fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kac w policji po zdarzeniu na stacji paliw na Pomorzu

Przed podjęciem służby nowi policjanci mają tylko 77 godzin zajęć z technik interwencji. Wcześniej było to 195 godzin.
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek
Bezradny patrol patrzył, jak kobieta demoluje stację paliw – kac w policji po zdarzeniu w Rymaniu na Pomorzu.

Sceny, jakie rozegrały się w nocy z soboty na niedzielę na stacji Orlen w Rymaniu w Zachodniopomorskiem, gdy policjanci nie potrafili poradzić sobie z 37-latką demolującą obiekt, obnażyły stan wyszkolenia polskiej policji.

– Tam rozegrały się sceny jak w amerykańskim filmie, i policjanci powinni działać tak, jak na amerykańskim filmie. A byli bierni, w defensywie, jakby sparaliżowani – komentują nasi rozmówcy ze służb.

Rzeczpospolita

Na szeroko rozpowszechnianym w internecie nagraniu z incydentu widać, jak kobieta podjeżdża samochodem pod szklane wejście do budynku stacji, cofa auto, by po chwili z impetem wjechać do środka. Dwaj policjanci, wezwani przez obsługę stacji są zaskoczeni. Kiedy kobieta wbija się w budynek i przez kilka chwil w nim pozostaje, policjanci dalej są sparaliżowani.

„Broń wyciągaj, strzelaj w opony" – krzyczą postronni obserwatorzy. Kobieta cofa, wyjeżdża, w końcu pada kilka strzałów z bliska, żaden nie przebija opon. Policjantowi nie udaje się też zbić szyby w aucie. Kobieta odjeżdża i pokonuje 30 kilometrów – w Koszalinie zgłasza się na komisariat. Prokuratura przedstawiła jej zarzuty m.in. narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pracownic stacji i policjanta, uszkodzenia mienia.

Nieudaną interwencję dwóch policjantów, z których jeden ma rok stażu w policji, drugi zaś dwa lata, zbada z kolei wydział kontroli KWP w Szczecinie.

Szybciej na ulicę

Ale fachowcy o tej interwencji mówią krótko. – Dramatycznie wychodzi fatalne wyszkolenie. Policjanci popełnili mnóstwo błędów, a to, że nikt nie zginął, można uznać za cud – twierdzą eksperci.

Ich zdaniem samochód był niebezpieczny jak broń palna. – Desperatka mogła nim zabić. Policjant w takiej sytuacji powinien strzelać w dolne części ciała osoby przez karoserię, żeby takiego kierowcę obezwładnić – oceniają. Dodają, że błędem byłoby strzelanie w opony, bo na stacji byli ludzie, a pocisk rykoszetem mógł trafić w nich lub w dystrybutor.

Nasi rozmówcy wskazują przy tym na to, że polscy policjanci posługują się amunicją pełnopłaszczową (jest tańsza), której nie powinno się stosować w mieście, bo stwarza zagrożenie porażenia rykoszetami. Na Zachodzie powszechna jest amunicja antyrykoszetowa. U nas na wyposażeniu mają ją tylko antyterroryści i funkcjonariusze z warszawskiego metra.

Eksperci wskazują, że niewłaściwe zachowanie policjantów to efekt braku przygotowania do służby. Szkolenia decyzją komendanta głównego policji dramatycznie ograniczono – tzw. kurs podstawowy został skrócony z sześciu do zaledwie dwóch miesięcy. Oficjalny powód to pandemia, ale wiadomo, że skrócono je także po to, by szybko łatać wakaty.

Wyciągną wnioski

Marek Biernacki, poseł KP i były minister spraw wewnętrznych, podkreśla, że zemściło się tu wszystko co „robiono z policją przez ostatnie lata". – Obniżono wymogi sprawnościowe, psychofizyczne przy naborze do policji, do tego odejścia doświadczonych policjantów i obniżenie poziomu szkolenia. Próbuje się iść na skróty, a to jest droga donikąd – mówi.

– Jest coraz mniej zajęć strzeleckich. Np. dla młodych policjantów przychodzących do służby szkolenie strzeleckie trwa 57 godzin (trwało 144 godzin), a zajęcia z taktyki i techniki interwencji tylko 77 godzin (trwały 195 godzin). A to podczas nich policjanci ćwiczą m.in., jak odpierać ataki – wylicza doświadczony policjant.

Dr Krzysztof Liedel, były policjant i wykładowca w szkołach policyjnych, podkreśla jednak, że sytuacja w Rymaniu była niestandardowa i niełatwo ją ocenić. – Należy poczekać z oceną tych dwóch młodych policjantów, ale na pewno nie tylko oni popełnili błędy. Za moich czasów niemożliwe było wysłanie na patrol dwóch niedoświadczonych funkcjonariuszy – mówi.

Mariusz Ciarka, rzecznik KGP, tłumaczy, że tylko ze względu na pandemię tymczasowo skrócono szkolenie podstawowe. – Jak tylko sytuacja się poprawi, powrócimy do szkoleń w normalnym trybie, a nawet planujemy ich wydłużenie – zapewnia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA