fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bartkiewicz: Nanga Parbat - dlaczego czasem warto milczeć?

Facebook/Tomek Czapkins Mackiewicz
Nie będę udawał, że rozumiem, dlaczego Tomasz Mackiewicz tak bardzo chciał zdobyć Nanga Parbat zimą, mimo świadomości ryzyka, które się z tym wiąże. Nie rozumiem. Ale w obliczu dramatu, którego świadkami byliśmy, nie ma to żadnego znaczenia.

Oto najlepsze i najchętniej klikane teksty z 2018 roku (lista poniżej). Przez 12 dni z rzędu prezentujemy wybrane artykuły z poszczególnych miesięcy. Wśród styczniowych na wyróżnienie zasługuje komentarz Artura Bartkiewicza o fali bezdusznych wypowiedzi, która rozlała się w internecie, gdy himalaista Tomasz Mackiewicz walczył o życie.

Tragedia Polaka, który utknął na wysokości ponad 7 tys. m, wywołała dwojakie reakcje. Znaczna większość osób, dla których himalaizm jest na co dzień czystą abstrakcją, mocno ściskała kciuki za niego, za Elisabeth Revol, za dzielnych polskich himalaistów, którzy ruszyli z odsieczą. By ocalić Polaka, trzeba było cudu – ale większość chciała wierzyć w cud. Pewnie nawet dziś są jeszcze tacy, którzy w ów cud wierzą.

Jest jednak też – sądząc po komentarzach w sieci – całkiem spora grupa osób, które pytają: po co im to? Dlaczego mamy ratować kogoś, kto na własne życzenie znalazł się w tarapatach? Dlaczego polskie państwo ma płacić za pomoc komuś, kto zdecydował się na dość ryzykowne hobby? Co to w ogóle za pomysł, by zimą chodzić po niezdobytych górach? Kazał im ktoś? Są przecież osoby, które bardziej zasługują na współczucie i pomoc: chore dzieci, samotni seniorzy, głodni, bezdomni itd.

Pytanie tylko, czy moment, w którym ktoś walczy o życie, leżąc samotnie w namiocie przy odczuwalnej temperaturze minus 60 st. C, to czas na filozoficzne refleksje na temat sensu i bezsensu rozmaitych aktywności podejmowanych przez ludzi. Wiadomo było, że akcja ratownicza nie będzie długa. Tu o życiu i śmierci decydowały godziny. Wszyscy powinni więc byli rozumieć, że potem będą mieć jeszcze całe życie na spieranie się o to, czy chodzenie po górach ma sens, czy go nie ma.

Najbliżsi Tomasza Mackiewicza przeżywali najtrudniejsze chwile w życiu. Oczyma wyobraźni widzieli kochaną osobę samotną, opuszczoną, dramatycznie walczącą o życie. Sen z powiek spędzały pytania: Czy wytrzyma? Czy jeszcze walczy? Czy się nie podda? A w tym samym momencie ktoś – zupełnie emocjonalnie niezwiązany ze sprawą – z perspektywy swojego biurka pouczał: Przecież mógł nie iść. I jeszcze chwalił się tym na internetowym forum.

Mógł nie iść. Ale poszedł. I dopóki trwała walka o jego życie – należało trzymać za niego kciuki. A jeśli kogoś nie było na to stać – należało milczeć. To nic nie kosztuje. Gdy wyschną łzy, każdy zdąży być jeszcze najmądrzejszy na świecie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA