fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Prevcowie: Najbardziej znana rodzina sportowa na Słowenii

Wikimedia Commons
Najbardziej znana sportowa rodzina w Słowenii to Prevcowie ze wsi Dolenja – rodzice i piątka dzieci, z których czworo świetnie skacze na nartach.

Inżynier Stanko Bloudek, ojciec słoweńskich sportów zimowych, właśnie tak to sobie wyobrażał. On stawia małe skocznie na górskich zboczach, a one: dzieciaki ze słoweńskich wsi, mają ciekawe zajęcie w szare zimowe dni.

Miejscowości o nazwie Dolenja Vas jest w Słowenii kilka, ta od Prevców leży w gminie Železniki, w Selškiej Dolinie. W wiosce żyje niespełna 500 osób, oprócz budynków mieszkalnych i gospodarstw jest tam jeszcze tylko bar z przekąskami i fryzjer. Do kościoła w Selcy trzeba iść kilka kilometrów na północ, do miasta Kranj jechać pół godziny samochodem na wschód. Do stolicy – Lublany – niecała godzina, choć trasa niedługa – trochę ponad 30 km.

Inżynier Bloudek przyjechał tam stawiać skocznię w 1952 lub 1953 roku, najstarsi mieszkańcy w kwestii daty wciąż wiodą spór. Zgadzają się jednak, że był tam już wcześniej, postawił pierwszą skocznię bliżej wsi Selca, ale lokalizacja i układ terenu jakoś nikomu nie pasowały.

Poprawka była lepsza, choć mniejsza (punkt konstrukcyjny K – 20 m, dziś 25 m). Próg i zeskok wedle planów Bloudka ułożyli siłą rąk i w czynie społecznym miejscowi entuzjaści. Budowa trwała osiem dni. Inżynier przyjechał, pochwalił i ruszył dalej z misją szerzenia oświaty sportowej. Nazwa Bregarca wzięła się od nazwiska właściciela terenu pod skocznią, rolnika Bregara.

Skocznia stoi kilkaset metrów od domu Prevców. Peter skoczył na Bregarcy po raz pierwszy w 2001 roku, gdy miał dziewięć lat. Po kilku latach ustanowił życiowy rekord – 21 m, ale to wcale nie najlepszy wynik we wsi.

Początkowo rodzina mieszkała w siedlisku Dražgoše, osiem kilometrów dalej na północ, ale wioska w Sielskiej Dolinie wydawała się lepsza dla planów ojca Božidara (dla przyjaciół Dare), który założył firmę meblarską i po 20 latach pracy dorobił się dwóch sklepów, jednego w wielkim centrum handlowym BTC City w Lublanie, drugiego we wsi Dorfarje, mniej więcej w połowie drogi między miastem Škofja Loka i Kranjem.

Żona pana Božidara – Julijana, najpierw rodziła synów: Petera w 1992 roku, Cene w 1996, Domena w 1999, następnie córki: Nikę w 2005 i Emmę w 2011. Państwo Prevcowie pochodzą z rodzin wielodzietnych, im wyszła piątka.

Oprócz Emmy wszyscy skaczą na nartach, z sukcesami, które mogłyby wielu innym przewrócić w głowie, bo Peter to medalista igrzysk i mistrzostw świata, zdobywca Pucharu Świata, mistrz Turnieju Czterech Skoczni, mistrz świata w lotach. Domen właśnie prowadzi w klasyfikacji nowego Pucharu Świata, Cene w Pucharze Kontynentalnym. Nika wygrywa słoweńskie konkursy wśród rówieśniczek. Tylko Emmę mama wozi na zawody pływackie i Bregarcy jeszcze nie pokazuje.

Dla Petera i rodzeństwa skakanie zaczęło się pod domem, ale droga do sławy wiodła przez klub narciarski w centrum sportowym Triglav Kranj. Tam zaglądają szkoleniowcy reprezentacji, gdy szukają talentów.

Dzieciaki Prevców wybijały się zawsze, oprócz zdolności do skakania miały wyniesione z domu wartości – pracowitość, ambicję, ale też zaskakującą skromność. Trenerzy klubowi dodają jeszcze słowo o podobnym poczuciu humoru, choć w tej kwestii oraz w charakterach widzą też różnice. Peter to uosobienie spokoju, Domen jest bardziej porywczy i nie lubi porównań do starszego brata, Cene szuka własnej drogi, dopuszcza myśl, że skoki nie muszą być najważniejsze. Nika i Emma jeszcze trzymają się razem, jeżdżą koło domu na rolkach, na rowerach, mają swój świat.

Wspólnota Prevców nie polega jedynie na sporcie. – W domu nie jestem skoczkiem, tylko synem i bratem. Znam swoje obowiązki, rąbię drewno, pomagam ojcu w pracy, mamie przy młodszych dzieciach – mówił nieraz Peter. Podobne zasady obowiązują pozostałych. – To, czy ktoś ma pracować w domu, nie jest kwestią dyskusji. Dzieci nie mogą siedzieć godzinami przed komputerem – wyjaśnia ojciec Božidar.

– Naszym sposobem na życie jest też wiara. Święta religijne są kamieniami milowymi w życiu rodziny, mamy dużo krewnych, wiele wydarzeń związanych z sakramentami – dodaje Julijana Prevc. Ale po mszy pizza dla wszystkich – czemu nie?

– Sport dał nam dużo, ale najbardziej liczy się to, że dzieciaki mają ciepły dom, do którego mogą zawsze wracać, że sukcesy Petera i pozostałych nie pojawiłyby się, gdyby ktoś za nimi nie stał. Matka w domu i talerz z ciepłym posiłkiem to jest najlepsze, co można im dać – dodaje pani Julijana, strażniczka domowego ogniska, ale też nauczycielka w liceum w Kranju.

Przewrócić Prevcom w głowie trudno, choć otoczenie się stara. Krajanie z Dolenji na przyjazd Petera z Soczi zmienili nazwę miejscowości na Olimpijska Ves.

Miejscowi działacze gminni godzą się, by w żartach mówić: gmina Železniki przy wsi Dolenja, bo wcześniej o Železnikach mówiono w krajowych mediach tylko raz – z okazji wielkiej powodzi w 2007 roku.

W barze we wsi jest co roku punkt zborny przed marcowym wyjazdem kibiców do Planicy. Jedni wspólnie oglądają skoki w wielkim namiocie, inni wolą jechać i oglądać na żywo. Teraz trzeba zamawiać nawet dwa autobusy.

Ostatnio mieszkańców Dolenji trapi słabsza forma Petera, ale też zastanawiają się, czy do rodziny można już zaliczać jego dziewczynę Minę Lavtižar. Mina raczej się nadaje, od kilku lat ciężko pracuje przy pensjonacie rodziców w Kranjskiej Gorze jako instruktorka narciarstwa.

Turniej Czterech Skoczni zaczyna się w piatek w Oberstdorfie

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.rawa@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA