Kilkuset uczestników marszu niosło tęczowe flagi i parasole. Na transparentach mieli hasła: "Miłość nie jest grzechem", "Równość płci", "Miłość dla wszystkich ponad wszystko", "Miasto bez barier". Po obu stronach marszu szli kontrmanifestanci ze środowiska kibiców. Uczestników obu zgromadzeń oddzielał kordon policji.
Do pierwszych incydentów doszło jeszcze przed wyruszeniem marszu, zaatakowanego przez środowiska pseudokibicowskie. W czasie zamieszek w Białymstoku pobity został m.in. 14-letni chłopak.
Komentując wydarzenia z Białegostoku minister edukacji Dariusz Piontkowski stwierdził, że "marsze wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne budzą ogromny opór". - Warto się zastanowić, czy tego typu imprezy powinny być organizowane - dodał. O tę wypowiedź szefa MEN pytał premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.
Po kilku dniach minister tłumaczył, że jego słowa zostały źle zrozumiane. - Ja tylko mówiłem o tym, że tego typu manifestacje budzą ogromne emocje - oświadczył.
W związku z wydarzeniami w Białymstoku Platforma Obywatelska domagała się dymisji szefowej MSWiA Elżbiety Witek.
Kilka dni po tych wydarzeniach wrocławski dziennikarz i wykładowca akademicki Przemysław Witkowski został dotkliwie pobity po tym, jak skrytykował homofobiczny napis namazany na murze.
W związku z tymi wydarzeniami spytaliśmy uczestników sondażu SW Research dla rp.pl, czy współczesną Polskę można określić mianem kraju tolerancyjnego?
Zdaniem 54 proc. uczestników badania współczesna Polska nie jest krajem tolerancyjnym. Przeciwnego zdania jest 30,8 proc. respondentów. 15,2 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie.
- Znacznie częściej przekonane o tym, że Polska nie jest krajem tolerancyjnym są o tym kobiety oraz osoby powyżej 50 roku życia. To przekonanie jest również silniejsze wśród mieszkańców miast i osób lepiej wykształconych - komentuje wyniki Piotr Zimolzak z SW Research.