fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mikołajowe paczki z Polski to przemyt?

Ukraińscy celnicy na przejściu granicznym Medyka-Szeginie nie przepucili paczek z Polski. Potraktowali je jako próbę przemytu.
Straż Graniczna
Ukraińscy celnicy zatrzymali na granicy 830 paczek mikołajowych, które miały trafić do polskich rodzin mieszkających w tym kraju, bo uznano je za kontrabandę.

Dlatego część z nich rozdano potrzebującym w regionie. Jest też szansa, że część transportu dotrze na Ukrainę, bo organizatorom zbiórki udało się nawiązać kontakt z konsulatem ukraińskim oraz tarnowskimi księżmi, którzy pracują na Ukrainie.

Zbiórka darów dla Polaków na Wschodzie prowadzona jest od 28 lat. Organizuje ją Towarzystwo Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Tarnowie oraz uczniowie i pedagodzy szkół i podstawowych i średnich z Tarnowa i okolic tej miejscowości.

W paczkach znalazły się m.in. artykuły szkolne, zabawki i słodycze. Jak donosi lokalne radio RDN, które opisało sprawę autokar z darami wyruszył trzy dni temu.

W środku było m.in. 18 uczniów - pomocników św. Mikołaja, najbardziej zaangażowanych w zbiórkę.

Paczki miały trafić do dzieci z polskich rodzin, zamieszkałych na Ukrainie, przy granicy z Polską, ale ostatecznie nie przekroczyły granicy.

Ukraińscy celnicy na przejściu granicznym Medyka-Szeginie potraktowali paczki, w takiej ilości, jako próbę przemytu.

Pogranicznicy tłumaczyli, że 1 stycznia tego roku na Ukrainie zmieniły się przepisy celne, co do ilości wwożonego towaru. Okazało się, że organizatorzy wyjazdu przyznali, że nie dopełnili nowych formalności.

Ostatecznie autokar z darami spędził na przejściu granicznym osiem godzin i ostatecznie zawrócił do Polski.

- Paczki trafią m.in. do świetlicy przy parafii św. Maksymiliana w Tarnowie, do mieszkańców budynków socjalnych, Domu Dziecka, Caritasu, do Wspólnoty Cenacolo – mówił ks. Marcin Gryzło z parafii św. Maksymiliana, opiekun Klubu Dobrze Nastawionych, na antenie lokalnego radia.

Wsparcie trafi też do uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej w Woli Rzędzińskiej i Środowiskowego Domu Pomocy Społecznej w Siedlcu.

Ale to nie znaczy, że Polacy z Ukrainy zostali bez pomocy. Organizatorom zbiórki – jak podaje radio RDN - w międzyczasie udało się nawiązać kontakt z konsulatem ukraińskim oraz tarnowskimi księżmi, którzy pracują na Ukrainie. Dzięki temu część darów dotrze do rodaków na Wschodzie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA