Sojusz Lewicy Demokratycznej

Czarzasty: Byliśmy skłonni poprzeć Trzaskowskiego. Ale Schetyna? Obłuda

tv.rp.pl
- Albo się szanuje te samorządy, albo jest tak jak powiedziałem: jeden w teczce przywozi prezydenta, któremu prezydentowi będzie drugi ustalał pensję - mówił w #RZECZoPOLITYCE Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD.

Michał Kolanko: Dzień dobry, #RZECZoPOLITYCE. Moim pierwszym gościem dzisiaj jest Włodzimierz Czarzasty, lider SLD. Dzień dobry.

Włodzimierz Czarzasty: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Mówił pan w sobotę na konwencji SLD, właśnie, na tejże konwencji, o tym że SLD wróci do Sejmu, będzie siłą polityczną w Sejmie. Pytanie jaki jest plan na te najbliższe kilkanaście miesięcy? Jak to zrobić, jak to SLD chce zrobić?

To nie jest takie trudne, dlatego że wymusza to jakby kalendarz polityczny. Po pierwsze start w wyborach samorządowych i zawsze to podkreślam, ale to cztery partie mogą to zrobić tak naprawdę: PiS, PSL, PO i my, to znaczy wystawić 16 tysięcy kandydatów. Taka prosta sprawa, tzn. jak wyborca idzie do punktu wyborczego musi mieć kartkę, na której ma na kogo głosować. W związku z tym w powiatach jeśli partie nie będą miały swoich list, to nie będzie można na nie zagłosować. Cztery partie są w stanie to zrobić. Potem są wybory europejskie i wybory parlamentarne. My mamy już program, tzn. te sześć podstawowych punktów zostało przeze mnie, po oczywiście konsultacji z kolegami i koleżankami zaprezentowane. Nie wiem czy pan był na tej konwencji, zostało to bardzo ciepło przyjęte zresztą…

 

Byłem…

W związku z tym…

Rzeczywiście sześć punktów… Pamiętam, że tam były postulaty dotyczące historii, światopoglądowe…

Tak, proszę bardzo – to jest państwo świeckie, to jest…, to są sprawy strukturalne, to jest polityka historyczna, to jest Unia Europejska, to są wersje społeczeństwa obywatelskiego i to jest…, i szósta jakaś, uciekła mi z głowy.

Natomiast pamiętam, mówił pan o tym, że SLD będzie postulowało po wejściu do Sejmu wypowiedzenie, czy renegocjacje konkordatu. To będzie postulat w kampanii parlamentarnej?

Proszę pana… ja zwróciłem uwagę na rolę w tej chwili Kościoła w państwie. Zaznaczyłem, bo to zawsze będę zaznaczał: nigdy SLD nie będzie walczyło z wiarą, ani z ludźmi wierzącymi. No ale… Według naszych informacji wynika, że w tej chwili państwo sponsoruje Kościół na poziomie 5 mld zł rocznie. Podczas, gdy w oficjalnych materiałach można się doszukać niecałego miliarda. Jeżeli tak jest, a będziemy to niedługo wiedzieli, bo poprzez zapytanie poselskie będziemy mieli te dane, no to znaczy, że konkordat jest w bardzo wielu momentach łamany. Więc jeżeli jest łamany… Ja nie będę nigdy operował językiem Januszem Palikota pod tytułem, nie wiem, np. biskupi to pedofile, jakieś ataki… Ja nie chcę atakować broń Boże wiernych. Ale proszę pana – no jednak… jednak aparat Kościoła powinien płacić podatki. Jednak te przychody są olbrzymie, nieopodatkowane. Jednak uważam, że konkordat powinien być renegocjowany. Po prostu tak jest, mówię o tym spokojnie.

Natomiast wracając jeszcze do kampanii samorządowej. Bo wspominał pan o tym, że pana zdaniem…

…ład konstytucyjny – szósta sprawa…

To też jest postulat, to jest kwestia, która pewnie będzie się przewijała bardziej w 2019 r. Ale wracając jeszcze do wyborów samorządowych. Bo mówił pan, że, pana zdaniem, jeśli chodzi o samorządy nie ma różnicy między Kaczyńskim a Schetyną. No ale Grzegorz Schetyna, PO wielokrotnie podkreśla, że wywodzi się z samorządów, że stawia na decentralizację itd.

Wie pan, nie no… Nie mówiłem, że nie ma różnicy wprost, natomiast, proszę pana, jest kwestia myślenia o samorządzie. W ramach społeczeństwa obywatelskiego, takim ważnym elementem jest rządzenie się ludzi na poziomie samorządów. Coraz więcej instrumentów, decydowanie o tym jak ma wyglądać Wrocław, Świdnica, przez ludzi, którzy tam mieszkają, tak? Po to tak to jest… po to tak to jest zorganizowane. No niech pan popatrzy: jaka jest różnica między panem Grzegorzem Schetyną – ja go nie chcę atakować – no ale po prostu dość obłudy… Mam dość obłudy po prostu. Który (Schetyna – red.) przywozi w teczce z Warszawy najpierw prezydentkę, po trzech miesiącach (jej) nie ma, przywożę prezydenta, w tej chwili pana Ujazdowskiego. Nie pyta się o to, ani struktury, bo nie wiem czy pan zauważył, struktury PO… Nie wiem czy pan zauważył jaka to jest sytuacja. On przywozi i mówi tak: proszę tam, żeby struktura wrocławska PO się wypowiedziała w przyszłym tygodniu, czy to jest dobry kandydat czy nie. Nie pyta się mieszkanek, nie pyta się mieszkańców. I teraz dlaczego to powiedziałem. Przywozi w teczce kandydata na prezydenta jeden, Grzegorz Schetyna, a drugi - Jarosław Kaczyński - ogłasza, że Sejm będzie ustalał prezydentom, po prostu, wynagrodzenia. No jaki to jest… Albo się szanuje te samorządy, albo jest tak jak powiedziałem: jeden w teczce przywozi prezydenta, któremu prezydentowi będzie drugi ustalał pensję.

Skoro już o Wrocławiu mowa to dwie sprawy. Po pierwsze też, miałem wrażenie, że w sobotę sugerował pan, że będzie kolejny kandydat Platformy na prezydenta Wrocławia... Ma pan jakieś nieoficjalne, kuluarowe informacje?

Ja nie ma żadnych informacji, tylko ja po prostu wiem jak działa PO i ona działa od sondażu do sondażu. No jak popatrzy jakie wyniki zbiera wiceszef PiS-u pan Ujazdowski, na listach PO, no to wydaje mi się, że zmiana nastąpi…

A druga rzecz jest taka: czy SLD będzie miało własnego kandydata we Wrocławiu, czy poprze kogoś? Bo mówi się o tym, że może być taka koalicja: środowisko Dutkiewicza, Nowoczesna i SLD we Wrocławiu.

Proszę pana… Właśnie chcę być konsekwentny w stosunku do swojej wypowiedzi sprzed dwóch minut. O tym decyduje pan (Bartłomiej) Ciążyński, szef SLD we Wrocławiu, pan (Marek) Dyduch, członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy są na Dolnym Śląsku głównie. Jak tak zdecydują – ja generalnie, po prostu - o poślę im taki gest.

A tak samo, jak rozumiem, będzie w Warszawie. Tutaj też jest decyzja struktur warszawskich?

W Warszawie na pewno będzie ogłoszona kandydatura do końca maja. Myślę, że należy spodziewać się tego w przyszłym tygodniu.

A myśli pan, że… Jak pan, skoro już jesteśmy przy Warszawie, to czy… Bo jak rozumiem nie zdradzi pan dzisiaj kto będzie tym kandydatem albo kandydatką?

Nie proszę pana, bo te rozmowy się toczą, to są trudne rozmowy. Chciałem panu powiedzieć, bo to są… taka kuchnia. My byśmy byli… byliśmy skłonni poprzeć pana Trzaskowskiego w pewnej chwili. Tylko problem polega na tym, że niesłychanie zapraszający do współpracy pan Grzegorz Schetyna… Obłuda, no nie chcę go atakować, ale naprawdę obłuda… No po prostu problem polega na tym, że zaprosił wiceprzewodniczącego SLD w Polsce, szefa SLD w Warszawie, Sebastiana Wierzbickiego na listy PO. Mówi: a, no to poprzyjcie sobie pana Trzaskowskiego i przyjdźcie na listy Platformy Obywatelskiej. Czy pan sobie wyobraża, że jak ja bym startował w Warszawie, bym startował z listy Platformy Obywatelskiej? Albo jakby Grzegorz Schetyna, bo on z Kielc w tej chwili startował ostatnio, bo on chyba stamtąd jest, nie wiem… Gdzieś tam się urodził…

Urodził się we Wrocławiu…

…żebym ja mu zaproponował: Grzegorz, w ramach współpracy, mógłbyś startować na liście SLD? No to są jakieś absurdy w ogóle.

Jeśli chodzi o samą współpracę… Czyli rozumiem, że Warszawa pewnie w przyszłym tygodniu się rozstrzygnie. Ale jeśli chodzi o współpracę szerszą… Bo pamiętam taki wywiad Grzegorza Schetyny dla gazeta.pl, w którym on sugerował, że po wyborach samorządowych będzie większa chęć współpracy ogólnokrajowej ze strony tych partii, które teraz nie chcą z Platformą współpracować, czyli wymienił SLD i PSL. Pan to odebrał jak jakąś taką, no nie wiem, sugestię, że wynik będzie taki słaby, że pan sam do Schetyny przyjdzie?

Proszę pana, ja mam 57 lat i naprawdę mam wielki dystans do tego co się dzieje. No zobaczymy jak to będzie, tak? Niech Grzegorz nie sugeruje, niech nie patrzy, niech z nami współpracuje… Robił marsz ostatnio, powiedział: w sobotę wszystkich zaprosił. Nieprawda, nikogo nie zaprosił na ten marsz. To tak wygląda… Jak będzie po wyborach samorządowych? Naprawdę popatrzymy… Ja wierzę tylko w jedną rzecz – jak będą okręgi trzymandatowe wszyscy będą ze sobą współpracowali, bo będą musieli współpracować. A jak będzie taka sytuacja jaka będzie, to Grzegorz Schetyna będzie ogłaszał w radiu i telewizji chęć współpracy i nic w tym kierunku nie będzie robił. No po prostu… Nie no, nie dam się oszukać, to znaczy nie mam na imię Katarzyna… Naprawdę…

A przy dwóch, przy tej kampanii w dwa tysiące…

Tak nawiasem, nie wiem czy pan pamięta... Ja ogłosiłem pół roku temu, że uznam i SLD uzna przywództwo na opozycji Grzegorza Schetyny jako szefa największej partii opozycyjnej.

Pamiętam to…

My jesteśmy racjonalni, naprawdę… Tylko wie pan, co jest po stronie lidera opozycji? Jest prawo do proponowania, ale jest również prawo do odpowiedzialności. Niech weźmie odpowiedzialność za siebie, niech nas zaprosi, usiądziemy i będziemy rozmawiali. Ani jednego, ani drugiego, tak…

Czyli uważa pan że…, kończąc ten wątek, 2019 rok… Myśli pan, że jest możliwa taka megaszeroka lista opozycji demokratycznej szeroko rozumianej?

Proszę pana, wszystko jest możliwe, absolutnie, bo aparat PiS-u daje codziennie do wiwatu demokracji. Natomiast jedyna lista wspólna, w którą uwierz, to będzie tak, jak będą okręgi trzymandatowe.

A właśnie, skoro o PiS mowa. Bo w sondażu, który ma… który dzisiaj publikuje „Rzeczpospolita”, SLD ma 10,4 proc….

…jest na trzeci miejscu…

…to jest niewielki spadek w porównaniu z poprzednim sondażem miesiąc temu. Ale PiS ma 37 proc. i rośnie prawie o sześć punktów procentowych. Mimo protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie, mimo wypowiedzi posła Żalka o beczkach itd. itd. tu jest wzrost. Jak pan to tłumaczy?

Proszę pana, na każde sondaże…, trzeba patrzeć na tendencje. Ja pamiętam… Dla mnie jest ważna sprawa tak jak to było przez cały kwiecień, przez cały marzec. No to jest jeden z sondaży, zobaczymy pod koniec maja, jak to w tych kierunkach będzie. No PiS ma swoją określoną pozycję i ma swój określony elektorat, PO swój i my swój. Ja się bardzo cieszę, ale tak nie w sposób arogancki jakiś i nie jakiś taki szalony, cieszę się z wyników mojej partii, która, przypomnę, w przeciwieństwie do innych, które były badane, jest poza Sejmem.

A jak pan ocenia… No właśnie jak pan ocenia teraz sytuację obozu rządzącego? Bo dzisiaj wcześnie rano przed naszym programem, przed naszą rozmową, pojawiła się informacja… np. Frans Timmermans mówi, że nie ma porozumienia ws. artykułu 7. To chyba jest kiepski prezent dla PiS na początku tygodnia?

Kiepski prezent dla PiS to jest taki, że tak prowadzi politykę zagraniczną, że mamy ciągle z UE i ciągle ze strukturami europejskimi problem. I mnie interesuje w tym jak będzie się zachowywał Sojusz Lewicy Demokratycznej. Więc chciałem panu powiedzieć, że to są dosyć mocne dylematy. Bo z jednej strony obserwujemy naprawdę psucie tych kontaktów zagranicznych przez PiS dzień i noc, dzień i noc. Ze wszystkimi, z którymi mogą się kłócą. Już nie mówię o najbliższych sąsiadach, czyli o Rosji, która jest największym naszym sąsiadem… Ale to już jest inna historia. Ale z drugiej strony też nigdy nasi europosłowie z Bogusiem Liberadzkim, profesorem, wiceszefem PE na czele nie będą… nie będziemy głosowali za tym, żeby Polsce były zabierane pieniądze. Bo pieniądze z UE są dla Polski, a nie dla PiS-u.

A skoro właśnie, skoro jeszcze o sprawach wokół obozu rządzącego. Mówiliśmy o tym proteście… mówiłem o tym proteście osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie. PiS zaproponowało taką daninę solidarnościową, podatek od najbogatszych na to. Co pan na to, jako lider partii lewicowej?

Proszę pana, ja nie wiem dlaczego to się danina nazywa i w pewnym… To i tak ewoluowało, bo na początku PiS szukał jakiejś grupy społecznej, która by miała dać pieniądze na osoby z niepełnosprawnościami. W pewnej chwili, nie wiem czy pan odniósł takie wrażenie, znajdziemy… Na przykład górnicy będą płacili na osoby z niepełnosprawnościami, jak będzie za mało – to wina górników. Ja się wtedy za głowę złapałem. W tej chwili rozumiem, że chodzi o wprowadzenie nowego podatku, dla osób najlepiej zarabiających.

Tak, z tych wypowiedzi wynika, że jutro… czy w tym tygodniu poznamy szczegóły.

Proszę pana, to przypomnę jedną rzecz. PiS jak rządził, a rządził dwa lata, tam była taka kadencja, krótka (lata 2005-2007 – red.), to zmienił to, co było wprowadzane za rządów SLD, tzn. zniósł trzeci próg procentowy (chodzi o zmianę stawek podatku PIT z 19, 30 i 40 proc. na 18 i 32 proc. – red.) Jeżeli chodzi o nas – zawsze byliśmy za tym, żeby ludzie najbogatsi płacili największe podatki, a ludzie najbiedniejsi płacili najmniejsze podatki, a wręcz żeby kwota wolna od podatku była jak największa. W związku z tym, nie wiem, jeżeli danina jest powrotem do tego co PiS skasował, czyli wprowadzeniem trzeciego pułapu podatkowego dla najwięcej zarabiających, to jest powrót do tego co było za SLD.

A skoro… Zastanawiam się tak strategicznie, jeśli chodzi o lewicę. Bo pojawiają się nowe pomysły, nowe plotki, informacje, że może być kolejny projekt lewicowo-liberalny. Ryszard Petru o tym mówił nawet na łamach „Rzeczpospolitej”. Co pan na to? Myśli pan, że to jest jakiś projekt, który może na lewicy coś zmienić. Razem z, nie wiem, Robertem Biedroniem, Barbarą Nowacką… Chociaż Robert Biedroń się tutaj od tego trochę odciął. Ale jakiś jednak ruch na lewicy będzie.

Życzę wszystkim szczęścia i trzymam za wszystkich kciuki. Ruchy na lewicy były różne i generalnie rzecz biorąc różnie kończyły. Ja będę dbał o SLD, który jest w coraz lepszej kondycji. Natomiast, jeżeli chodzi… To znaczy myślę, że pan…, że Robert – bo blisko się znamy, mamy ze sobą dobry kontakt, no chyba się nie zgodzi na partię, która będzie partią lewicową składającą się z pana Ryszarda Petru, Leszka Balcerowicza, Roberta Biedronia i pani Nowackiej? Wie pan, to brzmi tak absurdalnie, że ja nie chcę urażać nikogo, bo tych ludzi cenię po prostu, każdego z osobna, każdy ma prawo do swoich poglądów, ale po prostu jest tak daleko między tymi ludźmi, że to by musiała być jakaś taka Platforma Obywatelska, bo to jest partia eklektyczna, PZPR – bo to była partia eklektyczna. Rozumiem, że to po prostu taka sytuacja… Tam jest jeszcze tak… To ja bym rekomendował: jest Ujazdowski, który często sobie zmienia partię, wziąłbym go, bo to zawsze tam z Wrocławia, to by było trochę lepiej. No nie wiem kto jeszcze…

No, ale Robert Biedroń zaprosił do Słupska właśnie wspomnianego przez pana Leszka Balcerowicza na taki audyt finansów.

No dobra, ale… Wie pan, ja o lewicy i o nikim słowa złego, bo zawsze to deklaruje…

Nie ma wroga na lewicy, tak pan mówił wielokrotnie…

Tak i nigdy nie będę… Może po prostu Robertowi była potrzebna osoba, która się zna, po prostu, na liczeniu pieniędzy – i tyle, tak bym to określał. Bo z tego co pamiętam pan Biedroń nie zaprosił pana Balcerowicza do wspólnej partii, tylko zaprosił…

Nie, tylko chodziło o audyt, sprawdzenie finansów…

Audyt… Natomiast wracając do pomysłu stworzenia silnej partii w oparciu o pana Biedronia i panią Nowacką, i pana Petru, i jego przyjaciela Leszka Balcerowicza – no wow. Po prostu nie wiem jak na to zareagować.

A na koniec tylko jedno pytanie dotyczące planów SLD na najbliższe tygodnie, miesiące. Była ta konwencja w sobotę. Co dalej? Będą takie lokalne konwencje na wzór tego, co robi PSL?

Będą lokalne konwencje, a przede wszystkim my musimy zrobić jedną rzecz… Mamy jedynki, mamy dwójki, mamy swoich koalicjantów – bo ich jest naprawdę dużo, bo to Lewica Razem są tam związki zawodowe, i PPS, i Unia Pracy i wiele innych struktur. My musimy ułożyć listy, proszę pamiętać, że w tej chwili jest maj-czerwiec. Potem są wakacje, już trzeba jak będzie ogłoszona kampania wyborcza, to trzeba już jechać i mocno pracować. I dobrze. Ale 16 tys. ludzi trzeba po prostu na tych listach poukładać. Więc to jest duża robota…

Natomiast pytanie jeszcze, zupełnie na koniec, o termin wyborów. Czy któryś… Mówiło się wcześniej, że 4 listopada będzie terminem wyborów. Teraz, z nieoficjalnych przynajmniej rozmów, które ja odbyłem wynika, że bardziej prawdopodobny jest ten wariant październikowy jako pierwsza możliwa data wyborów, 21 (października). Czy dla pana jest to jakaś wielka różnica?

Nie ma dla mnie większej różnicy, natomiast myślę, że po prostu PiS musi się dogadać z panem prezydentem w sprawie tego, czy będzie to referendum (konsultacyjne ws. zmian w konstytucji – red.) czy nie. I jak to referendum będzie wpływało na… potencjalnie na datę wyborów samorządowych. Tak nawiasem myślę, że powinni to ogłosić w miarę szybko dlatego, że nie ma co w tej sprawie zrobić zamieszania, trzeba powiedzieć: będzie taka data, taka data, taka data. My będziemy do każdej daty przygotowani.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL