fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Samotne święta psychicznie chorych dzieci

Domena publiczna
Joanna Ćwiek
Zamiast ubierać w domu choinkę czy składać bliskim noworoczne życzenia, stoją w oknach z nadzieją, że rodzice zdecydują się zabrać je do domu.

Nie tylko osoby starsze oddawane są w okresie świąteczno-noworocznym do szpitali przez rodziny, które chcą mieć więcej czasu dla siebie. Podobny los spotyka także dzieci przebywające w placówkach psychiatrycznych. Choć w ich przypadku zazwyczaj rodzina odmawia zabrania małych pacjentów na Boże Narodzenie czy Nowy Rok, a nie przywozi nagle do szpitala.

– Jeśli tylko stan zdrowia na to pozwala, wypisujemy dzieci na święta, bo przepustki też mają znaczenie terapeutyczne. Problem w tym, że nie wszyscy rodzice chcą je zabierać do domu – mówi Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrycznego. W placówce tej przebywają nie tylko dzieci psychicznie chore, ale też te z zaburzeniami rozwojowymi, takimi jak autyzm czy zespół Aspergera. – Nasze statystyki pokazują, że w tym roku na święta została rekordowa liczba dzieci. Było ich niemal tyle, co na przykład dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem – tłumaczy Stelmański. Dodaje, że na szczęście żadne dziecko nie zostało przywiezione w Wigilię.

Z prowadzonej przez wojewodę mazowieckiego stronie internetowej pokazującej liczbę wolnych miejsc w szpitalach wynika, że w Nowy Rok w psychiatrycznych oddziałach dziecięcych w całym województwie było zaledwie sześć wolnych miejsc, a na młodzieżowych – osiem. Z kolei w dziecięcych oddziałach leczenia nerwic było pięć wolnych łóżek. Sytuacja jest jednak o tyle lepsza, że dla porównania w listopadzie pacjentów było tak wielu, iż bywało, że w ostrych przypadkach dzieci dostawały nie łóżko, ale leżącą na podłodze karimatę.

Dlaczego rodzice nie chcą zabrać dzieci do domu w tym szczególnym okresie? – Jedni twierdzą, że boją się, że sobie nie poradzą z opieką nad nimi, albo że zakłócą spokój rodzeństwu czy popsują wszystkim święta. Ale była też matka, która powiedziała wprost, że wyjeżdża z rodziną na narty do Austrii i nie może zabrać ze sobą psychicznie chorego dziecka – opowiada psycholog pracująca z dziećmi w innej podwarszawskiej placówce.

Bywa też tak, że dzieci są zabierane ze szpitali do domów, ale na bardzo krótko. – Już drugiego dnia świąt przed południem pacjenci do nas wracają. Jeden z ojców tłumaczył, że po południu mają gości i nie byłoby komu zawieźć dziecka do szpitala ani tego dnia, ani też następnego, z uwagi na kaca. Dlatego ruszył z dzieckiem w święta o szóstej rano, skracając mu przepustkę o dobę – opowiada psycholog.

Prof. Barbara Remberk, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, twierdzi, że sama nie zetknęła się z takim przypadkiem: – Choć nie znaczy to, że takie sytuacje się nie zdarzają – mówi lekarka. Zastrzega, że na szczęście większość rodziców jej pacjentów chce z nią współpracować. Przyznaje jednak, że miewa do czynienia z dziećmi, które zostają w szpitalach psychiatrycznych dłużej, niż wymaga tego terapia, gdy np. długo nie można ustalić, gdzie i z kim dziecko ma zamieszkać po wyjściu z placówki.

Dlaczego część rodziców odcina się od takich dzieci? – Ludzie to egocentrycy, którym dziś bardziej zależy na zaspokajaniu własnych potrzeb. Żeby jednak mieć spokojne sumienie, tłumaczą sobie, że skoro dziecko jest chore, to najlepszym dla nich miejscem jest właśnie szpital – wyjaśnia prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny. Dodaje, że czasami rodzicom jest wstyd, że mają chore psychicznie dziecko, które nie pasuje do idealnej wizji rodziny lansowanej w mediach. – Dlatego je izolują – mówi ekspert.

Ostrożniej takich rodziców ocenia prof. Ewa Budzyńska, socjolog rodziny z Uniwersytetu Śląskiego. – Bywa też tak, że jedno z rodziców, zazwyczaj ojciec, porzuca rodzinę, w której jest dziecko, np. z autyzmem. Opiekującej się samotnie rodziną matce często brakuje już sił i stąd wybiera święta bez dziecka – tłumaczy ekspertka. Dodaje, że być może takich sytuacji byłoby mniej, gdyby w Polsce istniał system wsparcia dla rodzin opiekujących się chorymi, by ci mieli szansę odpocząć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA