Wtorkowy marsz odbył się w dniu, gdy na forum parlamentu przedstawiany był projekt ustawy, która ma umożliwić aborcję do 14 tygodnia ciąży.
Obecnie aborcja jest w Argentynie legalna tylko w przypadku poczęcia dziecka w wyniku gwałtu, lub gdy ciąża zagraża życiu matki.
Zwolennicy liberalizacji przepisów regulujących kwestię aborcji podkreślają, że jest to pilna sprawa z punktu widzenia zdrowia publicznego, ponieważ obecnie nielegalne aborcje mają być głównym powodem śmierci ciężarnych w Argentynie.
Według danych resortu zdrowia co roku w Argentynie dochodzi co najmniej do 350 tys. nielegalnych aborcji. Jednak zdaniem aktywistów broniących praw kobiet rzeczywista liczba jest znacznie większa (populacja Argentyny liczy ok. 44 mln osób).
Założycielka Narodowej Kampanii na rzecz Prawa do Legalnej, Bezpiecznej i Wolnej Aborcji Nina Burgo podkreśla, że ustawa, która trafiła do parlamentu jest podobna do tej, która została odrzucona przez Senat w ubiegłym roku.
Jak pisze BBC silne wpływy Kościoła katolickiego w Argentynie i opozycja ze strony konserwatywnych polityków przez lata sprawiały, że wszystkie próby liberalizacji prawa aborcyjnego kończyły się niepowodzeniem.
Spośród krajów Ameryki Łacińskiej tylko Urugwaj i Kuba dokonały dekryminalizacji aborcji. W innych krajach tego regionu jest ona dozwolona tylko w szczególnych przypadkach.