fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Duże opóźnienia w Orlenie

Orlen musi pozyskać inwestora chętnego na 30 proc. udziałów rafinerii w Gdańsku, aby sfinalizować przejęcie Lotosu
materiały prasowe
W ocenie analityków przejęcia Lotosu i PGNiG przez płocką firmę będą trudne do sfinalizowania w tym roku. Nie sprzyja m.in. obecna sytuacja na rynku.

Zamiar przejęcia Lotosu Orlen ogłosił w lutym 2018 r. Mówił wówczas, że potrwa ono ok. roku. Potem ten termin wielokrotnie przesuwał. Dziś na finalizację akwizycji Lotosu daje sobie czas do końca 2021 r.

Latem 2020 r. Orlen zapowiedział równoległą realizację przejęcia PGNiG, jednak i te plany są nieaktualne. – Opóźnienia w przejęciach Lotosu i PGNiG są coraz bardziej widoczne i nie sądzę, aby w tym roku zostały sfinalizowane. Bardziej realne jest, że Orlen przedstawi w tym czasie jakieś warunki brzegowe dotyczące obu transakcji – mówi Robert Maj, analityk Ipopema Securities.

Brak sterowalności?

Zdaniem Maja zastanawiające jest zwłaszcza to, że w strategii Orlenu do 2030 r. w ogóle nie uwzględniono akwizycji PGNiG. Co więcej, gazowniczy koncern w I kwartale ma przedstawić swoją strategię. W efekcie nie do końca wiadomo, czy i kiedy dojdzie do połączenia obu firm. – Dziś bardziej prawdopodobne wydaje się przejęcie Lotosu niż PGNiG. Dużo będzie tu zależało jednak o tego, na jakich warunkach będzie chciał Orlen odsprzedać część udziałów w gdańskiej rafinerii – twierdzi Maj. Jego zdaniem przejecie Lotosu może zaowocować licznymi synergiami dla obu koncernów. W przypadku PGNiG są one bardzo małe.

– Powstały z połączenia kilku koncernów podmiot może być niesterowalny zarządczo. Jego efektywność w kontekście zatrudniania kilkudziesięciu tysięcy pracowników i prowadzenia działalności w wielu różnych branżach i na wielu rynkach może nawet spowodować, że przysłowiowe dwa plus dwa da mniej niż cztery – uważa Maj. Zwiastunem zbliżających się problemów jest chociażby sprawa przedłużającego się przejęcia 100 proc. udziałów Energi, której akcjonariusze mniejszościowi domagają się znacznie większych pieniędzy za posiadane akcje, niż oferuje Orlen.

Dwa warunki

Z kolei według Kamila Kliszcza, analityka DM mBanku, przejęcie kontroli nad PGNiG przez Orlen wydaje się dość łatwe do przeprowadzenia, gdyż do jego finalizacji może wystarczyć determinacja Skarbu Państwa, który ma 71 proc. udziałów w gazowniczej grupie. – Oba koncerny w zasadzie działają na różnych rynkach i nie sądzę, aby do sfinalizowania transakcji konieczne było spełnienie jakieś dodatkowych, istotnych wymagań – mówi Kliszcz. W tej sytuacji nie widzi przeciwwskazań, aby do przejęcia doszło jeszcze w tym roku. Jego zdaniem połączenie Orlenu z PGNiG nie przyniesie jednak w krótkim terminie istotnych oszczędności. Mogą się one ewentualnie pojawić w długim terminie.

Problemy mogą być za to z przejęciem Lotosu, w przypadku którego muszą być spełnione dwa kluczowe warunki. – Pierwszy dotyczy pozyskania partnera biznesowego, który za 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii przekaże płockiemu koncernowi inne, atrakcyjne aktywa – uważa Kliszcz. Sprawa nie jest prosta, bo w 2020 r. mocno spadła wartość firm rafineryjnych, co jest zarówno konsekwencją pandemii i spowolnienia gospodarczego, jak i istotnego pogorszenia się perspektyw branży paliwowej. – Drugim wyzwaniem będzie pozyskanie poparcia akcjonariuszy, dysponujących czterema piątymi głosów na walnym zgromadzeniu Lotosu, na podjęcie uchwały w sprawie wydzielenia z tego koncernu rafinerii w Gdańsku i sprzedaży części jej akcji innej firmie. Trudne negocjacje będą w tym przypadku zwłaszcza z udziałowcami mniejszościowymi Lotosu, którzy mogą np. zażądać ogłoszenia wezwania na ich akcje po odpowiednio wysokiej cenie – przypuszcza Kliszcz. W jego ocenie w 2021 r. powinna rozstrzygnąć się przynajmniej sprawa tego, czy ostatecznie dojdzie do akwizycji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA