fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kielce: Kościelny mieszkał w toalecie przy katedrze

W takich warunkach przy kieleckiej katedrze mieszka pan Jan, który wykonuje na rzecz kościoła drobne prace porządkowe.
www.facebook.pl
Trwa internetowa zbiórka na mieszkanie dla pana Janka, który przez wiele lat mieszkał w toalecie przy kieleckiej katedrze. Gdy w sieci pojawiły się zdjęcia miejsca, gdzie żyje mężczyzna, proboszcz nakazał mu się wyprowadzić.

Po nagłośnieniu sprawy ksiądz zgodził się, by pan Janek został w tym lokalu jeszcze przez trzy dni. Mężczyźnie starają się pomóc władze Kielc.

O trudnej sytuacji pana Janka poinformowano na lokalnym profilu na Facebooku „Scyzoryk się otwiera – satyryczna strona Kielc".

Można tam przeczytać, że mężczyzna jest nieformalnym kościelnym kieleckiej katedry. Pracuje tam już od wielu lat.

"Na jednej z grup ukazały się zdjęcia toalety koło Katedry zamienionej na... mieszkanie. Mieszka tam, bardzo znany z widzenia Jan. Znany chyba wszystkim, którzy pojawiają się w katedrze. Pomaga księżom w różnych pracach. Choć nazywany jest kościelnym formalnie takiej funkcji nie pełni" – napisano w poście.

Dlaczego mieszka w toalecie? "Podobno sam chciał, mimo, że ma w Kielcach i pod Kielcami - rodzinę. Będziemy sprawdzać jakie będą dalsze losy Janka 'Kościelnego'" – podano.

Po opublikowaniu zdjęć warunków, w jakich żyje pan Janek (materac leży obok toalety), proboszcz katedry wyrzucił mężczyznę na ulicę.

Na miejscu interweniował poproszony przez ekipę "Scyzoryk się otwiera..." wiceprezydent Marcin Różycki. Stronom udało się dojść do porozumienia. Uzgodniono, że przez trzy dni pan Janek zostanie w dotychczasowym lokum.

Ksiądz Adam Kędzierski, proboszcz kieleckiej katedry w rozmowie z lokalnym "Echem Dnia" tłumaczył, że  pan Jan nie jest zatrudniony jako kościelny.

- Na pewno znajomy jest każdemu widok żebrzących pod Katedrą młodych i zdrowych osób. Tymczasem pan Jan wykazywał się chęcią pomocy przy drobnych pracach przy kościele. Oczywiście otrzymywał od nas za to zapłatę. Podczas zimy, pan Jan z samego rana pomagał w odśnieżaniu, tak by ludzie przychodzący na poranną mszę mieli przejście. Pewnego dnia sam do mnie przyszedł i powiedział, że mieszka dość daleko i wolałby właśnie w tym miejscu mieć możliwość przebywania podczas zimy, tak by móc bez problemu odśnieżać. Zgodziłem się – tłumaczył ks. Kędzierski.

Dodał, że z czasem okazało się, że pan Jan zniósł tu swoje rzeczy i na dobre się zadomowił. Caritas Diecezji Kieleckiej proponował mu pomoc i znalezienie innego lokum, ale mężczyzn odmówił.

- Myślę, że mocno zżył się z kościołem, ale nie chciał korzystać z pomocy. Z dobrego serca nie chcieliśmy go stąd wyganiać, ale wiem, że ten człowiek ma rodzinę, u której mógłby zamieszkać w godziwych warunkach. Jego matka wciąż żyje – zaznaczył  proboszcz.

Przyznał też, że i dla duchownych taka sytuacja jest  bardzo nieprzyjemna. - Chcieliśmy dobrze, ale nie wyszło. Ja sam nie chciałbym, aby pan Jan mieszkał w tak złych warunkach i w końcu czuje się zmuszony, aby to zakończyć - tłumaczył proboszcz w lokalnej gazecie.

Na jednym z portali crowdfundingowych ruszyła zbiórka na mieszkanie dla kościelnego. "Całe Kielce żyją sprawą pana Janka - człowieka, który od wielu lat był wykorzystywany do prac fizycznych przy kieleckiej Katedrze przez rezydujących tam księży. Został on wyrzucony stamtąd przez proboszcza, zapewne w zemście za ujawnienie skandalicznych warunków w jakich mieszkał" – napisali organizatorzy zbiórki.

W ciągu kilkunastu godzin pieniądze wpłaciło ponad tysiąc osób. Na koncie jest już ponad 37 tys. zł.

Nie zabrakło też licznych komentarzy dotyczących sytuacji pana Janka. "Najwyraźniej zabrakło tu wiary, że złe uczynki będą kiedyś ukarane. Wygląda mi to na całkowity ateizm" – napisał jeden z internautów.

Inna osoba dodała: "Mam nadzieję, że wspólnymi siłami pomożemy panu Jankowi, bo zasługuje na to, po tym czego doświadczył od drugiego człowieka. Jestem oburzona postawą ludzi , którzy traktują drugiego człowieka, jak śmiecia. Widać , że kościół katolicki uczy czegoś innego niż to działa w praktyce". Wiele osób składało życzenia dla mężczyzny. "Powodzenia Panie Janku!" – pisali.

Organizatorzy chcą zebrać 150 tys. zł. "Co zrobimy za zebrane pieniądze? Pomysłów jest wiele, kupno mieszkania, dożywotni wynajem mieszkania, a może dożywotnia zapomoga wypłacona z zebranych pieniędzy. Chcielibyśmy, aby pieniędzmi zarządzała instytucja miejska, może sam prezydent?" – tłumaczą pomysłodawcy zbiórki.

I apelują o wpłaty. "Pomóżmy, aby pan Janek, który od kilkudziesięciu lat pomaga przy Katedrze mógł godnie mieszkać. Co ważne pan Janek nie pije alkoholu oraz nie pali papierosów" – dodają organizatorzy akcji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA