniu. W Świebodzinie stoi najwyższa figura Jezusa na świecie. Ma aż 33 metry – o 3 więcej niż Statua Chrystusa Zbawiciela w Rio”. 

W Warszawie z kolei trwa „budowa nowego drapacza chmur rekordowej wysokości”. Ma być jednym z najwyższych budynków w Europie, co przy ogromnej liczbie takich budowli w świecie wydaje się jednak średnio interesujące. Wizyta na tej właśnie budowie zabiera wszakże ekipie filmowej nieproporcjonalnie dużo czasu. Dziwi to, bo National Geographic to stacja chlubiąca się propagowaniem wszystkiego co jest „eko” i blisko natury. A wybór drapacza chmur jako reklamy kraju, jest tylko dowodem, że coraz trudniej rozeznać, czym chlubić się należy, a co splendoru nie przynosi.

Są i białowieskie żubry, tradycyjne wyścigi „za końmi” odbywające się w Poroninie. O Krakowie opowiadają w filmie migawki z dorocznej Parady Smoków suto zdobionej fajerwerkami. Jest jeszcze wizyta w Energylandii, czyli rodzimym parku atrakcji z 70. możliwościami zabawy rozlokowanymi na 30 hektarach powierzchni. Trudno uznać, że te dwie ostatnie wskazania reprezentatywnie mówią o Polsce, albo też wnoszą cokolwiek sensownego do wiedzy o niej…

W kolejnych odcinkach serii emitowanej w kolejne wtorki wizyty z lotu ptaka we Włoszech, Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. 

Miejmy nadzieję, że oglądając je nie doznamy kolejnych rozczarowań.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA