fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Żołnierze rusofile pod lupą MON

Szef MON Antoni Macierewicz
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Resort obrony zbada działalność stowarzyszenia, którego członkowie w mundurach biorą udział w prorosyjskich obchodach.

14 lutego pod pomnikiem gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie odbyły się obchody 71. rocznicy śmierci tego sowieckiego dowódcy. Zorganizowała je rosyjska ambasada. Nie przeszkadzało jej, że pomnik jest przeznaczony do rozbiórki, a we wrześniu 2015 r. usunięto z niego popiersie generała. Powód? Czerniachowski przyczynił się do podstępnego aresztowania dowódców Armii Krajowej na Wileńszczyźnie.

Podczas uroczystości rosyjski ambasador złożył kwiaty, jednak wzięli też w niej udział Polacy. W Pieniężnie pojawili się przedstawiciele Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej. I właśnie tę organizację bierze na celownik MON.

– Przeprowadzimy ocenę prawnokarną działalności tego stowarzyszenia – mówi wiceminister obrony Bartosz Kownacki. – W grę może wchodzić nadużywanie munduru – wyjaśnia.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra obrony żołnierze niebędący w służbie czynnej mogą nosić mundury, ale tylko w ściśle określonych sytuacjach. Chodzi m.in. o święta narodowe albo uroczystości organizowane przez organy państwa.

Ten przepis jest częściowo martwy, bo często nadużywają go kombatanci. MON ma zamiar go wykorzystać, bo przedstawiciele Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej wkładają mundur po to, by podkreślić sowiecką wizję historii.

Ze strony internetowej stowarzyszenia wynika przykładowo, że 17 stycznia jego członkowie wzięli udział w obchodach rocznicy wyzwolenia Warszawy. W tej samej uroczystości uczestniczył rosyjski ambasador. W ubiegłym roku stowarzyszenie było m.in. w ambasadzie chińskiej z okazji rocznicy „zwycięstwa nad japońskim militaryzmem na Dalekim Wschodzie". W lutym 2015 r. w Pieniężnie czołowy działacz stowarzyszenia płk Tadeusz Kowalczyk wystąpił nie tylko w polskim mundurze, ale w dodatku z przypiętą do piersi wstążką krymskich separatystów.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" płk Kowalczyk mówi, że stowarzyszenie działa legalnie, jego członkowie nie nadużywają prawa do munduru i mogą złożyć wyjaśnienia przed wiceministrem. Zaznacza, że nie jest to oficjalny komentarz, a władze organizacji mogą go udzielić dopiero w środę.

– Te osoby ocierają się o zdradę stanu – oburza się dr Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. – Posługiwanie się polskimi symbolami pod byłym pomnikiem kata AK jest ich profanacją – dodaje.

Jego zdaniem MON powinien zbadać też działalność innych związków kombatanckich. Bo Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej nie jest jedyną organizacją o charakterze prorosyjskim, choć wyjątkowo aktywną.

Niedawne uroczystości w rocznicę wyzwolenia Warszawy zorganizowało Stowarzyszenie Tradycji Ludowego Wojska Polskiego im. Generała Zygmunta Berlinga. Z działalnością krakowskiego oddziału tej organizacji ostro polemizował w przeszłości Jerzy Bukowski. Kontrowersje może też budzić aktywność Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, który kontynuuje tradycje aktywnego w PRL Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.

– Ostatnio MON mocno wspiera tradycję żołnierzy niezłomnych. Warto przy tej okazji się zastanowić, czy niektóre legalnie działające organizacje na pewno skupiają kombatantów polskich, a nie sowieckich – mówi dr Bukowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA