fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Sąd: oskarżenie ojca o przestępstwo nie było rażącą niewdzięcznością

123RF
Doniesienie na darczyńcę i doprowadzenie do skazania go za przywłaszczenie pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży darowizny nie może być traktowane jako rażąca niewdzięczność obdarowanego.

Tak uznał Sąd Okręgowy w Nowym Sączu w wyroku 6 października 2015 roku (sygn. akt I C 482/140).

Tadeusz W. wniósł powództwo o ustalenie, że jego syn Grzegorz dopuścił się wobec niego rażącej niewdzięczności. Żądał też zasądzenia od syna 370 tys. zł – za taką kwotę z upoważnienia Grzegorza sprzedał segment mieszkalny, który mu wcześniej wraz z matką podarował. Grzegorz przebywał wtedy na stałe za granicą. Nie spodziewał się, że tata przywłaszczy sobie pieniądze ze sprzedaży. Gdy to wyszło na jaw, zawiadomił organy ścigania i doprowadził do skazania własnego ojca na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Oprócz wyroku, ojciec ma na karku komornika, który egzekwuje od niego obowiązek naprawienia synowi szkody – zapłatę owych przywłaszczonych 370 tys. zł. Razem z kosztami procesu i kosztami egzekucyjnymi ojciec musi zapłacić ponad 405 tys. zł.

Chcąc ratować resztę majątku przed egzekucją, Tadeusz W. podarował swojej siostrze działkę z drewnianym domem, w którym zabezpieczył sobie dożywotnią służebność mieszkania. Ale i tu wkroczył syn – wystąpił ze skargą pauliańską przeciwko ciotce, by sąd uznał darowiznę za bezskuteczną wobec Grzegorza. Zdaniem Tadeusza W. takim działaniem chce pozbawić ojca możliwości spokojnego zamieszkania.

Ojciec kontra syn

Tadeusz W. uznał, że syn nie był godzien darowizny i ją odwołał. W pozwie argumentował, że gdy Grzegorz zdecydował się na sprzedaż domu, ustalił z ojcem, że połowa środków ze sprzedaży przeznaczona zostanie na zapewnienie ojcu należytej opieki na starość. Teraz ojciec nie ma już żadnego majątku. Utrzymuje się z emerytury. Po pomniejszeniu o to, co ściąga komornik otrzymuje co miesiąc do ręki kwotę 950 zł. Z tego ok. 300 zł miesięcznie musi wydać na leki.

Swoje racje przedstawił sądowi także pozwany. Przede wszystkim podkreślił, że darowiznę otrzymał od obojga rodziców, nie tylko od ojca. Mama niczego nie odwoływała i nie dała mężowi pełnomocnictwa, by zrobił to w jej imieniu. Po drugie celem darowizny nie było zapewnienie opieki i pomocy finansowej ojcu. Potwierdzały to zeznania samego Tadeusza W. w postępowaniu karnym - przyznał wtedy, że przyczyną darowania nieruchomości były kłopoty finansowe związane z postępowaniem prowadzonym przez Izbę Skarbową. Grzegorz stanowczo twierdził, że nigdy nie ustalał z ojcem, iż ten będzie miał prawo zatrzymać jakąkolwiek część kwoty uzyskanej ze sprzedaży segmentu i zostało to jednoznacznie ustalone w postępowaniu karnym.

Zdaniem syna ojciec żył beztrosko po tym, jak reszta rodziny (żona, syn, córka) wyjechała do USA w celach zarobkowych. Przysyłali mu paczki, nie musiał się martwić o pieniądze, gdy oni ciężko pracowali. Gdy ojciec poważnie zachorował, zarówno Grzegorz jak i jego siostra przyjechali do Polski i opiekowali się nim. Potem syn opłacał gosposię, która ojcu prała, sprzątała i gotowała.

Za późno odwołał

Sąd ustalił, że choć Tadeusz W. już w 2011 roku dowiedział się o oskarżeniu go przez syna o przywłaszczenie pieniędzy ze sprzedaży segmentu, to darowiznę odwołał dopiero w 2013 r. Przekroczony został więc roczny termin na odwołanie darowizny. Zgodnie bowiem z art. 899 § 3 kodeksu cywilnego darowizna nie może być odwołana po upływie roku od dnia, w którym uprawniony do odwołania dowiedział się o niewdzięczności obdarowanego. Bieg tego terminu rozpoczyna się od momentu dowiedzenia się o przyczynie odwołania darowizny, a więc powzięcia wiedzy o niewdzięcznym zachowaniu obdarowanego. Z kolei działania pozwanego polegające na realizowaniu jego praw w oparciu o prawomocny wyrok na drodze postępowania egzekucyjnego, czy też wystąpienie ze skargą pauliańską nie mogą być traktowane jako rażąca niewdzięczność. Zatem podjęcie tych działań przez syna nie może prowadzić do przyjęcia, że powód zachował termin.

- Skoro uprawniony przez jeden rok darowizny nie odwołuje, to albo obdarowanemu przebaczył, albo nie odczuł, że zachowanie obdarowanego nosi znamiona zachowania niewdzięcznego – stwierdził Sąd.

Tylko dochodził swoich praw

Przede wszystkim jednak uznał, że dochodzenie przez syna swoich praw nie może być uznane za zachowanie rażąco niewdzięczne, nawet jeżeli po drugiej stronie stoi jego ojciec. Zwłaszcza, stanowisko obdarowanego zostało potwierdzone prawomocnym wyrokiem skazującym darczyńcę za przywłaszczenie środków pieniężnych uzyskanych ze sprzedaży przedmiotu darowizny.

- Rażącą niewdzięczność musi cechować znaczne nasilenie złej woli skierowanej na wyrządzenie darczyńcy krzywdy lub szkody majątkowej. Czynami świadczącymi o rażącej niewdzięczności obdarowanego są przykładowo: odmówienie pomocy w chorobie, odmowa pomocy osobom starszym, rozpowszechnianie uwłaczających informacji o darczyńcy, pobicia czy ciężkie znieważenia – wyjaśnił Sąd Okręgowy.

Jego zdaniem w tej sprawie przesłanka rażącej niewdzięczności nie wystąpiła. A skoro tak, to żądanie zapłaty 370 tys. zł także musiało zostać oddalone. Podkreślił przy tym, że sam Tadeusz W. twierdził tylko część tej kwoty miała być przeznaczona dla niego, a reszta miała być dla syna, a przy tym samej darowizny dokonał wspólnie z małżonką.

- Nie sposób pominąć, że powód w niniejszej sprawie wystąpił z żądaniem zapłaty na jego rzecz kwoty, której pozwany nigdy od niego nie otrzymał, gdyż powód samodzielnie ją rozdysponował. W tym stanie rzeczy żądanie powoda nie mogło zasługiwać na udzielenie mu ochrony prawnej – stwierdził Sąd.

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA