fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Leo I Groźny

Leo Messi to wciąż główny atut Barcelony. W niedzielę jego trzy asysty dały wygraną w Sewilli
AFP
W Barcelonie konflikt goni konflikt. Nerwy puszczają nawet Messiemu.

Tak napiętej atmosfery w Katalonii nie było od dawna. Wymęczone zwycięstwo nad Betisem Sewilla tylko potwierdziło, że w klubie nie dzieje się dobrze. – Ani przez moment nie czuliśmy się komfortowo. Cały czas czegoś nam brakuje – przyznaje Quique Setien, który miał tchnąć w drużynę nowe życie i sprawić, że na Camp Nou wróci atrakcyjny futbol.

Mija właśnie miesiąc od zatrudnienia nowego trenera, a oznak poprawy wciąż nie widać. Barca zdążyła odpaść z Pucharu Króla (porażka z Athletikiem Bilbao w ćwierćfinale), przegrała ważny mecz z Valencią i straciła pozycję lidera. Więcej niż trzy gole w lidze strzeliła poprzednio przed świętami Bożego Narodzenia. Obrazu nędzy dopełnia zimowe okno transferowe, w którym nie udało się pozyskać zastępcy dla kontuzjowanego Luisa Suareza.

Winni piłkarze

Kibice mają powody, by z niepokojem czekać na spotkania z Napoli w Lidze Mistrzów i zaplanowane na 1 marca El Clasico w Madrycie. Nie tylko ze względów sportowych.

Zaczęło się od Erica Abidala. Dyrektor sportowy klubu rozpętał wojnę, zarzucając niektórym piłkarzom, że przyczynili się do zwolnienia Ernesto Valverde. – Podczas meczów patrzyłem nie tylko na wynik, ale także na styl i zaangażowanie zawodników. Wielu z nich nie było zadowolonych i nie pracowało wystarczająco ciężko. Pojawiły się również problemy z komunikacją – mówił Abidal w dwóch wywiadach.

Na odpowiedź nie musiał długo czekać. – My, piłkarze, bierzemy odpowiedzialność za to, co dzieje się na boisku. Jesteśmy pierwszymi, by przyznać, że coś idzie nie tak. Szefowie też powinni odpowiadać za swoją pracę, a już zwłaszcza za podejmowane decyzje. Jeśli ktoś mówi o słabszej grze zawodników, powinien podać nazwiska. Inaczej zrzuca się winę na wszystkich i podsyca temat, który jest nieprawdziwy – zareagował Leo Messi na Instagramie.

Argentyńczyk miał na myśli nieudolne działania na transferowym rynku, które doprowadziły do tego, że w kluczowym momencie sezonu zespół pozostał z trzema zdrowymi napastnikami. Po tym, jak ponownie kontuzji doznał Ousmane Dembele, a do Romy i Bragi odeszli Carles Perez i Abel Ruiz, do dyspozycji trenera są tylko Messi, Antoine Griezmann i 17–letni Ansu Fati.

Fiaskiem zakończyła się próba ściągnięcia Rodrigo Moreno. Katalończycy, by dopiąć budżet, chcieli urodzonego w Rio reprezentanta Hiszpanii najpierw wypożyczyć, a wykupić go dopiero w lipcu. Valencia się na to nie zgodziła.

– To klub klaunów – nie przebierał w słowach w radiu RMC Sport były napastnik Barcy Christophe Dugarry. – Nic nie funkcjonuje tam, jak należy. Można odnieść wrażenie, że nie istnieje żaden projekt działania, w każdym oknie transferowym jest kłopot. Odkąd odeszli Xavi i Andres Iniesta, decyzje kierownictwa są nietrafione. Wydali przy tym mnóstwo pieniędzy. Przede wszystkim jednak mają bardzo zły wizerunek. Pracuje tam zbyt wielu ludzi, którym brak elegancji i klasy niezbędnej w miejscach o takiej renomie.

Specjalna klauzula

Messi wściekł się tak bardzo wypowiedzią Abidala, że zagroził, iż latem odejdzie. Za darmo. Kontrakt obowiązuje wprawdzie do 2021 roku, ale na jednostronne rozwiązanie umowy pozwala mu specjalna klauzula. Wrócił więc temat transferu do Manchesteru City.

– Uważam, że bez problemu odnalazłby się w Premier League – twierdzi były reprezentant Brazylii Kaka. – Trudno sobie wyobrazić, jak gra w innym klubie niż Barca, ale być może doszedł do wniosku, że czas na zmiany. Kiedy Cristiano Ronaldo opuszczał Real, wielu kibiców było smutnych i zaskoczonych, ale później wszyscy zrozumieli, że to kolejne wyzwanie w jego karierze i musiał tak zrobić.

Zupełnie innego zdania jest Emmanuel Petit. – Nie sądzę, by Messi pasował do intensywnej gry i walki w Premier League. Pod względem fizycznym nie jest taką maszyną jak Ronaldo. Przed nim jeszcze rok, może dwa lata gry na najwyższym poziomie. Nie rozumiem, dlaczego City mieliby go sprowadzić w wieku 33 lat – podkreśla były francuski pomocnik Arsenalu i Barcelony.

Neymar kartą przetargową

Być może jednak wszystkie te rozważania wkrótce nie będą miały sensu. Według najnowszych przecieków Argentyńczyk jest gotowy usiąść do stołu i negocjować przedłużenie kontraktu.

Niedawno Messi starł się na treningu z bramkarzem Markiem-Andre ter Stegenem, ale gdy trzeba, bierze cały ciężar na własne barki. Tak było w niedzielę, gdy jego trzy asysty zapewniły Barcelonie zwycięstwo w Sewilli.

Dobrym sposobem na zatrzymanie argentyńskiego geniusza byłaby pewnie kolejna próba odkupienia Neymara z Paris Saint-Germain. Messi nie raz wspominał, że ucieszyłby się z powrotu kolegi. A i sam Brazylijczyk nigdzie nie czuł się tak dobrze jak w Katalonii. Razem z Messim i Suarezem tworzyli jeden z najlepszych ofensywnych tercetów na świecie. Kto wie, może reanimacja ataku otworzyłaby Barcelonie ponownie wrota do sukcesów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA